Facebook Google+ Twitter

Niepowstrzymany - kino akcji w słabej formie

11 listopada na ekrany polskich kin przybył nowy ekspres kina akcji z motorniczym Tonym Scott’em. Miało być TGV, a jest druga klasa PKP.

Pomysł wyjściowy, podsunięty przez samo życie, krył w sobie naprawdę spory potencjał. Rozpędzamy kilkaset ton żelastwa, puszczamy w samopas i zobaczymy co będzie. Per analogia można było szykować się na kolejową wersję filmu Speed. Tyle tylko, że do pomysłowości i dynamiki obrazu z 1994 roku sporo brakuje. Film de Bonta miał tę zaletę, że w wątek główny wpleciono całą masę pomniejszych problemów, z którymi bohaterowie musieli sobie poradzić. Zamiast tych małych wyzwań w Niepowstrzymanym mamy serię absurdalnych prób zatrzymania pociągu, które i tak muszą spalić na panewce, przez co efekt dramatyczny i napięcie ulega osłabieniu.

Podczas seansu można odnieść wrażenie, że w wielu miejscach film został źle poskładany na stole montażowym. Zapobiega to wytworzeniu filmowej chemii między bohaterami a widzem. W ogóle do pewnego momentu ogląda się to tak, jakby główne postaci wrzucane były na siłę – na zasadzie – „a no jeszcze ci dwaj”. Mimo, że twórcy starali się, by Washington i Pine wyglądali na zwyczajnych facetów, to bohaterstwo i predestynacja do wyjątkowości aż kipi z ekranu. Czynienie bohaterem kogoś pospolitego ma tę cechę, że przyszły heros znajduje się w centrum wydarzeń trochę przypadkiem i wbrew własnej woli. Nasi dzielni kolejarze natomiast aż palą się do akcji.

Co do aktorów, to scenarzyści nie dali im wiele do zagrania. Wciśnięte w schemat i sztampę
postaci, są po prostu niewiarygodne. Denzel Washington przechodzi obok filmu. Trochę lepiej wypada Chris Pine, ale też bez rewelacji. Ku mojemu zaskoczeniu najciekawiej prezentuje się, nie tylko fizycznie, Rosario Dawson, jako kontrolerka ruchu, która stara się zapanować nad sytuacją.

Technicznie nie jest źle, na szczęście obraz jest wolny od nadmiaru cyfrowych efektów. Jest jednak element, który bardzo rozbija spójność oglądania i zwyczajnie przeszkadza. Jest nim próba stylizacji na przekaz telewizyjny. Pytanie tylko - po co? Do kina idzie się na film, a relację live ogląda się na TVN24 albo CNN. Wrażenie, że wszystko jest w ruchu miała potęgować fruwająca, wirująca pod każdym kątem kamera. Owszem, miejscami sprawdza się to, ale chwilami ma się ochotę krzyknąć – Uspokój się. Przestań. Dajże popatrzeć!!!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobra recenzja, aczkolwiek film potraktowany w mojej opinii zbyt surowo. Recenzja 5/5. Film 6/10.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Artur
  • Artur
  • 17.11.2010 19:24

A więc tak: w życiu nie czytałem lepszej recenzji.A początek jest poprostu mistrzowski-czapki z głów.
NIC tej recenzji nie brakuje.Swietna recenzja

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.