Facebook Google+ Twitter

Niemcy - kraina absurdu

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-11-09 18:58

Niemiecki porządek, niemiecka precyzja, niemiecka solidność kojarzą się niemal wszystkim z czymś lepszym jakościowo. Czy tak jest w istocie? Ja szczerze wątpię i chyba rozumiem pewną Wandę, co nie chciała Niemca…

W umysłach wielu ludzi nadal funkcjonuje stereotyp lepszego, bogatszego, mądrzejszego Niemca. I generalnie wszystko co niemieckie jest postrzegane jako „naj”. My Polacy, nie jesteśmy w tym odosobnieni. Do dziś w świadomości społecznej wielu narodów funkcjonują takie pojęcia jak: niemiecka precyzja, niemiecka jakość, niemiecka pracowitość czy też, chyba najbardziej znany niemiecki porządek.

Nie wiem skąd się wziął zachwyt „niemieckością”, ale wiem, że jakże często ten zachwyt jest zupełnie nieusprawiedliwiony. Oto garść przykładów.

Swego czasu moi pomysłowi rodacy mieszkający w Niemczech postanowili wykorzystać ten ogólny zachwyt etykietką "made in Germany” i wynaleźli sposób na biznes. U pewnego polskiego producenta naczyń emaliowanych kupowali garnki, patelnie, czajniki itp., po czym
część zakupionego towaru w Polsce otrzymywała nowy stempel, właśnie „made in
Germany”. Naczynia były sprzedawane ze sporym zyskiem wśród cudzoziemców zamieszkałych w Niemczech i rozchodziły się jak przysłowiowe „ciepłe bułeczki”. Nic dziwnego, bo i tak były tańsze od tych oferowanych w sklepach.

Część produktów została sprzedana jako „made in Poland” jednak po dużo niższej cenie.
Jeden z obrotnych sprzedawców zapytał później znajomych, którym sprzedał ów „niemiecki produkt” o wrażenia z użytkowania. Niemal wszyscy byli zachwyceni. Ci, którzy dostali garnki
bez owego magicznego stempla potwierdzającego jego „niemieckość” już tacy zadowoleni nie byli, pomimo wyraźnie niższej ceny… Wypada się uśmiechnąć...

Pewne niemieckie przedsiębiorstwo zajmujące się handlem stalą i metalami ciętymi na wymiar, do dziś stosuje metodę cięcia zakupionej stali przed napisem umieszczonym na materiale, poświadczającym kraj jego pochodzenia. Kawałek żelastwa z niepożądanym napisem jest zwyczajnie wyrzucany do złomu. Stal jest kupowana między innymi w Polsce, a sama firma również w naszym kraju ma swoje oddziały. Gdy klient życzy sobie naprawdę długiego produktu, a ów nieszczęsny napis wypada właśnie w miejscu cięcia? Nic prostszego! Do cięcia jest przeznaczany materiał, pochodzący z takiego kraju, który nie umieszcza na materiale tych „niewygodnych” napisów. Klient ma być przekonany, że otrzymuje wykonany „z najwyższą starannością” „niemiecki produkt”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 22.11.2009 01:12

Przepraszam, że tak późno odpisuję. A w kwestii wszechobecnej kontroli polecam: http://prawo.vagla.pl/node/8273
Czy sprawdzała Pani w miejscowym KVR ile osób jest zameldowanych pod Pani adresem?
Ja nie, bo w myśl niemieckich przepisów mój wpływ jest na to czysto iluzoryczny...
A jeśli nadal zamierza Pani wygłaszać peany pochwalne na cześć tego wybitnie policyjnego państwa to proponuję mały test: Pani napisze do mnie na priv swój adres, a ja zwyczajnie dla "zrobienia sobie jaj z niemieckiego porządku" w ciągu najbliższych miesięcy zamelduję u Pani np. 20 Turków... No to co? Deal or not deal?:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że Niemcy zwyczajnie stawiają na uczciwość swych obywateli, a nie wszechobecną kontrolę.
I chwała im za to.

Mieszkam w Niemczech, nikt się jeszcze pod moim adresem nielegalnie nie zameldował, list nigdy mi nie zginął, a apteki też sobie chwalę.

