Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11664 miejsce

Niemcy drogo zapłacą. Za prąd i za mrzonki w energetyce

Stało się! Operatorzy sieci wysokiego napięcia postanowili przerzucić szybko rosnące koszty dopłat do ekologicznego prądu na odbiorców końcowych. Dogmatyczna dezatomizacja w połączeniu z gigantomanią w energetyce odnawialnej wydała owoce.

 / Fot. public domain / Fot. Wiadomości24Dopłata do ekologicznego prądu wzrośnie od 1 stycznia z 3,6 do 5,3 eurocentów za kilowatogodzinę. Czterech głównych operatorów sieci energetycznych porozumiało się w tej sprawie. Oznacza to wzrost obciążenia finansowego z tego tytułu dla przeciętnego, czteroosobowego gospodarstwa domowego o 60 euro do 185 euro rocznie - podaje internetowe wydanie tygodnika "Der Spiegel".

Miotanie się w potrzasku


W okresie wysokiej koniunktury, pełnego zatrudnienia i dobrych płac zapewne mało kto zwróciłby na to uwagę. W obecnej sytuacji, gdy ludzi pracujących za 900 euro miesięcznie i korzystających z pomocy społecznej, aby pokryć koszty zamieszkania, jest ogromna rzesza, ta wiadomość spadła na niemieckich polityków niczym grom. Właściwie rzecz biorąc tylko pani kanclerz i jej minister finansów mają dość rozumu, aby dyplomatycznie zamilknąć. Co się tyczy pozostałych, proponują drogi wyjścia - jedne bardziej tragikomiczne od drugich. Próbują przy tym zepchnąć winę na poprzedników. Zupełnie jak gdyby nikt nie wiedział, że dwa rządy pani Merkel na tym odcinku podążyły w ślady rządu pana Schrödera, a ten z kolei nie robił nic innego jak tylko ... wprowadzał w czyn pomysły pani minister Merkel.

Szef FDP i minister gospodarki Philipp Rösler domaga się zmniejszenia obciążeń odbiorców prądu, wskazując na ogromny wzrost dochodów państwa z tytułu wyśrubowanych i ściągniętych podatków. Z góry można przewidzieć, że zamiast na to wytworzone w ten sposób rezerwy finansowe pójdą na inne cele, z tzw. ratowaniem strefy euro na czele. Przy tym federalny minister ochrony środowiska Peter Altmaier natychmiast odparował, że ograniczone obniżenie cen prądu nie spowoduje odczuwalnych zmian na lepsze w budżetach najniżej zarabiających, których głównym zmartwieniem są podwyżki cen towarów powszechnego spożycia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Chodzi o ogólny klimat na świecie, a nie o konkretne wydarzenia. Kiedyś koncerny też się zajmowały zarabianiem, ale nie w tak skrajny sposób jak teraz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W latach siedemdziesiątych nie było, poszę ja Szanownego Przedmówcy, czasu na eksperymenty. Wszyscy pamiętali jak w grudniu '73 miliony ludzi w Europie Zachodniej siedziały wieczorami po ciemku i bez ogrzewania, jak w W. brytanii wprowadzo trzydniowy tydzień pracy i jak konie ciągnęły mercedesy. Tak rządzący jak rządzeni czekali z duszą na ramieniu na następną wojnę, w której Arabowie wezmą się za łby z Izraelem i znwou siągną po tzw. broń naftową. Przyzwolenie na utrzymanie wydobycia węgla, szukanie złóż uranu oraz budowę nowych elektrowni węglowych, a także atomowych było powszechne. Gdyby rządy i koncerny tego zaniedbały, lud zmusiłby je do tego kamieniami.

Zaś uszczypliwości, jakie kieruje pan pod adresem wielkich koncernów energetycznych za to, że spełniły ówczesne powszechne oczekiwania, były wtedy udziałem koncernów naftowych, oskarżanych m. in. o kupienie sobie usług ludzi twierdzących, że elektrownie atomowe wybuchną.

Jak już na tych łamach wspomniałem, lubię czytaś starą prasę, a dodam, że również stare reportaże. Stąd wiem znacznie więcej niż np. klientela wyborcza niemieckich Zielonych i inni powtarzacze cudzych haseł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie za mrzonki w energetyce co za to, że wielkie koncerny interesuje ostatnio wyłącznie zarobek.
Gdyby reforma energetyki w Niemczech odbywała się w latach 70-tych, to teraz było by to państwo z sensowną ilością ekologicznych źródeł energii. Niestety aktualnie wszystko co się tworzy przede wszystkim musi być źródłem wielkich zarobków i w tej sytuacji ciężko o jakieś rozsądne reformy.
To tak jak z energetyką jądrową w Polsce. Pierwsze co powstało to państwowa instytucja na ten temat z wielką ilością posad dla "kolesi". Następnie będzie świetna okazja żeby się różne zachodnie firmy wzbogaciły na wszystkim czego w Polsce nie ma i musimy kupić, a kiedy już te elektrownie będą (mam nadzieję, że nie powstaną) gotowe to się okażą przestarzałe i niepotrzebne. No ale jak to "nakręci koniunkturę"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.