Evi Sachenbacher-Stehle i Claudia Nystad wśród pań oraz Oeystein Pettersen i Petter Northug wśród panów zostali mistrzami olimpijskimi w sprincie drużynowym techniką dowolną. Dobrze zaprezentowały się Kornelia Marek i Sylwia Jaśkowiec.
W poniedziałek podczas XXI Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver rozegrano sprinty drużynowe techniką dowolną. W zawodach wzięło udział osiemnaście zespołów żeńskich i dwadzieścia dwa zespoły męskie. W związku z tym rozegrano od razu po dwa biegi półfinałowe. Z każdego takiego biegu do finału awansowały trzy najszybsze drużyny bezpośrednio, do których dobrano cztery zespoły z najlepszymi rezultatami czasowymi.
Natomiast Kreczmer i Krężelok uzyskali w swoim biegu dopiero szósty rezultat. Lepsi od Polaków byli Rosjanie, Norwegowie, Niemcy, Kanadyjczycy i Finowie. Wolniej natomiast pobiegli Słowacy, Estończycy, Litwini i Chińczycy, a Brytyjczycy nie ukończyli zawodów. Do finału z tego biegu awansowało pięć pierwszych zespołów, które dołączyły do Czechów, Amerykanów, Francuzów, Włochów i Kazachów.Zobacz także:
Artykuły
(216)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.74)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Zawodowo ekonomista http://www.goldenline.pl/mariusz-michalski4 Prywatnie fan sportów zimowych, gł. biegów narciarskich i Justyny Kowalczyk http://facebook.com/mario.guziec
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Michał Szkuta 23.02.2010 19:17
Nie mamy tras narciarskich, klubów sportowych, skocznie są 4 i trenuje na nich multum reprezentacji, nie mamy torów saneczkarskich (nie mówiąc już o bobslejowych), torów dla łyżwiarzy szybkich, lodowisk jak na lekarstwo, nie mamy klubów, zawodników, systemu szkolenia, trenerów itp. itd. etc... Na ostatnich dwóch olimpiadach (z Vancouver licząc) zdobywamy więcej niż połowę wszystkich polskich medali olimpijskich w sportach zimowych, a sporo zawodników znajduje się na miejscach punktowanych, albo przynajmniej ociera się o 10 i co...? I mamy narodowe narzekanie, płacz i zgrzytanie zębów. PARANOJA!!! Jeszcze 8 lat temu po takim występie skoczków w drużynie mówiono by przynajmniej o dobrym występie (z tyloma punktami w Turynie byłby złoty medal). 9-go miejsca dziewczyn w sprincie nawet nie zauważono (a Wieritielny mówił, że Kowalczyk nie ma z kim biegać-taki mały prztyczek przy całym szacunku). Związki sportowe nie robią nic, a co najwyżej przeszkadzają i marnują kolejne talenty. Kowalczyk wypromowała się sama (wbrew związkowi, który kilka razy chciał "podziękować" Wieritielnemu), Małysz też (czy ktoś pamięta składki w Wiśle, aby mógł jechać na pierwsze Mistrzostwa). Także wbrew Tajnerowi poprosił o pomoc Lepistoe. W innych konkurencjach jest tylko gorzej, a zawodnicy wszystko zawdzięczają sobie, ew. trenerom i czasem sponsorom, o których musieli sami zabiegać. Taka jest prawda o polskich realiach. Bądźmy więc wdzięczni naszym zawodniczkom i zawodnikom za to co jest. Mam nadzieję, iż nie zabraknie im sił i samozaparcia oraz energii i będą dalej robić swoje, i coraz częściej walczyć o swoje.
Szklarska Poręba gotowa na PŚ. Spełni się marzenie Justyny Kowalczyk
(odsłon: +4111)