Facebook Google+ Twitter

Niemcy. Proces brunatnych terrorystów uznany za proces stulecia

"Brunatna terrorystka" jak niemiecka prasa nazywa Beate Zschäpe to najważniejsza z pięciu osób zasiadających na ławie oskarżonych. 17 kwietnia rozpoczyna się proces członków NSU odpowiedzialnych za 10 morderstw i 15 napadów rabunkowych.

Zarzuty Prokuratury Federalnej składają się na obraz sprawy, która wzbudziła w Niemczech wiele emocji, kontrowersji, Beate Zschäpe The Knights Templar Europe Report/CC3.0 / Fot. Angus Thermopylaespekulacji. Uwaga opinii publicznej skupia się na osobie Beate Zschäpe, członkini Narodowosocjalistycznego Podziemia (NSU). Uznaje się ją współodpowiedzialną za morderstwo dziewięciu osób cudzoziemskiego pochodzenia i jednej policjantki oraz piętnaście napadów rabunkowych. Działalność neonazistowskiej bojówki miała miejsce w latach 2000-2007. Według danych komisji śledczej Bundestagu ilość członków NSU, to przynajmniej 130 osób. Proces uznawany jest za najważniejszy od czasu sądzenia członków RAF (Rote Fraktion Armee - Frakcja Czerwonej Armii, zwana też Grupą Baader-Meinhof). Wskazuje się na pewne podobieństwa jak wieloletnia działalność i bezsilność wobec niej policji i służb ochrony konstytucji. W obu przypadkach zbrodnia była terrorem usprawiedliwianym przesłaniem ideologicznym. Jednakowoż
punktem zwrotnym w procesie może okazać się nieudolność niemieckich organów ścigania. Mówi się, że brak mocnych i przekonywujących dowodów na jawnie neonazistowski charakter popełnianych przestępstw.

Proces, który ma się rozpocząć 17 kwietnia przed Wyższym Sądem Krajowym w Monachium wymownie obrazują liczby. Akta śledztwa to blisko 300 tysięcy stron, z czego sam akt oskarżenia liczy około pięciuset. Około 7 tysięcy materiałów rzeczowych. Udział 600 świadków i 22 biegłych psychiatrów. Co najmniej 85 dni procesowych zajmie według przewidywań 2,5 roku. Ofiary morderstw będą reprezentowane przez 53 adwokatów występujących w interesie 77 oskarżycieli posiłkowych. Sędzią głównym w pięcioosobowym składzie orzekającym będzie 59-letni Manfred Götzl. Zschäppe będzie sądzona za 27 "prawnie samodzielnych działań we współdziałaniu z Uwe Bönhardtem i Uwe Mundlosem" jak donosili Ralf Wohlleben wikipedia/CC2.0 / Fot. Antifaschistische Aktion Gera [AAG]dziennikarze ARD. Jej dwaj kompani popełnili samobójstwo. Oskarżenie zasadza się w głównej mierze na wyznaniach Holgera Gerlacha i Carstena Schultze. Ten pierwszy, podobnie jak dwaj nieżyjący członkowie bandy wywodził się z neonazistowskiego środowiska Jeny. Twierdzi, że nie ma z większością zbrodni nic wspólnego, zaś Beate Zschäppe wraz Uwe Bönhardtem i Uwe Mundlosem byli znani jego osobie z kontrowersyjnych przekonań oraz zamiłowaniu do przemocy. Kolejnymi oskarżonymi są Ralf Wohlleben, który przez wiele lat funkcjonował w NPD (Narodowodemokratyczna Partia Niemiec) i Andre Eminger. W swoich manifestach głosili, że stanowią "narodową sieć towarzyszy, którym przyświeca zasada: czyny zamiast słów." Oprócz materiałów propagandowych znaleziono broń, amunicję, środki mogące posłużyć do produkcji bomb. Wnikliwie badano wątek dotyczący gromadzenia i pożytkowania materiałów wybuchowych. NSU przyznało się do zamachu w Kolonii, który miał miejsce w 2004r. Ranne zostały 22 osoby.

Wciąż istnieją uzasadnione obawy, że przebieg procesu może zostać zakłócony przez prawicowych ekstremistów. Monachijski sąd uznano za obiekt obrany na cel prowokacji lub zamachu o charakterze terrorystycznym. Jeszcze w połowie marca przewodniczący Wyższego Sądu Krajowego w Monachium mówił o "napiętej" sytuacji i "znacznym potencjale zagrożenia." Niemiecka prasa wskazuje, że przewodniczący unika wystąpień publicznych, a prokurator generalny nie podaje do wiadomości nazwisk swoich zastępców procesowych. Wszystko to mają być działania motywowane względami bezpieczeństwa. Odezwy skrajnej prawicy dość niedwuznacznie wskazywały na przedstawicieli Temidy jako "opłacalny cel ataku." Działanie odwetowe mogące być zemstą środowiskową czy inne zakłócenie porządku jest zatem rozważane jako realne zagrożenie. Środki bezpieczeństwa będą zaostrzone. Pewnym zgrzytem pozostają spory o miejsca na sali rozpraw jakie rezerwują sobie dziennikarze i inni obserwatorzy. Dość głośna stała się odmowa rezerwacji miejsca na sali rozpraw dla ambasadora Turcji. Sąd Krajowy w Monachium odrzucił jego prośbę. Stanowisko sądu tłumaczono niewielką ilością miejsc na sali, co media podchwyciły zwracając uwagę na olbrzymie zainteresowanie procesem, jego niedostateczną organizację i afront wobec obywateli tureckich. Stwierdzono też, że postawa sądu wobec dyplomaty może być przyczyną pogorszenia stosunków z Turcją. Ostatecznie na cztery dni przed rozpoczęciem procesu znaleziono wyjście z sytuacji. Federalny Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe mimo, że nie ma zbyt wiele wspólnego z całą sprawą zadecydował, iż sąd w Monachium musi przydzielić ambasadorowi miejsce.

