Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41234 miejsce

Niemka, dziecko z pociągu. Książka o człowieczeństwie

To przede wszystkim książka o bohaterskim zachowaniu człowieczeństwa. Bohaterskim nie w rozumieniu wyjątkowych czynów, tylko takim zwykłym bohaterstwie dnia codziennego.

 / Fot. wydawnictwo vesper-za zgodą wydawnictwaPierwsze lata powojenne miały być latami powszechnej zemsty. Wielu ludzi przeżywających koszmar głodu, obozów koncentracyjnych, przymusowych robót czy też doznających codziennego poniżenia, planowało dokonania na swoich prześladowcach zemsty. Poczucie krzywdy, możliwość dokonania tej pomsty, konieczność odbudowania materialnych podstaw nowego powojennego bytu sprzyjały takim tendencjom. Znamiennym dla tych lat jest powszechne używanie w pisowni słowa „Niemiec” pisanego małą literą. Oczywiście, możemy ten stan rzeczy tłumaczyć na różne sposoby. Niemniej jednak jasnym się dla nas stanie, iż tendencja do odhumanizowania „innych” dotyczyła również ofiar wojny.

W takich warunkach niesamowitym wydaje się uratowanie kogoś, kto mógł być spokrewniony z wczorajszym katem, kogoś, kto z pozoru reprezentował wszystko, co nienawidziło się przez kilka ostatnich lat. A taki właśnie czyn był możliwy. Oto bowiem w jednym z polskich miast, do którego dotarł pociąg wiozący niemieckie dzieci. Dzieci te podróżują w fatalnych warunkach, pozbawione zupełnie opieki. Ich opiekunki stale narażone na gwałty ze strony czerwonoarmistów porzucają swoich podopiecznych. Dzieci są niedożywione, głodne, część z nich ciężko choruje. Widząc to mieszkańcy tego miasta mogliby powiedzieć, że prawdziwym stało się przysłowie o sianiu wiatru i zbieraniu burzy. Mogliby też wspomnieć dzieci gazowane w obozach śmierci z powodu niewłaściwego urodzenia, czy dzieci poddawane eksperymentom medycznym w obozach koncentracyjnych. I takie stanowisko, biorąc pod uwagę nastroje tuż powojenne, moglibyśmy zrozumieć. Tylko,że kilka osób z tego miasta przestaje pamiętać krzywdy, widzi skrzywdzone, stojące na granicy śmierci dzieci, które można i trzeba uratować.

Piszącemu te słowa można by zarzucić łzawy liryzm, którego brakuje opisanej przez Dainę Kolbuszowską historii dwóch dziewczynek z tego pociągu. Należy jednak pamiętać, że ta trudna decyzja, najpierw o ratunku, potem zaś o adopcji i wychowywaniu małych dzieci z niemieckiego pociągu świadczyła nie tylko o odwadze cywilnej, ale i o zachowaniu człowieczeństwa i moralnym zwycięstwem nad tymi, którzy przez pięć wcześniejszych lat człowieczeństwa tego im odmawiali. I to właśnie jest najważniejsze w książce Dainy Kolbuszewskiej.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.