Facebook Google+ Twitter

(Nie)normalna Bydgoszcz?

W Bydgoszczy kibice nie mogą narzekać na nudę. Jest kilka zespołów walczących regularnie o ligowe punkty, są imprezy sportowe rangi mistrzowskiej. Na pierwszy rzut oka, rewelacja! Ale po głębszej analizie nie wygląda już to tak wspaniale.

Prezydent Bydgoszczy Konstanty Dombrowicz odbiera flagę Mistrzostw Świata Juniorów w Lekkiejatletyce (Pekin 2006). / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:2008_World_Junior_Championships_in_Athletics_-_Beijing.jpgJest piłkarski Zawisza, w którym miasto Bydgoszcz ma większościowe udziały. Na fotelu prezesa zasiada Michał Gliński (desygnowany przez miasto), którego postawa doprowadziła bardzo szybko do konfliktu między jego osobą a kibicami. Wszystkie zarzuty kierowane pod adresem Glińskiego pozostają bez odpowiedzi ze strony prezydentów Dombrowicza i Grześkowiaka, a w rewanżu to oni atakują najwierniejszych fanów niebiesko-czarnych. Ten sam prezes jest także kością niezgody pomiędzy miastem a Zbigniewem Bońkiem. Wychowanek bydgoskiego klubu jest zainteresowany odkupieniem udziałów w spółce WKS Zawisza SA od miasta, jednak jako przyszły większościowy udziałowiec domaga się zmiany na stanowisku prezesa, na co nie chcą się zgodzić panowie Dombrowicz z Grześkowiakiem.

Jest siatkarski zespół Delecty, który także za miejskie pieniądze (czyli nasze, podatników) buduje dream team emerytów. A kiedy wyniki i gra zespołu osiąga dno, to prezes Sieńko (desygnowany na to stanowisko przez miasto) funduje pół (a właściwie ćwierć) darmo bilet na następny mecz bo... jest w czwartek! Nie wspomina o tym, że w ramach przeprosin bilety będą tańsze, że gra zespołu jest fatalna. Bilety są tańsze, bo mecz jest w środku tygodnia. Delecta, która pod byle pretekstem rozwiązuje klub kibica, ten prawdziwy, bo ci używają macierzystej nazwy zespołu Chemik podczas dopingu zamiast nazwy głównego sponsora!

Jest żużlowa Polonia, w której najwięcej do powiedzenia ma miasto (główny udziałowiec) i najpierw kurczowo broni prezesa Tylingera, a jak już jego podmieni na nowego sternika, to w pakiecie dorzuca trio "fachowców" odpowiedzialnych za transfery. Renowacja stadionu, który był najnowocześniejszy w latach 90., przesuwa się z roku na rok. Mini tor, gdzie mogą się kształcić przyszli wychowankowie klubu, buduje się za pieniądze kibiców i sponsorów, bo właściciel klubu ma to w nosie, ale w zamian organizuje casting na panie podprowadzające żużlowców do startu!

Jest siatkarski Centrostal, który ma dobrego trenera, młodego i perspektywicznego. I to chyba tyle. Nie ma środków na solidne wzmocnienia, miasto nie ma już funduszy na wspieranie kolejnego klubu, ale na siłę pcha się z ligą do Łuczniczki, która zazwyczaj świeci pustkami. Komu to się opłaca?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.