Facebook Google+ Twitter

Nieobecni nigdy nie mają racji! Apeluję: głosujcie!

25 maja bieżącego roku odbędą się w Polsce wybory do Parlamentu Europejskiego.

Tego dnia ci obywatele Rzeczpospolitej i wyborcy, którzy wezmą udział w zbliżającym się głosowaniu, wybiorą pięćdziesięciu jeden przedstawicieli; przez następne pięć lat będą oni reprezentowali Polaków - i pośrednio Polskę - w europarlamencie w Brukseli i w Strasburgu.
Jako zwykły obywatel apeluję: głosujcie! Nie reprezentuję żadnej partii politycznej, ani żadnego komitetu wyborczego. Nie reprezentuję żadnej organizacji czy stowarzyszenia. Reprezentuję tylko siebie. Jestem zwyczajnym obywatelem i jako taki proszę wszystkich uprawnionych do głosowania o wzięcie udziału w wyborach do europarlamentu, które odbędą się 25 maja bieżącego roku.
Trudno uznać, że kampania wyborcza, która właśnie się kończy, miała merytoryczny charakter. Trudno nawet uznać, że politycy zachęcili nas do głosowania. Poziom debaty wyborczej był niski, być może nawet bardzo niski. Kończąca się dziś o północy kampania wyborcza została zdominowana przez przekazy negatywne, ataki ad personam, a czasem - wręcz brutalne i szokujące wypowiedzi.
Podczas tej kampanii trudno było dowiedzieć się, co konkretnie poszczególni kandydaci na europosłów zamierzają robić w Brukseli i Strasburgu, czym zamierzają się zajmować w europarlamencie przez kolejne pięć lat; pobierając przy tym europoselskie uposażenie, finansowane z kieszeni podatników. Podczas tej kampanii trudno było również o merytoryczną debatę na tematy związane z Unią Europejską, z przyszłością UE i z europejską integracją. Dodatkowo niektóre spoty wyborcze nierzadko zniechęcały, a być może odpychały albo wywoływały u odbiorców zniesmaczenie, zamiast zachęcać do zagłosowania na tych, którzy w tych reklamówkach występowali. Trudno nie odnieść wrażenia, że niektórzy kandydaci na europosłów przyjęli strategię o następującej wymowie: „Nieważne, jak będą o mnie mówili, ważne, żeby o mnie mówili. Nieważne, co o mnie usłyszą, ważne, żeby o mnie usłyszeli”.
Poziom polskiej debaty politycznej jest niski, a czasem można odnieść wrażenie, iż ów poziom - z każdą kampanią wyborczą - obniża się coraz bardziej. Nierzadko mamy do czynienia z przekroczeniem przez niektórych uczestników polskiej debaty politycznej granic dobrego tonu, dobrego smaku czy – po prostu - kultury osobistej. A to z pewnością nie działa na wyborców zachęcająco i daje efekt odwrotny od zamierzonego.
Polski system polityczny ma wiele wad i słabości - to fakt. Polski system wyborczy charakteryzuje się wieloma niedoskonałościami - to również jest faktem. Rodzima przestrzeń polityczna obfituje czasem w brutalne spory i ataki ad personam - to też jest prawdą. Mówiąc wprost: w Polsce pozostało wiele do zrobienia, aby można było mówić o zrównoważonej i merytorycznej debacie politycznej, aby można było mówić o politycznym profesjonalizmie i odczuwalnej przez obywateli RP skuteczności uczestników polskiego życia politycznego.
Jednak to od nas zależy jaki będzie kształt polskiej sceny politycznej, od nas - obywateli RP i wyborców. Jaka będzie jakość polskiej debaty politycznej? To również zależy od nas, obywateli i wyborców. Ktoś powie: „Nie znasz się człowieku. W Polsce to partyjni liderzy układają listy. To partyjni przywódcy decydują o tym, kto jest na « jedynce », kto jest na « dwójce », a kto na ostatnim miejscu listy. Zgadzam sie, to wszystko prawda. Jednak to my, obywatele RP i wyborcy stawiamy podczas wyborów krzyżyk na liście obok nazwiska tego kandydata, którego chcemy wybrać na swojego przedstawiciela. Ten krzyżyk można postawić przy każdym nazwisku z listy, bez względu na to, którą pozycję ma na niej dany kandydat.
Mamy wolną i demokratyczną Polskę, co prawda niedoskonałą, ale jest ona nasza. Jest ona własnością jej obywateli. Jest ona własnością obywateli RP. Mamy w Polsce demokrację. Polskiej demokracji jest daleko - być może bardzo daleko - do doskonałości. Jaka ta polska demokracja jest, taka jest. Jednak najważniejsze, że istnieje i nie możemy jej lekceważyć, jej ignorować czy się na nią obrażać. Nie mamy prawa nie okazywać szacunku Ojczyźnie.
Należy pamiętać, że wielu, bardzo wielu Polaków za wolną Polskę, za demokratyczną Rzeczpospolitą oddało życie; choćby w najnowszej, powojennej historii naszej Ojczyzny. Przecież po II wojnie światowej „Polska sowiecka” nie była nasza. „Polska sowiecka” nie była wolna. „Polska sowiecka” nie była demokratyczna. Byli wówczas przecież tacy, którzy – choćby w latach czterdziestych i pięćdziesiątych - o wolną i demokratyczną Rzeczpospolitą walczyli oraz - nierzadko - oddawali w tej walce za Polskę i dla Polski wszystko, co najcenniejsze. W tej walce oddawali oni swoje życie. Mowa tutaj o żołnierzach, oficerach i działaczach drugiej konspiracji, którzy z sowieckim okupantem walczyli o Polskę i za naszą Ojczyznę ginęli. O wolną Polskę, o Polskę demokratyczną walczono przecież z komunistycznym reżimem nieustannie, do samego upadku tego reżimu.
