Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

56864 miejsce

Niemcy. O wymianie energetyki (Energiewende) krytycznie cz. 2

Prezydent RFN nadal ściąga na siebie uwagę swoimi wypowiedziami. We wtorek zajął się wymianą energetyki w Niemczech, ostrzegając przed metodami, jakimi się ją przeprowadza. Czy Zachodowi grozi system nakazowo-rozdzielczy?

Kilka zdań prezydenta Gaucka


Otwierając centralne uroczystości Tygodnia Ochrony Środowiska w parku Pałacu Bellevue (wym.: bel-wi) w dzielnicy Tiergarten w Berlinie (obecnie siedziba prezydenta Republiki Federalnej), najwyższy urzędnik Niemiec powiedział m. in.: "Jak bardzo jest to potrzebne możemy się przekonać w tych dniach na przykładzie dyskusji w sprawie wymiany energetyki. To ambitny projekt, którego realizacji podjęły się Niemcy jako wysoko rozwinięty kraj uprzemysłowiony. […] Nie uda nam się jednak dokonać tego wyłącznie przy pomocy zarządzeń oznaczających powrót do centralnego planowania jak też dzięki nadmiernym dopłatom. Moglibyśmy tego dokonać dzięki zasadniczym innowacjom oraz uczciwej konkurencji".

Dalej zaś: "Nie możemy sobie po prostu powiedzieć: no dobra, w takim razie wydrukujmy jeszcze więcej obligacji, a kosztami, które trzeba będzie ponieść, niech się martwi pokolenie naszych wnuków. Tak nie wolno. Takie postawienie sprawy byłoby po prostu nieodpowiedzialne" - tłumaczę według pełnego tekstu tego przemówienia zamieszczonego na portalu urzędu prezydenta.

http://www.bundespraesident.de/SharedDocs/Reden/DE/Joachim-Gauck/Reden/2012/06/120605-Woche-Umwelt.html

Burza w szklance wody?


Reakcje niemieckiego świata politycznego na tę wypowiedź można określić krótko: socjaldemokraci są oburzeni, a liberałowie klaszczą. Przy tym to, co mówi obecny przywódca tych drugich zasługuje na wzmiankę. Zdaniem Filipa Röslera wymiana energetyki wprowadzana dotychczasowymi metodami pociąga za sobą koszty, które zmuszają do zastanowienia. Nie chodzi tylko o koszty bezpośrednie, ale również o to, że (jak podsumowuje dziennik „Frankfurter Rundschau”): "Obowiązek przyjmowania do sieci energetycznych w pierwszej kolejności prądu z wiatru i słońca prowadzi do tego, że kiedy jest silny wiatr i dużo słońca trzeba odłączać elektrownie konwencjonalne, a inwestycje w nowe elektrownie gazowe i węglowe niemal zupełnie przestały się opłacać".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zamiast elektrowni "Opole" trzeba by postawić 2,5 tys. wiatraków. Taka elektrownia "wypluwa" dwutlenek węgla, za który trzeba będzie płacić opłatę klimatyczną, kwaśne deszcze i miliony ton żużla i pyłu, który trzeba gdzieś składować. Przeciwnicy energii jądrowej chcą zniszczyć polski krajobraz lasami nieekonomicznych (dotowanych) i kapryśnych wiatraków.
Ps. Ja czuję, że Niemcy coś kombinują. Może udało się ich naukowcom uzyskać wodór z wody w sposób inny, tańszy, niż elektroliza. Atak terrorystyczny czy awaria we Francji, Belgii, Holandii, Austrii, Szwajcarii, Czechach czy Szwecji będzie miała dla Niemiec nie mniejsze skutki niż podobne zdarzenie na ich terytorium.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.