Facebook Google+ Twitter

Niemcy C kontra Polska B na remis. Test o niskiej wiarygodności

Jeśli potraktować ten mecz jako próbę generalną dla dublerów, został on zmarnowany. Żadnym pocieszeniem nie jest, że przez obie strony.

 / Fot. PAP/EPA/CHRISTIAN CHARISIUSDla gospodarzy to był ostatni test przed wyjazdem do Brazylii, Polakom przed rozpoczęciem eliminacji do Euro 2016 został sparing z Litwą 6 czerwca w Gdańsku. Obu zespołom czasu zostało mało i dlatego umówiły się poza oficjalnym terminem FIFA.

Bez piłkarzy Bayernu (potencjalnie siedmiu kadrowiczów), Borussii (sześciu, bo i dwóch Polaków) i... Arsenalu (czterech), którzy w sobotę grają w finałach krajowych pucharów, ranga tego meczu nie miała prawa być wysoka. Ale można było oczekiwać zacięcia, zaangażowania – przecież na boisku pojawili się ci, którzy pukają do drzwi pierwszych reprezentacji. Joachim Loew powołał na ten mecz tylko siedmiu zawodników, którzy znaleźli się w 30-osobowej kadrze na mistrzostwa świata (do Brazylii poleci 23). To prawdopodobnie ci, do których zostały największe wątpliwości. Poza elokwentnym rozgrywającym Schalke Julianem Draxlerem wyglądali na pogodzonych z myślą, że w czerwcu czekają ich wakacje. Brak koncentracji, ślamazarne tempo, liczne nieporozumienia - lepszy przeciwnik mógłby to wykorzystać.

Adamowi Nawałce po każdym meczu wątpliwości przybywa. Nadal nie zbliżył się do rozwiązania najbardziej palących problemów: kto na środku defensywy obok Łukasz Szukały, kto za plecami Roberta Lewandowskiego. Ustawiony na "10" Ludovic Obraniak zagrał tak, jak w swoich poprzednich 32 meczach w kadrze, czyli bez przekonania i realnego wpływu na grę. Słabo obsadzona pozostaje lewa flanka (najczęściej za Nawałki występowali na niej Tomasz Brzyski i Waldemar Sobota). Wczoraj Jakub Wawrzyniak przyzwoite momenty przeplatał ze stratami, po których szły groźne kontry, Maciej Rybus niby dobrze czuł się z piłką, ale efektu nie było żadnego. Z defensywnych pomocników pewniakiem zostaje wcale nie tak pewny Grzegorz Krychowiak.

Przed starciem z Niemcami dyskusja wokół biało-czerwonych zaczynała się i kończyła na osobie Thiago Cionka. Brazylijczyk z polskim paszportem był wczoraj jednym z lepszych, ale na tle nie przejawiających wielkiej ochoty do gry kolegów nie było o to trudno. Pewnie wychodził do odbioru, za rozegranie raczej się nie brał (z pożytkiem dla drużyny), popełnił jeden ewidentny błąd przy kontrze gospodarzy pod koniec pierwszej połowy. Krytyków pewnie nie przekonał, zwolenników nie zniechęcił.

Pomijając San Marino, polska reprezentacja ostatni raz wygrała w sierpniu. Za kadencji następcy Waldemara Fornalika w oficjalnych meczach jeszcze nie strzeliła bramki. Jej przesłaniem pozostaje nijakość.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.