Przedstawiciele rządu Turcji wyrażają też swoje zaniepokojenie oznajmiając, że władze niemieckie mogły zapobiec zbrodniom. Jeszcze ważniejszym jest dowodzenie, że śledztwo nie wyjaśniło w dostatecznym stopniu okoliczności i powiązań z prawicowym terroryzmem. Bojówka nie mogła być samowystarczalną i zarazem jedyną komórką. Hans-Georg Massen, szef Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji przyznał, że w części pracy śledczej zaistniał szereg trudności, które sam uznaje za porażkę w wykrywaniu przestępstw NSU. Możliwe, że kwestia neonazizmu zostanie w tej jednej sprawie ogłoszona jako fałszywy trop. Ponoć wiele mogą mieć do powiedzenia obrońcy oskarżonych i należy przygotować się na element zaskoczenia. Niemniej, zapoczątkowanie rozprawy jest uznawane w Niemczech jako wystarczające by mówić, że oskarżona jest w "wystarczający sposób podejrzana."

Dalszymi niepowodzeniami okazują się być uprzednie wieści o świetnie działającej siatce zakonspirowanych agentów w szeregach różnych ugrupowań prawicowych ekstremistów. Wielu zwerbowanych tajniaków było nazistami, których wiarygodności nie sprawdzono. Zdarzało się, że poszukiwani lub namierzani przestępcy byli powiadamiani o zasadzce czy zainteresowaniu ich osobami. Również zawodowym agentom przytrafiało się popełniać błąd nieumiejętności w prowokacji czego nie uznano za właściwe postępowanie. Takie wpadki wychodzą na jaw przy okazji analiz zamierzonej delegalizacji jedynej oficjalnie działającej partii o zauważalnych skłonnościach nazistowskich, czyli NPD. Jeszcze gorętsza atmosfera zapanowała kiedy wyszło na jaw, że jeden z informatorów kontrwywiadu mógł być uwikłany w morderstwo obywatela Turcji, który zginął z rąk neonazistów. Podkreślano, że ów człowiek jest niewinny i opuścił miejsce zbrodni na chwilę przed tym jak padły strzały. Ostrożne szacunki utrzymują, że co czwarty tajny współpracownik niemieckich służb specjalnych popełnił przynajmniej raz jedno z bardzo ciężkich przestępstw. Wszyscy ze zwerbowanych agentów jacy infiltrowali społeczności subkultur młodzieżowych czy środowiska nieformalnych ugrupowań politycznych otrzymywali wynagrodzenia pieniężne lub honoraria niematerialne. Niektórzy dofinansowywali działalność neonazistów lub inne przejawy aktywności, co do których nie mogli mieć wątpliwości, iż przyczyniają się w ten sposób do stworzenia sytuacji nacechowanej niebezpieczeństwem dla życia i zdrowia osób postronnych. Jeszcze inni informatorzy otrzymywali środki, które trwonili nie przynosząc żadnych rezultatów, a więc nie zapobiegli jakiemukolwiek zagrożeniu. W przypadku śledztwa przeciwko któremukolwiek z agentów sprawa kończyła się umorzeniem. Temat rozpasania i swawoli niemieckich agentów z werbunku i zawodowych oficerów kontrwywiadu jest niezbyt chętnie podejmowany. Mimo tego można zauważyć, że Niemcy domagają się skrupulatnego rozliczania wydatkowanych środków jak też raportowania o zatajonych przewinach informatorów.

Niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji twierdzi, że brunatna przemoc narasta. Szacuje się, że w Niemczech przejawia swoją aktywność ponad 20 tysięcy neonazistów. Połowa z nich deklaruje umacnianie swojej ideologii poprzez stosowanie przemocy w najróżniejszych formach. Obiektem ich przekonań stają się przede wszystkim osoby uważane przez neonazistów za "balast", "zbędnych", "niepotrzebnych", "małowartościowych", czyli imigranci, czarnoskórzy, Żydzi, punki i inni, którzy nie podzielają podobnych zapatrywań na quasi-polityczną poprawność. Demokracja jest przez ten specyficzny ruch prawicowy wypierana na rzecz wspólnotowej tożsamości dyktowanej wzorem paramilitarnej karności i kontroli szablonowego patriotyzmu. Druga fala brunatnej zarazy była dostrzegana u swego zarania jedynie przez przeciwne i zantagonizowane środowiska antyfaszystowskie, antyrasistowskie, alternatywne i tym podobne. Problem stał się zauważalny dla władz dopiero Zwickau - mieszkanie terrorystów po wybuchu bomby. wikipedia/CC2.5 / Fot. André Karwath z rokiem 2000. Wcześniej nie stwierdzano poważniejszych nieprawidłowości, ani działań, które mogły godzić w zdrową państwowość niejako od wewnątrz. Usprawiedliwiano się: "Przez lata nie wiedzieliśmy, co się dzieje" - mówił Clemens Binninger, poseł CDU/CSU odnosząc się do działalności NSU.

w większości opracowano na podstawie artykułów Deutsche Welle

article by Paweł Jankowski

utwór udostępniany na licencji CC3.0

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.