Facebook Google+ Twitter

Niepełnosprawni podzieleni w sprawie ustawy o rehabilitacji

Projekt zmian w ustawie o rehabilitacji podzielił środowisko niepełnosprawnych. Ci związani z organizacjami pozarządowymi popierają posłów. Przeciwko nowelizacji protestują pracujący i ich pracodawcy. Niektórzy będą pikietować przed Sejmem.

Czy niepełnosprawni mogą obawiać się utraty swoich miejsc pracy? / Fot. Grzegorz FrankiW najbliższy poniedziałek sejmowa komisja nadzwyczajna rozpocznie prace nad nową ustawą o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Proponowane przez posłów zmiany podzieliły tych, których one dotyczą. Linia podziału przebiega między działaczami stowarzyszeń i fundacji prowadzących działalność polegającą głównie na rehabilitacji społecznej, a pracodawcami, którzy prowadzą zakłady pracy chronionej. Jedni i drudzy twierdzą, że występują w interesie osób niepełnosprawnych.

Jak nie trudno się domyślić, chodzi o podział środków finansowych, które z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) płyną do organizacji pozarządowych oraz do przedsiębiorców, którzy zatrudniają niepełnosprawnych pracowników.

Jak państwo pomaga niepełnosprawnym i skąd ma na to pieniądze?


System rehabilitacji zawodowej i społecznej polega w Polsce na dofinansowaniu przez państwo zarówno miejsc pracy osób niepełnosprawnych, jak i wspomaganiu różnych przedsięwzięć ułatwiających im normalne życie: zakup wózków inwalidzkich, likwidację barier architektonicznych, organizację imprez kulturalnych i sportowych, pomoc w zakupie samochodu, czy sprzętu komputerowego.

Powyższe zadania realizowane są bezpośrednio przez PFRON, albo przez samorządy gmin i powiatów oraz przez wiele organizacji społecznych. Pracodawcy zarówno z otwartego, jak i chronionego rynku pracy otrzymują zaś co miesiąc spore dotacje na każdego pracownika z orzeczeniem o niepełnosprawności. Inwalida, który ma własną działalność gospodarczą także może liczyć na pomoc w jej prowadzeniu.

Finanse na to wszystko pochodzą przede wszystkim z PFRON-u, który rocznie obraca kwotą wynoszącą ponad 4,5 mld. złotych. Część tych środków to dotacja z budżetu państwa, ale najwięcej pieniędzy wpływa do kasy funduszu od pracodawców, którzy nie zatrudniają u siebie niepełnosprawnych.

Zgodnie z prawem każda firma i instytucja, w której pracuje więcej niż 25 pracowników musi mieć w swoim zasobie kadrowym 6 proc. osób niepełnosprawnych. W przeciwnym wypadku zobowiązana jest płacić karę na PFRON, która wynosi ponad 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia w kraju za każdego niezatrudnionego niepełnosprawnego. Dla przykładu: właściciel zakładu, w którym istnieje 100 etatów wpłaca co miesiąc na konto PFRON około 8 tys. złotych.

Całość działań państwa związanych ze wspieraniem obywateli z różnymi dysfunkcjami reguluje ustawa o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, która obowiązuje od 1997 roku.


Dlaczego posłowie chcą zmienić ustawę?


W Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych zaczyna brakować pieniędzy, bo jest jest on tak skonstruowany, że im więcej niepełnosprawnych pracuje, tym więcej fundusz wydaje na ich wsparcie, a wpływy zmniejszają się, gdyż kary za niezatrudnianie maleją.

Według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, w ostatnich dwóch latach zatrudnienie rencistów wzrosło aż o 25 proc., czyli o prawie 60 tys. osób, choć wciąż tylko co czwarty niepełnosprawny Polak utrzymuje się z wykonywanej przez siebie pracy.

Tendencja wzrostu utrzymuje się nadal, co cieszy rząd, ale powoduje też, że zaczyna brakować pieniędzy na inne zadania związane z rehabilitacją. - Z powodu sukcesu się tu spotykamy - mówił w Sejmie podczas pierwszego czytania projektu ustawy pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, minister Jarosław Duda. Rząd szuka zatem sposobu, aby uratować budżet PFRON-u, bo niedobór środków na przyszły rok szacowany jest na 700 mln. złotych. Ma mu w tym pomóc zmiana ustawy, którą przygotowali posłowie PO i PSL.

- Wysokie dotacje do zatrudnienia, które mamy jeszcze w tej chwili, były zachętą do przyjmowania niepełnosprawnych pracowników. I efekt ten został osiągnięty. Coraz więcej pracodawców chce uniknąć wysokich wpłat na konto funduszu i po prostu woli zatrudniać osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności lub grupą inwalidzką. Osobiście bardzo mnie to cieszy, a że tendencja ta ma charakter stały, to nie może być obaw o zmniejszenie miejsc pracy. Możemy zatem wygospodarowane pieniądze nadal przeznaczać na rehabilitację społeczną, która również przygotowuje osobę niepełnosprawną do podjęcia zatrudnienia poprzez edukację, podnoszenie kwalifikacji, likwidację barier i przełamywanie stereotypów - mówi poseł Marek Plura, który przewodniczy podkomisji zajmującej się ustawą oraz jest jej współautorem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

A może system dośc popularny w Europie Zachodniej? Mizanowicie-jasne i czytelne ulgi za zatrudnienie niepełnosprawnego, z podziałem na stopnie niepełnosprawności i np kodowe oznaczenia róznych rodzajów dysfunkcji? jeśli szef nie ma limitu sób niepełnosprawnych, niech płaci kare, ale bez umorzeń,odwołań kasacji i innych udziwnień. Bardziej niż niewielki zysk pracodawce zmotywuje nieuchronna kara. Ponadto powinna istnieć baza danych takich osób, aby np pracodawca w łodzi poszukujący informatyka wieział,że w warszawie jest ich kilku. Poza tym rzeczywistośc medialna sobie ( fundacje i stowarzyszenia pomagające często najbardziej swoim szefom), a życie sobie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Być może wskutek tych zmian znikną z gazet ogłoszenia typu: "zdrowego mężczyznę z orzeczeniem o niepełnosprawności przyjmę do ochrony"."

