Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Przystępując do pisania pierwszego felietonu "Niemcy-kraina absurdu" liczyłem na konstruktywną polemikę. Nie pomyślałem jednak, że w dobrym tonie jest pojeździć sobie po "świeżaku" jak po łysej kobyle...
Zobacz także:
Artykuły
(16)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.31)
Miejscowość: Monachium | Kraj: Niemcy
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
lktwekc 13.07.2011 22:45
RJ1Kv1 <a href="http://hduuoyglxzaj.com/">hduuoyglxzaj</a>, [url=http://qjtwlqjsirta.com/]qjtwlqjsirta[/url], [link=http://tmqstgjienrn.com/]tmqstgjienrn[/link], http://owmobqfswelw.com/
Autor usunął profil 11.11.2009 22:15
Panie Pisula! A w czymże byłem nieuprzejmy pisząc do Pana na priv? Wyjaśniłem jedynie pokrótce kim jestem i w jakich okolicznościach wylądowałem na emigracji. Poprosiłem też grzecznie, że "osobistych wycieczek sobie nie życzę"... Może być pan spokojny - z panem akurat dyskutować nie zamierzam.
Autor usunął profil 11.11.2009 20:08
Pani Barbaro. Ten w moim mniemaniu nonsens z tytułami tzw "szlacheckimi" typu Graf itp. jest wiecznie żywy - jak towarzysz Lenin.:))) Nie zgadzam się zaś z twierdzeniem, jakoby Niemcy w kwestii kultury i wykształcenia oddawali nam pełne honory. Mój znajomy, z zawodu specjalista mechanik precyzyjny który niejako "zjadł zęby na emigracji" (18 lat) i w swoim zawodzie przez kilka lat pracował w Polsce, przez 3 lata musiał pracować przepraszam za wyrażenie jako zwykły "cieć" na taśmie produkcyjnej zanim Niemcy uznali jego dyplom. Teraz na szczęście zaczyna się to powoli zmieniać, choć i dziś można spotkać się z pytaniem czy pański dyplom jest uznany w Niemczech??? Wkurza mnie jedynie fakt, że Polska w stosunku do obcokrajowców jest taka "czołobitna" zamiast - rzecz jasna w ramach odwetu stosować "zasadę wzajemności"...
Artur Wojnowski 11.11.2009 18:49
Nie zapomnę, jak na studiach, jeszcze w PRL, na pierwszym roku, opiekunka roku powiedziała :tytułujcie wszystkich pracowników uczelni, często jest to prawie wszystko, co mają.
Pani Barbaro, ale duch Urzędnika, który widzi w petencie przestępcę, pozostał mimo 20 lat. Czy to nie dziwne? A juz bynajmniej nie dziwią odruchy obronne...
BARBARA Romer Kukulska 11.11.2009 18:27
A tu akurat się z Panem zgodzą Panie Adrianie. W sprawie kompleksów. Otóż , być może pan wie, ale inni nie, że w dowodzie osobistym jak i w paszporcie niemieckim można sobie wpisać swoje tytuły. Dr , profesor, Książe Graf czy baron Freiherr, Ba! znam nawet osobę. widziałam ma w dowdzie osobistym Dr Dr. bo ma dwa doktoraty, Nawet gdy wykupuje Pan biltet na DB.( kolej) internetowo, to jest rubryka do wpisania tytułu.
Niemcy mają uznanie dla kultury i dla wykształcenia i my Polacy nie musimy mieć kompleksów. Zapewniam Pana, że oddają nam pełne honory pod tym względem. Mnie się wydaje , że kompleksy sami sobie wmówili ludzie, którzy odczuwają brak czegoś. Niestety i głównie są to ekonomiczne ze strony polskiej,a właśnie wykształcenia( i podobno nawet urodzenia) ze strony niemieckiej.
Autor usunął profil 11.11.2009 18:03
I jeszcze małe uzupełnienie: Felieton miał na celu pokazanie, iż my Polacy powinniśmy pozbyć się kompleksów w stosunku do Niemców. Wielokrotnie jesteśmy bardziej pracowici i lepiej wykształceni. A że mi to wyszło jak wyszło? No cóż... "Chciałem dobrze - Józef Stalin":)))
Autor usunął profil 11.11.2009 17:49
Pani Jadwigo. Emigrowałem z przyczyn jakby to rzec "romantycznych" :)) Tutaj mieszkam, tu jest moje podwórko ale nie godzę się często na taką rzeczywistość. Nie jestem Niemcem i nim nie zostanę bo wtedy pewnie razem z nimi szedłbym pod jeden sznurek i grzecznie potakiwał głową do której by mi w życiu nie przyszedł jakikolwiek bunt:)) W moim poprzednim miejscu pracy wszedłem w spór z pracodawcą odnośnie konieczności otrzymania dodatkowych uprawnień wymaganych na określonym stanowisku. Efekt - 6 miesięcy walki ale ja i 4 innych pracowników wymagane uprawnienia otrzymało. Pracodawcę kosztowało to trochę grosza - chodziło o zorganizowanie kursu dla naszej piątki i pokrycie kosztów. Rzecz jasna gdy tylko zakład w ramach tzw" kryzysu finansowego" zaczął zwalniać ludzi to byłem pierwszy na liście do "odstrzału":)) Ale i tak było warto - choćby z racji pierwszego miejsca na liście:))) Ponadto pomogłem i sobie i czwórce kolegów których nieprędko by było stać na kurs wartości 2500E i ślęczenie przez niemal dwa miesiące na wykładach po 8 godzin dziennie. Kurs w miejscu pracy trwał jedynie 3 dni -było to przygotowanie do egzaminu. Powtórzę jeszcze raz - warto było.
Jadwiga Kowalczyk 11.11.2009 15:52
Co do nieuctwa - pod koniec ubiegłego wieku pracowałam we Włoszech. Z wyjatkiem jednego lekarza, ktory miał kontakty z Niemcami, nikt dokladnie nie wiedział, gdzie lezy Polska. Wiedzieli natomiast, że to strasznie zimny kraj na północy Europy.
W Stanach Zjednoczonych wystarczy zapytać przecietnego amerykanina, gdzie lezy Polska - byc może odpowie - jak mnie - "Polska to jakies miasto na Syberii"/
Wracając do opisanego stepmlowania stali czy innych produktów: jest tak w handlu, że jak sie ma kontrahenta, to sie go nie chce stracic za żadna cene. Kupuje sie produkt i firmuje po to, aby sprzedac dalej. A równiez - producent pierwotny sprzedaje z całą świadomoscią, że NIE majac dostepu do rynku - produkt sprzeda, pod warunkiem, że ktos inny go bedzie firmował.
Nie ma więc co narzekac na niemiecki bałagan, czy nieuctwo: nalezy pouczać, nawracać i zawracacać "kijem Wisłę" tu - w kraju rodzinnym.
Emigrowac po to, aby poprawiać kraj dający prace, miejsce do zycia i prawa obywatelskie - to doprawdy przesada w naprawianiu świata.
Autor usunął profil 11.11.2009 15:42
Hehe... Basiu :) W pewnym sensie masz racje :)
BARBARA Romer Kukulska 11.11.2009 15:39
Ależ Jacku , w rzeczy samej , przecież właśnie odpowiedziałeś, czyżbyś tego nie zauważył?
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)