Facebook Google+ Twitter

Niemcy pozwane za wojnę

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-10-25 15:19

Sprawę sądową chce wytoczyć niemieckiemu rządowi 69-letni Winicjusz Natoniewski, emeryt ze wsi Lublewo pod Wejherowem

Los go mocno doświadczył. Od kilkudziesięciu lat żyje z oszpeconą twarzą i pokrytymi bliznami rękoma i nogami. To straszna pamiątka po pacyfikacji jego rodzinnej wsi Szczecyn na Lubelszczyźnie, którą podczas II wojny światowej zrównały z ziemią niemieckie wojska.

- To było drugiego lutego 1944 r. - tę datę pan Winicjusz zapamiętał na całe życie. Miał wtedy sześć lat i ledwo uszedł z życiem z pogromu. - Rano Niemcy okrążyli wieś. Zrobili na nas zasadzkę, bo podejrzewali, że pomagamy partyzantom - wspomina. Niemcy wieś spalili, a mężczyzn wyłapywali i zabijali. Podobny los spotkał część kobiet i dzieci. Zginęło kilkaset osób. Resztę zapędzono do sąsiedniej miejscowości, a stamtąd wywieziono do obozów koncentracyjnych i na roboty przymusowe. Pacyfikacja dotknęła też inne wsie.

Mały Winicjusz przed pogromem ukrył się z ojcem i dziadkiem w ziemiance. Gdy zaczął się palić ich dom, omal nie podusili się od dymu. Pierwszy wyszedł ojciec. Chwilę później wyskoczył za nim Winicjusz, prosto w ogień. Na szczęście ojciec usłyszał płacz palącego się syna i płomień na jego ciele zdusił mokrą ziemią.

Winicjusz trafił do szpitala, w którym w sumie spędził aż trzy lata. Wielokrotnie przeszczepiano mu skórę. Za każdym razem, gdy ludzie patrzyli na jego oszpeconą twarz, przeżywał ciężkie chwile. Udało mu się założyć rodzinę i osiadł na Pomorzu. Ale skutki dotkliwego poparzenia odczuwa do dziś.

Ma problemy z płucami, pękającą skórą, nie może władać palcami. Mimo to nie dostał żadnego odszkodowania ani renty inwalidzkiej. Nie mógł też skorzystać z zapomogi z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, bo wypłacono je tylko przymusowym robotnikom.

- Mogłem się załamać, ale upór pomógł mi w życiu - mówi Winicjusz Natoniewski.
Gdy telewizja wyemitowała o nim reportaż, jego los się odmienił. Znaleźli się prawnicy, którzy za darmo pomogą mu zmierzyć się w sądzie z niemieckim rządem. W poniedziałek razem ze znanym trójmiejskim adwokatem Romanem Nowosielskim złożą pozew w gdańskim sądzie.
- Milion złotych zadośćuczynienia to tylko szacunkowa kwota roszczeń za wielkie krzywdy, jakich doznał mój klient w czasie wojny - tłumaczy Nowosielski. Podkreśla, że to pierwszy taki proces przeciwko rządowi Niemiec, jaki będzie wytoczony na terenie Polski.
Nowosielski ocenia, że w ślady Winicjusza Natoniewskiego mogą pójść tysiące osób wysiedlonych podczas wojny, głównie na Zamojszczyźnie, Lubelszczyźnie, bo zbrodnie przeciw ludzkości się nie przedawniają. - Nie można bez militarnego uzasadnienia napadać na spokojną wieś - podkreśla Nowosielski.

Do tej pory Polacy, którzy zostali dotknięci przez II wojnę, złożyli tylko trzy pozwy, i to na terenie Niemiec. Są to dzieci ofiar eksperymentów medycznych i więźniów obozów koncentracyjnych. Jedna sprawa już została załatwiona odmownie - sąd uznał m.in. że sprawa się przedawniła. Ale berliński prawnik Stefan Hambura nie składa broni. I wytoczył dwa kolejne podobne procesy.

Nowosielski uważa, że można Niemcy pozwać też w Polsce (innego zdania są prawnicy UE). www.nra.pl zaapelowała do mecenasów, by za darmo pomagali Polakom, którzy chcą pozywać za II wojnę. Mają też pomagać osobom, które mieszkają w domach, o których zwrot ubiegają się Niemcy.

Mariusz Jałoszewski Dariusz Janowski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pochodze tez z pokolenia ktore zostalo dotkniete przez wojne,represjonowane przez ukrainska armie wyzwolencza ,bandytow Bandery.
Ale takich poszkodowanych na zdrowiu,utracie bliskich sa miliony.Nie przecze ze wszycy by chcieli uzyskac
rekompensate za poniesiany uszczerbek na zdrowiu,kalectwo,utrate najblizszych i strach przezyty szczegolnie przez dzieci w tamtych latach.
Jakie sa realia pozytywnego zakonczenia roszczen?
Procesy sadowe beda sie ciagnely latami,a my przeciez jestesmy juz wysoko zaawansowani w latach.
Ilu z roszczacych zadoscuczynienia doczeka finalu?
Boje sie ze nikt.
I uwazam ze uczestniczenie w wielu rozprawach sadowych,ktore niewatpliwie beda przeprowadzane
doprowadzi do ruiny zdrowotnej wielu ubiegajacych sie.
Sprawa adwokatow chetnych do prowadzenia takich spraw,to chyba inna bajka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.