Będzie wręcz przeciwnie. Przyjęta ustawa powiększa istniejącą patologię. Zamiast zdrowego mężczyzny z orzeczeniem, firmy ochroniarskie będą szukać epileptyków, bo będą większe dotacje.

Ja tylko przypomnę wrzawę o możliwości zabrania praw jazdy epileptyków. Argumentowali oni, że są zdrowi, bo zażywają leki i nie mają już napadów padaczkowych. Ale przy dotacjach to są chore osoby jak te całkowicie sparaliżowane i niesamodzielne. Tak to wygląda w praktyce.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.10.2010 09:03

Byłem na posiedzeniu podkomisji i poniosło mnie tam, niestety. Kiedy słyszę po raz kolejny, że "jak nie dacie nam pieniędzy, to zwolnimy" to wiem, że oni nie zatrudniają pracowników, tylko dofinansowania. Jedynie przedstawiciel Lewiatana miał inną postawę, ale był w tym odosobniony.
Faktycznie niektórym się zdaje, że zatrudnienie to już wszystko i nic więcej się nie liczy. Z takim podejściem może warto uruchomić obozy pracy...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewelina Flinta
  • Ewelina Flinta
  • 03.10.2010 22:16

Sebastianie, nie nazwała bym "osobą mocno ograniczoną" autora, tak dobrze zrobionego materiału. A jeśli chodzi o określenie osoby niepełnosprawnej czy, jak teraz jest bardziej trendy, z niepełnosprawnościami... cokolwiek wymyślimy i tak obrośnie zgrzebna rzeczywistością. Nie ma co się tak bardzo napinać, chociaż oczywiście trzeba być na bieżąco, tym bardziej w dzisiejszym świeci poprawności politycznej ;)

Jeśli chodzi o środki PFRON - jasne, że każdy ciągnie w swoją stronę i to jest zdrowy odruch. Trochę żartuj, ale to prawda. Organizacje powinny ostro walczyć, pracodawców nie trzeba zachęcać, są zdeterminowani, przecież sięga się im do kieszeni. Ludzie z organizacji to idealiści a przy tym często sami borykają się z niepełnosprawnością, jeśli nie własną to kogoś z rodziny. Muszą bronić rehabilitacji społecznej. Nasi liberałowie myślą, że praca załatwi wszystko. A kto tych ludzi do pracy przygotuje? Kto będzie rehabilitować, motywować, wyciągać z dołków mniejszych i większych? Kto będzie szkolić, a czasem prowadzić za rękę, wyszukiwać pracodawców a nawet wprowadzać w środowisko pracy? Takie projekty prowadzą tylko organizacje. Nie wspomnę o grupach wsparcia i społecznej integracji w przeróżnych formach.
Przyciśnięci nieco pracodawcy, odważyli się powiedzieć wreszcie, że państwo nie wywiązuje się ze swojego wynikającego z ustawy o rehabilitacji zobowiązaniu o dotacji budżetowej dla PFRON. Prawdą jest, że rząd zmniejszył blisko o polową swoja dolę a w budżetach żadnego ministerstwa, funduszy przeznaczonych dla niepełnosprawnych nie widać, podobnie, jak w samorządach. Wszyscy się przyzwyczaili, że niepełnosprawnych finansuje PFRON, a tu proszę PFRON chudnie... Ciężko teraz będzie kogokolwiek przekonać, że niepełnosprawni to tacy sami obywatele np. miasta, jak inni, a ich potrzeby też muszą być wyrażone nie tylko, jak dotąd, w okrągłych słowach, ale jako konkretne pozycje w budżecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto: słuszna uwaga na koniec:)

Grzegorzu: "Inwalida, który ma własną działalność gospodarczą także może liczyć na pomoc w jej prowadzeniu."? Inwalidzi byli w czasach, gdy zamykano ludzi niepełnosprawnych w Spółdzielniach Inwalidzkich.
W Leclercu jeszcze niedawno widziałem napis w toalecie "dla inwalidów" ale chyba osoba mocno ograniczona go powiesiła..
Moi znajomi natomiast obraziliby się gdybyś nazwał ich inwalidami

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz, materiał jak zawsze na 5*.

Pewnie każda ze stron ma w jakimś tam stopniu rację, nie od dziś wiadomo że PFRON dzięki temu że coraz więcej osób niepełnosprawnych pracuję (co jest tendencją oczywiście na +), będzie miało problemy z finansowaniem tego co do niego należy, więc to dobrze że posłowie się tym zajęli.

Dobrze by było gdyby wszyscy pomyśleli jakie działania są potrzebne, aby wesprzeć osoby niepełnosprawne, a dopiero później myśleli o sobie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.