
Podstawowym celem ZAZ-ów jest przygotowanie osób niepełnosprawnych (ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności umysłowej, np. z autyzmem) do życia i pracy w otwartym środowisku.
Jednak wyniki kontroli NIK-u to
SZOK i ZGROZA pokazująca, że w systemie pomocy niepełnosprawnym istnieje wiele nieprawidłowości.
Według NIK, luki w prawie, niespójność przepisów i brak właściwego nadzoru ze strony Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych pozwalają na pozorowanie działań. PFRON, wojewodowie i samorządy nonszalancko i bezkrytycznie akceptują wszelkie projekty, choć tak naprawdę nie mają pełnej wiedzy o stanie rzeczywistym. W efekcie zakłady aktywności zawodowej źle wykorzystują przekazywane im środki publiczne i nie przygotowują niepełnosprawnych do życia i pracy w otwartym środowisku. Takie są najistotniejsze wnioski przeprowadzonej kontroli przez NIK - raport 6 październik 2009 [*].
Na 20 skontrolowanych ZAZ-ów, w których zatrudnionych było 718 niepełnosprawnych, ani jeden zakład nie otrzymał oceny w pełni pozytywnej. Ta forma aktywności zawodowej miała być ogniwem pośrednim, pomiędzy warsztatami terapii zajęciowej a zakładami pracy chronionej i otwartym rynkiem pracy. Jednak w rzeczywistości, na podstawie wyników NIK, okazało się, że tylko co trzeci pracownik ZAZ-ów uczestniczył wcześniej w warsztatach, a prawie połowa miała już staż zawodowy, z czego blisko 200 osób pracowało na otwartym rynku. Zatrudnienie w ZAZ-ach było więc dla nich krokiem w tył, a odbierało miejsca i szansę na rozwój innym niepełnosprawnym.
Pieniądze płyną szerokim strumieniemNIK stwierdził również występowanie nadużyć w sferze finansowej. Łączny koszt samego tylko utworzenia 20 zakładów wyniósł blisko 30 mln. NIK zwraca jednak uwagę, że ponad 85 proc. tych środków pochodziło z PFRON - co czwarty organizator nie poniósł żadnych kosztów własnych, a mimo to Zarząd PFRON i marszałkowie województw bezkrytycznie dofinansowywali wszystkie kolejno przedkładane przez nich propozycje. Jedną z ciekawszych rzeczy jest dofinansowanie PFRON w w Caritas Diecezji Legnickiej. Dotacja z PFRON na przystosowanie obiektu czterokrotnie przekroczyło wartość pomieszczeń, a rehabilitację dla podopiecznych umieszczono na III piętrze budynku (!!!). Aby niepełnosprawni mogli tam się dostać, wybudowano winy za ponad 250 tys.
Średnio ZAZ-y otrzymały po 2 tys. zł na każdego podopiecznego, ale środki te wydawano na granicy prawa albo w obszarach luk prawnych. Najlepszym przykładem są koszty działalności ZAZ-ów. Koszty te wyniosły 43,5 mln (w 73 proc. sfinansowane przez PFRON), z czego aż 44 proc. wydano na wynagrodzenia obsługi, a tylko 23 proc. na wynagrodzenia niepełnosprawnych, natomiast na szkolenia, które zwiększałyby szanse niepełnosprawnych na rynku pracy wydano zaledwie 0,4 proc..