Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44228 miejsce

Niepełnosprawni?

Mój znajomy lekarz twierdzi, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko źle zbadani...

Najpierw zobaczyłam dziewczynę z białą laską. Wysiadała z tramwaju. Popatrzyłam odruchowo, czy nie trzeba jej pomóc, ale była w towarzystwie koleżanki. Szły w moim kierunku. Wyróżniały się z szarego tłumu zziębniętych, sfrustrowanych przedłużającą się zimą, oczekujących na tramwaj.

Rozmawiały o czymś z ożywieniem. Usłyszałam radosne: Dzień dobry! Towarzyszka niewidomej, to przecież moja dobra znajoma! Ma u nas praktykę. Przychodzi popatrzeć na dzieci, porozmawiać, czy tylko posiedzieć ze mną, gdy mam dyżur. Jest studentką pedagogiki. Uczy się też bułgarskiego. Jest żywa, wesoła, ładna. Wszystko ją interesuje. Zadaje bardzo dużo pytań, a ja jestem zakłopotana, bo jej prawie nie rozumiem, urodziła się bowiem z dziecięcym porażeniem mózgowym. Jest cierpliwa i wyrozumiała. Stara się mówić powoli i wyraźnie. Garnie się do pracy z dziećmi. Chce być potrzebna.

Jakiś czas temu spotkałam w autobusie inną moją znajomą, Marzenkę. Dziewczyna urodziła się z lekkim zespołem Downa. Teraz ma 25 lat. Matka, owdowiawszy bardzo wcześnie, wychowywała ją i jej starszą siostrę sama. Martwiła się o przyszłość córki. Od kilku miesięcy Marzenka jest mężatką. Widziałam ich razem. Chłopak, podobnie jak ona, upośledzony. Stali obok siebie, przytuleni, zakochani. Promieniało od nich szczęście, takie spokojne, banalne, zwyczajne szczęście.

Fascynuje mnie historia Jacqueline du Pré. Urodziła się pod koniec wojny w Oksfordzie. Od czwartego roku życia grała na wiolonczeli. Była geniuszem tego instrumentu. Nie miała chyba 20 lat, gdy zagrała z londyńskimi filharmonikami pod dyrekcją sir Barbirolli’ego koncert Elgara na wiolonczelę. Wyszła za mąż za Daniela Barenboima, rosyjskiego Żyda z Argentyny, wybitnego pianistę. Ślub wzięli w Jerozolimie. Jacqueline przeszła na judaizm. Koncertowali i nagrywali razem. Porównywano ich często do Klary i Roberta Schumanów.

W czasie tournée po USA, zaczęła tracić władze w rękach i trzeba było odwołać koncerty. Miała wtedy 26 lat. Nigdy już więcej nie zagrała. Stwierdzono stwardnienie rozsiane. Wkrótce usiadła na wózku inwalidzkim i spędziła na nim prawie 17 lat. Małżeństwo się rozpadło. Barenboim twierdził później, że na jej żądanie. Zmarła w 1987 roku. Miała 42 lata. Była piękną kobietą. Miała duży temperament. Będąc już na wózku, prowokowała czasami, jednakże nasza kultura nie przyznaje inwalidom prawa do seksualności…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Tak to już jest, że "są drzwi, które otwiera tylko choroba", niestety ten cytat zbyt często sie sprawdza...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzisz, uratował Cię ciężko chory człowiek. Tacy ludzie oddadzą serce i resztkę życia za przyjaciela, bo choremu zdobyć przyjaciela jest ciężko. Znam takiego który o każdej porze nocy zwlecze się z łóżka i wezwie pomoc dla potrzebujących, on ma cyfrowe ciśnieniomierze, tak że zawsze zajrzą do niego sąsiedzi w razie potrzeby
PS. A Propos ciśnieniomierzy, nie kupujcie przypadkiem ciśnieniomierzy nadgarstkowych bo one fałszują wyniki pomiarowe.
Za artykuł5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.