Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14482 miejsce

(Nie)Prosta historia Johna Grogana

Ktoś ostatnio zadał mi pytanie, czego wymagam od literatury. Wbrew pozorom, odpowiedź na nie, nie jest łatwą sprawą. Każda przeczytana pozycja przybliża i jednocześnie oddala od poznania tej „wielkiej tajemnicy”.

 / Fot. ZNAKKsiążka powinna opowiadać historię w taki sposób, dzięki któremu, jesteśmy w stanie stać się jej głównym bohaterem. Jesteś introwertykiem, nie wychylającym nosa z domu? Dzięki książce możesz przez chwilę poczuć jak to jest być lwem salonowym. Jedną z cech, którą zawsze
ceniłem u pisarzy jest umiejętność bycia osobą, którą nigdy nie byłem. Oczywiście mówimy tu o pisarzach dobrych, że użyję takiego określenia – wytrychu. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć osób, które twierdzą, że najłatwiej opisać w książce własne życie. Przecież to proste, opisujesz własne przeżycia, młodzieńcze zawody miłosne, czy pierwszego papierosa.

Czytając „Najdłuższą podróż do domu” Johna Grogana, mógłbym się z tą tezą zgodzić, gdyby nie świadomość ogromnej pracy i odwagi, jaką musiał wykazać się autor, w czasie tego publicznego uzewnętrznienia się. To druga książka Amerykanina, która ukazała się również na polskim rynku.

Prawdy oczywiste



Pretekstem do przedstawienia swojej, de facto, biografii, staje się telefon od ojca Johna, który to zasiewa w jego sercu niepokój co do stanu zdrowia „niezniszczalnego” rodzica. Jednocześnie rozmowa staje się punktem wyjścia do opowiedzenia dość banalnej w swojej tematyce, historii. Widzimy tutaj młodego Johna Grogana, żyjącego w dość spokojnej, sielankowej, rzekłbym, amerykańskiej rzeczywistości. Przypomina to trochę bajkowe, fajansowe seriale, propagujące „zdrowy” model rodziny, której żadne przeciwności nie są w stanie zagrozić. W tym wypadku spoiwem łączącym poszczególnych członków, jest głęboka wiara, ocierająca się o fanatyzm religijny. I tak jak bywa w życiu, tak i w przypadku Johna, w końcu taka sytuacja rodzinna doprowadza do młodzieńczego buntu, okraszonego hodowaniem marihuany, zmianą ugrzecznionego wyglądu. I jak każdy bunt i ten się kończy pójściem na pewnego rodzaju kompromis.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

hmm, teraz dopiero sprawdziłem i się okazało, że nie byłem pierwszy. Szkoda, jak bym wiedział, nie dublowałbym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesująca książka :) Zresztą pisałam jej recenzję tutaj jakiś czas temu, gdzie zawarłam wszystkie swoje wrażenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.06.2009 11:19

oj dobra recenzja;)
ja także się chyba skuszę, by ją przeczytać;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skoro nie udało mu się oderwać całkiem od dziennikarskich korzeni, musi być dobra) Wydawnictwo też niczego sobie..

Komentarz został ukrytyrozwiń

to się zabierać i czytać;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaciekawiłeś mnie tą recenzją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.