Ofiary grudnia 1970 roku, ofiary stanu wojennego, ofiary tak zwanych « nieznanych sprawców », ofiary komunistycznego systemu w Polsce - oni wszyscy walczyli o wolną i demokratyczną Polskę.
Czego dzisiaj ma prawo oczekiwać od nas Polska? Między innymi tego, żebyśmy my, jej obywatele, poszli zagłosować, aby wybrać przedstawicieli, którzy będą nas reprezentowali w europarlamencie. Czy to tak wiele? Czy to takie ciężkie wybrać się do punktu wyborczego, zakreślić nazwisko na liście i wrzucić kartkę do urny? Czy pójść i zagłosować to takie wielkie poświęcenie? Wydaje mi się, że w porównaniu z poświęceniem tych, którzy o wolną i demokratyczną Polskę walczyli i nierzadko za wolną, demokratyczną Polskę ginęli, dokonanie aktu wyborczego nie jest jakimś wielkim poświęceniem. Czy się mylę?
Lekceważyć wybory to tak, jakby zlekceważyć poświęcenie tych, którzy za demokratyczną i wolną Polskę oddali życie. Albowiem skoro ktoś nie potrafi się pofatygować, udać się do punktu wyborczego i zagłosować to – przynajmniej pośrednio - daje do zrozumienia, że wybory są czymś mało ważnym. A skoro daje on do zrozumienia, że wybory są czymś mało ważnym, to równoznaczny z tym jest przekaz, że demokratyczna Polska nie ma znaczenia, że wolna Polska jest nieważna. Taki przekaz wysyła więc każdy, kto decyduje się w wyborach nie brać udziału.
Co to znaczy dla tych, którzy walczyli o wolną i demokratyczną Polskę? Znaczy to, że ci, którzy nie biorą udziału w wyborach nie doceniają walki i poświecenia tych, którzy o demokratyczną i wolną Polskę walczyli. To znaczy, że ci, którzy świadomie nie biorą udziału w wyborach nie doceniają Polski wolnej, demokratycznej Rzeczpospolitej okupionej walką i poświęceniem tak wielu Polaków.
Wszystkim, którzy walczyli o demokratyczną i wolną Polskę należy się szacunek i wdzięczność. Udanie się do wyborczego lokalu i wzięcie udziału w procesie demokratycznym, jakim są demokratyczne wybory jest również formą okazania im wszystkim szacunku i wdzięczności.
Trzeba mieć świadomość, że bez względu na to czy pójdziemy zagłosować, czy zostaniemy w domu to wybory i tak się odbędą. Jeśli jeden nie zagłosuje, to zagłosuje ktoś inny i wybierze swojego kandydata czy też osobę, która reprezentuje bliskie mu poglądy. A więc tak naprawdę będzie miał rację ten, który zagłosuje. Dlaczego? Ponieważ nieobecni nigdy nie mają racji.
Wykluczając się z procesu wyborczego, wykluczamy się z możliwości podjęcia decyzji w sprawie tego, kto nas będzie reprezentował. Wtedy już nie będzie można zwalić na kogoś, że wygrała ta partia czy ten komitet wyborczy, który się nam nie podoba. Skoro ktoś świadomie nie wziął udziału w wyborach to nie powinien - a być może nie ma prawa - narzekać na wynik wyborczy. Albowiem wyborczy wynik to wyraz woli większości, czyli tych, którzy poszli do lokalu wyborczego oddać swój głos.
Skoro nie zagłosowałeś to nie narzekaj. Dlaczego? Ponieważ nieobecni nigdy nie mają racji.
Do europarlamentu startuje wielu kandydatów i z pewnością znajdzie się ktoś, komu bliżej, niż dalej do naszych poglądów, kto będzie mógł reprezentować nasz światopogląd i reprezentować - choćby częściowo - nasze wartości, nasze przekonania, nasze poglądy, naszą wizję Europy. Można zagłosować na każdy numer z każdej listy. Nikt nie jest zmuszony kierować się wskazówkami płynącymi ze spotów wyborczych, jeśli mu one nie przypadły do gustu czy wskazówkami liderów partyjnych, jeśli nie są oni jego faworytami.
Poza tym zawsze można przecież oddać również głos nieważny. Albowiem oddanie nieważnego głosu jest również formą głosowania. Głos nieważny to głos protestu. A przecież głos protestu jest również głosem.
Pamiętajmy, że nieobecni nigdy nie mają racji. Dlatego nawołuję do głosowania. Głosujcie jak chcecie i na kogo chcecie, ale głosujcie. W systemie demokratycznym prawdziwa władza jest w rękach wyborców. Dlatego apeluję, apeluję jako zwyczajny obywatel do obywateli RP: weźcie udział w eurowyborach.
Głosujcie 25 maja bieżącego roku!

* * *

Nieopublikowane w serwisie Wiadomości24 teksty publicystyczne mojego autorstwa, znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/ oraz na portalu Salon24, na stronie http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: eurowybory


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.