Facebook Google+ Twitter

Niemożliwe stało się możliwe - moje wspomnienia z półmaratonu

Pewnego dnia, wracając jak zwykle z pracy, tą samą ulicą co zawsze, zatrzymałem się przy reklamie ulicznej półmaratonu w Birmingham. A że kocham bieganie to postanowiłem posmakować po raz kolejny uczuć towarzyszących biegaczom maratońskim.

Termin biegu wyznaczono na niedzielę 26 października. Ja decyzję o uczestnictwie podjąłem 9 tygodni wcześniej. Pozostało mi rozpisanie dobrego planu treningowego, zważając na to że przez ostatni rok biegałem tylko okazjonalnie raz w tygodniu.

Cel mój był taki, aby uczestniczyć czynnie w tym biegu tzn. aby nie nastawiać się tylko i wyłącznie na ukończenie, ale również na osiągniecie przyzwoitego czasu. Pierwsze dwa tygodnie przeznaczyłem na ogólne budowanie siły biegowej. Treningi codzienne to dystans około 10-12 kilometrów plus sobota i niedziela odcinki 15-20 kilometrów. Tak trenowałem przez 4 tygodnie. Wszystko uzupełniałem ćwiczeniami rozciągającymi przed i po treningu oraz w ramach regeneracji uczęszczałem raz w tygodniu do sauny.

Na zakończenie 5. tygodnia treningów wyznaczyłem sobie na niedzielę, dokładnie na godzinę startu trening na dystansie 22 kilometrów, aby sprawdzić swoje przygotowanie biegowe. Założenie moje było takie, aby tylko przebiec ten dystans bez wyznaczonego czasu. Ku mojemu zdziwieniu nie dość że przebiegłem ten dystans bez specjalnego wysiłku to jeszcze zrobiłem to w czasie dwóch godzin! Wtedy postanowiłem że przez ostatnie trzy tygodnie przygotowań swoje treningi będę przeplatał ćwiczeniami usprawniającymi przyspieszenie, dzięki czemu przyzwyczaję swój organizm do większego wysiłku. I tak poniedziałek, środa i piątek biegałem szybszym tempem, ale dystans maksymalnie do 10 kilometrów. Zaś we wtorek, czwartek, sobotę i niedzielę biegałem dłuższe odcinki po 12-15 kilometrów.

Treningi takie były dla mnie pewnego rodzaju eksperymentem biegowym. Intensywność moich treningów zmniejszała się wraz ze zbliżającą się datą 26 października. I tak ostatni ciężki i długi trening odbyłem tydzień przed startem; było to 15 kilometrów ciągłego biegu. W ostatnim tygodniu przed startem zrobiłem jeszcze tylko dwa treningi we wtorek i czwartek - na
dystansie 10-kilometrowym. Po okresie moich przygotowań szybkimi krokami nadeszła niedziela 26 października.

Od rana wszystkie główne ulice Birmingham były pozamykane na czas biegu. Zainteresowanie ogromne. Liczba startujących 9000! Niesamowite, zważywszy, że w największym polskim
maratonie odbywającym się co roku w Poznaniu uczestniczy ok. 4000 tysięcy biegaczy. Potwierdziło to potrzebę biegania ludzi w Birmingham oraz pokazało wszystkim jak wielu ludzi obecnie prowadzi czynny tryb życia.

Godzina 9.45 Lord z Birmingham wystrzelił z pistoletu startowego i dał sygnał do startu.
Mój cel był taki - biec 5 minut na kilometr. Tak przynajmniej do połowy dystansu. Potem jak zdrowie pozwoli przyśpieszę. I tak pierwszy punkt pomiaru, tempo 3 minuty na kilometr,
czas 14 minut 30 sekund; jest dobrze, ale to dopiero początek. 6.kilometr - czas 29 minut. czyli zgodnie z planem. Potem po kolejnej górce złapała mnie straszna kolka i musiałem zmagać się z bólem, ale nie puszczałem zarazem wyznaczonego tempa. Niestety musiałem trochę zwolnić. Na całe szczęście kolka trzymała tylko, albo i aż, do 12 kilometra.
Po osiągnięciu 14 kilometra lekko przyśpieszyłem i do 15. biegłem tempem 7 minut na
kilometr. A po minięciu punktu kontrolnego z napisem 18 kilometrów biegłem ile “fabryka“ dała. Na mecie zameldowałem się z czasem 1:42:08!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.