Facebook Google+ Twitter

Niemiecki architekt i inwestor chciałby zamienić katowicką Buglę w bajkowy obiekt

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-06-18 11:08

Największy w Europie basen do nurkowania, plaża z ogrzewanym piaskiem znad Bałtyku, termy, ekskluzywny hotel, dyskoteka, palmiarnia, SPA - to tylko cześć atrakcji rozrywkowo-rekreacyjnego obiektu, który w przyszłości mógłby stanąć na terenie katowickiego kąpieliska Bugla.

Ruina nie basen


Mógłby, bo władze miasta nie są zainteresowane inwestycją, i mają swoje powody. - Inwestorzy, których zainteresowałem swoim pomysłem, początkowo chcieli, aby kompleks powstał na Węgrzech, ale przekonałem ich, żeby postawili na Śląsk - opowiada Markus Kott, autor projektu, architekt i inwestor pochodzący spod Raciborza, zamieszkały w Niemczech.

Kott nie chce jednak zdradzić, kto miałby zainwestować prawie 140 mln euro w nowoczesny kompleks wodny w Katowicach. - Nie wiemy, kto za tym kapitałem stoi, dlatego jesteśmy ostrożni - mówi Marian Zych, naczelnik Wydziału Rozwoju katowickiego magistratu.Markus Kott (z prawej) i Eugeniusz Kozłowski, przedstawiciel jego biura w Polsce. / Fot. Dziennik Zachodni

We wrześniu 2006 roku Urząd Miasta w Katowicach zaprosił inwestorów do składania wniosków na przebudowę kąpieliska Bugla przy ul. Żeliwnej. O koniecznej rekonstrukcji i generalnym remoncie tego najstarszego i największego kompleksu basenowego w Katowicach mówi się już od dawna. Modernizacji wymaga cała infrastruktura obiektu, w tym węzeł sanitarny. Na zaproszenie magistratu odpowiedział tylko Markus Kott.

Konkurencyjny plan


Z korespondencji i rozmów między architektem a urzędnikami wynika, że władze miasta jeszcze w zeszłym roku były zainteresowane przedsięwzięciem Kotta. Była mowa o sporządzeniu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu planowanej inwestycji, uruchomieniu procedury sprzedaży przez miasto gruntu kąpieliska, wyjaśnieniu spraw własności jednej z działek. Jednak w tym roku władze miasta zmieniły zdanie w sprawie propozycji niemieckiego architekta.

W styczniu prezydent Katowic Piotr Uszok poinformował Markusa Kotta, że podjął decyzję o budowie obiektu sportowego przy ul. Kościuszki i Zgrzebnioka, a budowa dwóch kompleksów o podobnych funkcjach w jednym mieście nie będzie opłacalna. Podkreślił też, że do czasu wybudowania nowego kąpieliska nie może dopuścić do zawieszenia działalności Bugli. - Nie wiem, dlaczego miasto preferuje aquapark, chociaż wiadomo, że tego typu obiekty nie są na świecie dochodowe - argumentuje Kott.

Władze miasta chcą wybudować kompleks basenów przy ul. Zgrzebnioka na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego, które polega na tym, że miasto daje grunt i częściowo finansuje budowę. Inwestor tylko przez określony czas zarabia dzięki temu obiektowi. - Nasza inwestycja byłaby całkowicie prywatna. Kupilibyśmy od miasta grunt i oczywiście czerpalibyśmy zysk z przedsięwzięcia - tłumaczy Kott.

Filozofia wypoczynku
Inwestor nie widzi przeszkód w funkcjonowaniu na terenie miasta dwóch obiektów kąpielowych. - Ale my mamy zupełnie inne cele! Basen przy ulicy Zgrzebnioka byłby przeznaczony dla mieszkańców Katowic, a my chcemy działać ponadregionalnie. Proponujemy nową filozofię wypoczynku. Bugla byłaby przeznaczona dla ludzi przyjeżdżających z zewnątrz. Ma świetne położenie komunikacyjne, bo leży w pobliżu autostrady. To byłby ekonomiczny magnes dla miasta! - przekonuje Kott.

Dodaje, że nowy obiekt dałby miejsca pracy około 500 osobom.

Kto zaryzykuje


Marian Zych twierdzi, że Markus Kott nie udokumentował wiarygodnie swoich planów. - Obawiamy się takiej sytuacji, że inwestycja zostanie rozpoczęta, a potem nieskończona - mówi przezornie naczelnik.

- Przedstawiliśmy komplet dokumentów, w tym biznesplan i plan marketingowy. Już nawiązaliśmy kontakty z niemieckimi biurami turystycznymi, które są zainteresowane współpracą - ripostuje architekt.

Na razie wciąż nie wiadomo, kiedy powstanie nowy obiekt przy ul. Zgrzebnioka i czy w ogóle powstanie. Nie wiadomo też, jak potoczą się losy Bugli. - Ogłosiliśmy przetarg na opracowanie analizy wykonalności inwestycji, która wskaże nam kierunek działań i będzie wiarygodnym źródłem oceny ryzyka - informuje Zych.

