Facebook Google+ Twitter

Niemieckie media: Co Tusk zrobi z synem - "zadrapanym zderzakiem"

Polski premier Donald Tusk dotąd był dobrze oceniany a nawet chwalony przez niemiecką prasę. Tymczasem najnowszy "Frankfurter Allgemeine Zeitung", wyróżnił się krytycznym komentarzem, o naszym szefie rządu. Co się stało - dlaczego?

Premier Donald Tusk zaczyna być krytykowany nie tylko przez polską opozycję, ale też przez niemieckie media.

Jak pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung", Donald Tusk długo uchodził w Polsce za "miłego chłopaka", takiego który nieśmiało uśmiecha się do kamery i gra w piłkę z kolegami. "Potem okazało się, że ten miły chłopiec, potrafi być zły" – czytamy w serwisie polskieradio.pl.

Według dziennika, Donald Tusk bez wahania jako szef rządu odwoływał ministrów, którzy nawet w niewielkim stopniu byli zamieszani czy uwikłani w afery korupcyjne. Gazeta podkreśla, że polski premier nadał członkom rządu miano "zderzaków", które należy wymieniać, gdy "zostaną zadrapane".

Zdaniem "FAZ", do tej pory premier Tusk dobrze wychodził na tej strategii, gdyż po głośnych i dramatycznych aferach korupcyjnych minionego dziesięciolecia,
opinia publiczna "alergicznie reaguje na każdy przejaw nepotyzmu". Dzięki strategii odwoływania ministrów udało się Tuskowi "uchodzić za czystego człowieka".

Wszystko dzieje się do czasu – i teraz ma on problem. "Zadrapany został zderzak, którego nie może wymienić, a mianowicie jego syn" - pisze "FAZ", nawiązując do współpracy Michała Tuska z liniami lotniczymi OLT Express i pracą w Porcie Lotniczym w Gdańsku. Dziennik podkreśla związany z tym konflikt interesów. "Tusk junior siedzi w samym oku cyklonu" - ocenia.

Jak twierdzi komentator dziennika, "gdyby Michał Tusk był ministrem swego ojca, a nie jego synem, Donald Tusk pewnie dawno zrobiłby to, co zawsze czynił, gdy w jakimś miejscu odchodził lakier - wyraźnie zdystansowałby się od postawy swego syna. Zamiast tego wygłosił na konferencji prasowej jedynie okrągłe oświadczenia, że ma pełne zaufanie do syna" - akcentuje dziennik "FAZ".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung", wydawany od ponad 60 lat we Frankfurcie nad Menem, jako dziennik o charakterze konserwatywnym, należy do opiniotwórczych gazet niemieckich, szczególnie w dziedzinie gospodarki i kultury. Opinia krytyczna o polskim premierze stała się w tym przypadku wyjątkiem w tradycyjnej regule.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung", wpisał się swoim komentarzem w nurt krytyki Donalda Tuska, naszej opozycji, głównie konserwatywnej. W "Rzeczpospolitej" Tomasz Wróblewski pisze m. in., że wizerunkowo to fatalny przykład tego, jak widziana jest i oceniana administracja państwowa i koalicja rządowa. Mariusz Ziomecki, publicysta "Przekroju" mówił w radiowej Trójce, że premier – w związku z synem - znajduje się obecnie "w takiej nietypowej sytuacji, że jest pewne pytanie i obie odpowiedzi o nim źle świadczą". Pytanie brzmi: Afera to, czy błahostka?

Premier, na konferencji prasowej przyznał, że to dla jego syna "bolesna lekcja życia". Ocenił, że kłopoty, w jakie wpadł jego syn, są m.in. "skutkiem tego, że wybrał drogę samodzielną". To zdanie co najmniej zastanawia. Niemiecki pisarz Jean Paul rzekł kiedyś, iż dzieci i zegarki nie mogą być stale nakręcane. Trzeba im także pozwolić chodzić. Nie określił jednak jakimi drogami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

red
  • red
  • 19.08.2012 09:32

Tworzona jest Europa na naszych oczach; pod dowództwem Moskwy i Berlina.

A kundle z obecnej władzy; pokornie na wszystko się godzą! Można to nazwać zdradziecką ,albo kapitulancką polityką!

Komentarz został ukrytyrozwiń
 ad Rem
  • ad Rem
  • 19.08.2012 08:08

Czy ktoś przejmuje się zadrapanym zderzakiem w swoim aucie ? Nie , auto jeździ dalej .

Komentarz został ukrytyrozwiń
abc
  • abc
  • 19.08.2012 03:39

Donald Tusk, Jacek Rostowski i ... NN zagwarantowali ekonomicznym okupantom RP, że zlikwidują 6 mln. obywateli RP narodowości polskiej, zanim nowym właścicielom przekażą wszystkie klucze do byłego państwa polskiego. Po pierwsze polski motłoch musi bać się zdradzieckiej władzy i siebie samego. Po drugie polski motłoch musi być straszony wojną w Europie. Po trzecie polski motłoch musi zdychać z powodu braku dostępu do leków. Po czwarte polski motłoch musi zdychać z powodu niedożywienia. Po piąte polski motłoch musi mieć ujemny przyrost naturalny, równy niminum minus 200 000 niewolników. Po szóste najlepsze elementy polskiego motłochu muszą nadal emigrować (pozostawać mają troki od kaleson). Po siódme polski motłoch musi być przygotowany do nienagannego posłuszeństwa nowym właścicielom byłego państwa polskiego. Po upadku RP wszystkie akty własności Polaków będą unieważnione. Nauka języka polskiego będzie zakazana. Nieposłusznym będą odbierane dzieci. Będą punkty zbiorowego żywienia. Motłoch będzie pracował po 16 godzin na dobę do śmierci, bez prawa do jakichkolwiek świadczeń. Każdy Polak już teraz musi pochować każdą swoją nadzieję, po to, by nie mogła odejść po mim.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jurek Malicki
  • Jurek Malicki
  • 18.08.2012 15:50

Może Niemcy uznali że lepiej Tuska wycofać z pierwszego rzędu - zmienić lidera Platformy ;zanim dojdzie w Polsce do rozróby? Niemcy wolą mieć spokój na granicy!

Komentarz został ukrytyrozwiń
red
  • red
  • 18.08.2012 15:23

Czyżby Donek już znudził się Angeli M. Uznali że murzyn zrobił swoje ,więc powinien odejść??

Komentarz został ukrytyrozwiń
elf
  • elf
  • 18.08.2012 15:06

Bardzo nieprecyzyjny przedruk pana Cybrucha . Tendencyjny .

Komentarz został ukrytyrozwiń

A to dlatego, że w Niemczech przestrzega się zasad: "Jaki ojciec, taki syn ..................."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę że w ślad za tym dziennikiem mogą pójść kolejne, ale nie jestem pewien bo nie znam tamtych mediów zbyt dobrze, a jedyne które czasami przeczytam Kicker i sport.Bild z pewnością o tym nie wspomną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.