Nie rozumiem Pana zarzutów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Niemcy - kraina nawiniaków." chyba taki miał być tytuł?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.11.2009 09:28

I nam otorzono granice...Przerazajace!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę , że autor złapał się we własą pułapkę.
Otóż urzędnik niemiecki po prostu ufa obywatelowi. Ufa , że obywatel we własnym interesie mówi prawdę i składa w urzędzie prawdziwe oświadczenia. O adresie firmy. itd.
Jest to bowiem rodzaj oświadczenia złożeonego w urzędzie, A takie składa się prawdziwe, bo za nskładanie fałszywych jest chyba jakaś kara.
Autorowi to po prostu nie mieści się w głowie. , że a priori urzędnik nie jest zobowiązany sprawdzać oświadczeń obywatela.
Z tych samych powodów szereg listówi korespodnencji urzędowej jest tak właśnie doręczana, listonosz jest gwarantem .
Jeśli obawia się Pan wykrydania poczty , proszę pomniejszyć kartonem wrzut do skrzynki, albo za 5 euro zatrzymywać korespondencję na poczcie.
Co do oszustw producentów. i dystrybutorów i hurtowników. to znany proceder na całym świecie. Niektprzy producencie wiedzą o tym i chętnie sprzedaja swoje produkty pod cudzą etykietą. Lepiej tak niż wcale.

A farmaceuci? za ostrożni? hmmm. lepiej , że zbyt ostrożni , niż podwrotnie.
No n a koniec. Dlaczego Pan jeszcze tam cholera . siedzi w tym Monachium, proponuję iść za radą , która pan cytuje.

Aha. i nie bronię Niemców. O nie! Najzwyczajniej odpieram pańskie argumenty, zarzuty.

A Jacka Adama, proszę , aby personalne uwagi i oceny zostawił dla siebie. gdyż nie są one przedmiotem dyskusji, dotyczą podmiotu. Tym jednak nie zajmujemy się w dyskusji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak - cały tekst jest dowodem na to, że ustalony porządek jest wykorzystywany w oszukańczych celach przez cwaniaków, prawdopodobnie w ramach polskiego "porzadku" czyli Polak potrafi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.11.2009 00:48

Wszystko w porządku. Debilizm nie jest karalny... Pan wybaczy, ale dyskutuje z ludźmi, z którymi mam ochotę dyskutować... Zycze wiele radości z podbierania poczty sąsiadów...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.11.2009 23:53

Co do wkładania ręki do skrzynki robią tak wszyscy moi sąsiedzi Niemcy . Dlaczego? Bo zwyczajnie wygodniej i szybciej. Zamki skrzynek znajdują się dopiero po wejściu na klatkę schodową. A nikomu zwyczajnie nie chce się otwierać skrzynek kluczykiem dopiero po wejściu wewnątrz.
Klapy uchylne skrzynek są na tyle duże, że nie musisz kombinować z otwieraniem swojej skrzynki kluczykiem. Zupełnie jak na amerykańskich filmach.:))) Jak dla mnie i moich sąsiadów prościej.
Szanowny Panie Pisula. Ci " pomysłowi rodacy" mieszkają w Niemczech od 20 lat ja sam zaś od zaledwie 4. Tak czy siak dzięki za przypięcie łatki. A co do wyjaśnienia w kwestii przesyłek to proszę o oświecenie mnie. Pierwszą metodę czyli "zwykłą wrzutkę" stosują wszystkie organy administracji publicznej: sądy, urzędy, czy w końcu policja. W kwestii tej ostatniej instytucji z przyczyn zawodowych mam dużo więcej do powiedzenia. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Okres przejściowy w obostrzeniach w dostępie do rynku pracy niedługo się skończy.
Czas w jakim normy zachowań będą postrzegane podobnie, będzie znacznie dłuższy niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.11.2009 22:18

Masz racje, Lukasz... Dzieki osobnikom typu pana Skierskiego uważa się w Niemczech nas, Polaków, za złodziei i oszustów...

"Pomysłowi rodacy" z artykułu, stemplujący polskie wyroby pieczątką "made in Germany" to przestępcy, którymi powinna zająć się prokuratura...

Mieszkam w Niemczech od 26 lat. Mógłbym wytłumaczyć autorowi różnicę miedzy listem poleconym "wrzuconym do skrzynki" a listem poleconym, wymagającym odbioru na poczcie...

Tylko po jaka cholerę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.