Naczelnik sugeruje, że być może we wrześniu władze miasta będą mogły podjąć ostateczną decyzję, którym obiektem się zainteresować.

Tajemniczy inwestor


Markus Kott nie chce zdradzić, skąd pochodzą pieniądze na inwestycję. - Jest pewna grupa bogatych ludzi ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Szwajcarii, Hiszpanii, Arabii Saudyjskiej, która inwestuje swoje pieniądze w różne przedsięwzięcia. Ja ich nie znam. Rozmawiam tylko z ich przedstawicielami - tłumaczył enigmatycznie Kott podczas jednej z pierwszych rozmów z reporterem DZ.

Z późniejszej korespondencji dowiadujemy się, że strategicznym inwestorem jest szwajcarska grupa kapitałowa, która założyła w marcu tego roku spółkę akcyjną.

Kott zapewnia jednak, że inwestycja jest pewna i przyniesie duże zyski, w przeciwnym razie nie zaangażowałoby się w nią już kilkaset firm.

Jako inwestycje owej "grupy trzymającej pieniądze" architekt wymienia finansowanie budowy portu w Chorwacji i bliżej nieznane przedsięwzięcia w Moskwie. Jako swoje osiągnięcia, czyli architekta Kotta, wskazuje liczne projekty realizowane w Niemczech i wygrany konkurs w Tokio na projekt biurowca dla norweskiej firmy. Tak przedstawia się firma Markusa Kotta: "PB KOTT od około 20 lat zajmuje się projektowaniem i wdrażaniem nowatorskich rozwiązań architektonicznych w budownictwie, przestrzegając jednocześnie klasycznego porządku w nowożytnej architekturze. Jako zadanie podstawowe stawiamy sobie funkcjonalność oraz nowatorstwo rozwiązań, nie zapominając o wspaniałych tradycjach architektury".

Komentarz


Projekt Markusa Kotta robi wrażenie. Trudno jednak dziwić się władzom miasta, które są ostrożne w podejmowaniu decyzji dotyczących wielkich inwestycji. Zawsze o wiarygodności inwestora świadczą jasne i wiarygodne źródła finansowania.
Obiekt ma być ekskluzywny, a więc z pewnością nie na kieszeń przeciętnego mieszkańca regionu. Przecież każdy chciałby - kupując niedrogi karnet - popływać w czystym i zmodernizowanym basenie. Architekt twierdzi, że nowoczesny kompleks przyciągnąłby do Katowic amatorów sportów wodnych z całej Polski, a nawet Europy. Naprawdę trudno uwierzyć w to, że przyjadą do nas Niemcy czy Francuzi, żeby wykąpać się w Katowicach nawet w supernowoczesnym basenie. A gdy Ślązakowi zamarzy się piasek, słońce i woda, to przecież nie zamieszka w katowickim hotelu w rejonie Bugli, nieopodal autostrady. Raczej pojedzie na wczasy nad polskie morze lub gdzieś, gdzie zawsze świeci słońce.

Co proponują inwestorzy?


Od strony południowo-zachodniej znajduje się czterogwiazdkowy hotel, w nim jest zaplanowanych 228 dwuosobowych pokoi, 5 sal konferencyjnych, kilka restauracji oraz sala bankietowa dla około 500 osób. W piwnicy powstałaby winiarnia i piwiarnia dla około tysiąca gości. Obok hotelu znajdują się termy - na parterze zaplanowano basen kąpielowy z wysepkami, zjeżdżalniami i grotą w skale, basen do nurkowania w formie rafy koralowej. Na pierwszym piętrze przewidziano miejsca na sklepy, szkołę nurkowania, plażę i część gastronomiczną. Drugie piętro przeznaczone jest na SPA. W części otwartej dachu mają być plaża i bar, a w części oszklonej - palmiarnia, skąd przechodzi się do przezroczystego basenu, z którego można oglądać pływających na niższych piętrach ludzi lub mknące samochody. W obiekcie co wieczór mają się odbywać dyskoteki na ogrzewanym piasku. Dalej widzimy jeziorko i plażę. Kilka metrów na północ od jeziorka są przewidziane szerokie schody, na których będzie można się opalać.

Najdalej na północ wysuniętym budynkiem jest pływalnia sportowa o wymiarach olimpijskich z widownią na ok. 3.500 widzów. Ma tu być też 20 stanowisk do surfingu.

"Fantastyczne" inwestycje, które zapowiadano jako wielkie przedsięwzięcia:


* Turek Vahap Toy ogłosił, że chce zbudować pod Białą Podlaską polskie Las Vegas z portem lotniczym, hotelami, kasynami, stadionem olimpijskim i filią parku rozrywki Michaela Jacksona.
* W Tarnowskich Górach miał powstać pierwszy w Polsce ośrodek rehablilitacyjny z delfinami, czyli Górnośląskie Centrum Delfinoterapii.
Katarzyna Wolnik

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.