Ważą się losy wrocławskiego oddziału znanej tajwańskiej firmy BenQ. W listopadzie rozstanie się ona ze 170 osobami, czyli niemal z połową wszystkich swoich specjalistów.
Jeszcze w maju Jerry Wang, wiceprezes firmy BenQ Corporation, mówił
o szybkim rozwoju wrocławskiego Centrum Rozwoju Oprogramowania.
Tymczasem pracownicy nie mają dziś wcale powodów do zadowolenia.
– O górnikach czy hutnikach trąbi się na cały kraj, a gdy pracę tracą wysokiej klasy informatycy, to panuje głucha cisza – poskarżył się nam jeden z nich.
Kilka dni temu tajwański koncern
poinformował o tym, że nie będzie dłużej dokładał do produkcji
telefonów komórkowych w Europie. Odpowiada za to niemiecki oddział
firmy, dla którego oprogramowanie tworzy wrocławskie centrum. Pracę
stracą ci, którzy nie mieli stałych etatów.
– Podjęliśmy decyzję o
czasowym zawieszeniu współpracy – wyjaśnia Anna Celary z BenQ Poland. –
Jeśli tylko sytuacja BenQ Mobile się poprawi, to znów ich zatrudnimy.
Jej
zdaniem, telefony komórkowe tej firmy nadal będą sprzedawane w Polsce.
Podobno jest to możliwe, bo z zakładów badawczo-rozwojowych i
produkcyjnych będzie korzystał jeden z azjatyckich oddziałów BenQ. Czy
w kręgu zainteresowań jest wrocławskie centrum?
– Na razie trudno
cokolwiek powiedzieć o przyszłości. Może za kilka dni będziemy znali
jakieś szczegóły – mówi Stefan Muller, rzecznik prasowy BenQ Mobile.
Polscy pracownicy sądzą jednak, że
szanse na to są niewielkie, mimo że znalazły się pieniądze, by centrum
działało do końca roku.
Chyba że cała spółka BenQ Mobile trafi w
ręce zainteresowanych jej przejęciem informatycznych firm: tajwańskiego
Foxconn lub amerykańskiego Jabil Circuit.
Przemysław Ziółek
Zobacz także:
Port Szczecin widziany subiektywnie
(odsłon: +280)