Facebook Google+ Twitter

Niepewność uczuć do kadry narodowej w trudnych czasach XXI wieku

Zdawać by się mogło, że nawet najmniej zainteresowany dyscypliną, jaką jest piłka nożna, wie mniej więcej, o co w tej grze chodzi.

Zdawać by się mogło, że taką wiedzę w stu procentach mają, a w zasadzie mieć powinni piłkarze, a zwłaszcza reprezentanci kraju. Obok wiedzy i znajomości zasad istotny jest również stosunek emocjonalny.

Więc jak to jest, że na najtrudniejszych rywali jest mobilizacja zarówno w piłkarskich i kibicowskich szeregach, a w teoretycznie mniej absorbujących pojedynkach grać gramy, ale trafiamy do własnej bramki, a zamiast stuprocentowego wkładu piłkarza, otrzymujemy coś na miarę meczu sparingowego? Kadra narodowa traci na wartości w porównaniu z klubem, w którym piłkarz gra na co dzień. Nie można mieć przecież o to do nikogo pretensji, bo kibicowi orzełek na piersi jest niezwykle potrzebny, piłkarzowi za to już mniej. Zwłaszcza, że obecnie gra w karze, to nie przywilej, a jedynie jeden z elementów wykonywanego zawodu.

Bo przecież żaden piłkarz jadąc na kadrę, nie powie sobie – Kadro, miłości ty moja… Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił, po twą spokojność do piekieł bym zstąpił, bo przecież to już nie te czasy. Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu moim, bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem. Prędzej sobie piłkarz pomyśli, żeby przypadkiem go jakaś poważna kontuzja nie spotkała. I znowu sobie powtarzam pytanie: czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie? A może po prostu czysta kalkulacja z czystym zyskiem?

Zobacz mój materiał, który bierze udział w konkursie DO 2012 Roku: Subiektywnie o piłce


Pozostając jednak przy wielkich mobilizacjach, często nawiązujących do polskiej martyrologii, bo przecież Polska to kraj walczący i jednoczący się w obliczu zagrożenia. Wielkie mobilizacje zawsze są na tych wielkich. Mecz z Niemcami z ubiegłego roku był dużym wydarzeniem. Abstrahując od tego, że miał on pierwotnie otworzyć grę na Stadionie Narodowym, co się oczywiście nie stało. Patrząc na stan polskich autostrad gotowych, mających być gotowych na EURO, fakt nie dokończenia Narodowego na wrzesień 2011 nikogo dziwić nie powinien.

Jak cała Polska długa i szeroka, w dolinie Wisły i nad Bałtykiem, na Tatrach i w warszawskim metrze wszyscy w ciemno przed meczem biorą remis. Byleby tylko dwucyfrowego wyniku nie było i blamażu jakim też podobno być miała organizacja EURO. A podobno duch w narodzie nie zginął…

Sędzia rozpoczyna mecz w Gdańsku. Emocji nie brakuje. Polacy jednoczą się i na trybunach i przed ekranami telewizorów. Batalia z Niemcami. Sędzia kończy mecz i po ostatnim gwizdku widzimy obraz Polaka wiecznie niezadowolonego i chcącego więcej. Wszak to był tylko remis, a było już tak blisko zwycięstwa. Winny – Kuba Wawrzyniak, bo się chłopak pośliznął. Pośliznąć się to przecież rzecz ludzka, bo nie ma człowieka, który by przypadkowo, czy też w zimie na ślizgawce (kiedyś w dzieciństwie, bo teraz pewnie już się tego nie praktykuje) się nie pośliznął, tudzież ślizgał.

Biedna dola sportowca, któremu zdarzyło się coś codziennego w niecodziennym meczu.

Mija nieco ponad rok. Biało-czerwoni stają naprzeciw reprezentacji jakże wsławionej w historii, ale nie niepokonanej Anglii. Wszyscy w ciemno biorą remis. Gwizdek sędziego. 90 minut meczu i płacz, lamet i niedowierzanie, bo zwycięstwo było blisko.

Mija miesiąc. Gramy z Urugwajem. I ba, my dwa trafienia, Urugwajczycy dwa, tylko na tablicy wyników świeci się na czerwono, bardzo wyraźnie wynik 1:3. Nowe twarze w kadrze, nowy trener, a gra taka sama. I nie chcę tu porównywać dokonań i wielkości Anglii i Urugwaju, ale patrząc na wyniki, trzeba sobie zadać pytanie, czy to Polska była taka silna, czy Anglia taka słaba…

Piłkarzu, czy ci nie żal tak grać? Czy nie lepiej by ci było spędzić czas z rodziną, na wakacjach, w jakimś biurze na etacie? Zamiast tak biegać za piłką 90 minut w meczu, ale przede wszystkim kilka razy w tygodniu na treningu. Czy nie żal ci czytać komentarzy wiernych kibiców, którzy wiedzą kiedy idzie ci dobrze i są wtedy z tobą, a kiedy jest ciut gorzej, to pomagają ci wykopać sobie dołek?

Sytuacja z EURO, a w zasadzie patrząc z perspektywy „po EURO” dość wcześnie zakończonego dla naszej reprezentacji, może znów pokazać, że kibice w Polsce to kibice sukcesu, a najtrudniejszą rolę zawsze odgrywa trener. Jak się nie podoba, jak się nie udaje, to wymiana. Jakże właściwe po EURO były słowa, znów coś zepsułeś i wiem, co zrobię, zamienię ciebie Franciszku na lepszy model. I oto mamy pana Waldemara.

Jednak jak przejść obojętnie obok wydarzenia, kiedy budujemy stadion za blisko 2 mld zł z zadaszeniem, a mecz z powodu ulewnego deszczu się nie odbywa? Samobój. Samobój bez dwóch zdań. Obok strugów deszczu na kraj spływa krytyka i gromki śmiech z zagranicy. Mieć stadion i nie móc zagrać. Bo ludzie są ważni, ale jednak to nie wszystko by móc grać. Trzeba mieć jeszcze infrastrukturę. A z tym u nas bywa różnie, po EURO lepiej. I pora na gdybanie,a co, gdyby nie było EURO?

Jednak pomimo tego wszystkiego co powyżej, że wielu w Polsce kibiców to sezonowcy, że piłkarze może nie do końca sobie zdają sprawę z tego, co to jest gra w kadrze narodowej, że winny zawsze być musi, jak nie ten, co się ślizga, to ten, co steruje, że dalej pomimo pięknych stadionów grać na nich nie można, że dalej nie mamy sukcesów, jak tych z czasów orłów Górskiego, ja sobie wciąż zadaję pytanie, czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie?

Cierpiałam nieraz, nie myślałam wcale, abym przed tobą kadro szła wylewać żale. Idąc bez celu, nie pilnując drogi, sama nie pojmuję, jak w twe zajdę progi. I wchodząc nieraz w progi twych stadionów, sama sobie zadaję pytanie: co tu mnie wiodło? Przyjaźń czy kochanie?

Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę. Jednakże gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam. I tęskniąc sobie zadaję pytanie: czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?

Raduje się serce, raduje się dusza, gdy kadra narodowa na stadion wyrusza. Jeszcze bardziej cieszą wiara z przekonaniem, że powyższe zdania wielu z nas wyznaje.

Aby zagłosować na ten tekst w konkursie wystarczy wysłać SMS o treści DOROKU.314 pod numer 7055.

Wpis ten został uznany za Tekst Tygodnia w Tygodniku Tylko Piłka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.