Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

55678 miejsce

Nieprzewidywalna Ekstraklasa

Na nic doszukiwanie się prawidłowości rządzących Ekstraklasą. Są one oparte na przesłankach, których aktualność, weryfikowana co weekend, wywraca uprzednio przyjętą hierarchię.

Mimo że nadal ma niewiele wspólnego ze swoją nazwą, nie pozwala nam się nudzić. Żadne reguły w niej nie obowiązują, zdarzyć się może wszystko. Dziedzina logiki wydaje się zbyt wąska, by uchwycić jej przebieg wydarzeń.

Niedoceniani docenieni

Nawet stali bywalcy, sypiącego się obiektu przy al. Piłsudskiego, nie przypuszczali, że po czterech kolejkach zaintonują "Mamy lidera". Komplet zwycięstw Widzewa, dysponującego jednym z najmniejszych budżetów w lidze, opartego na niechcianych nigdzie indziej Marcinie Kaczmarku i Sebastianie Dudku, zdolnej młodzieży i egzotycznych obcokrajowcach (sprowadzeni Brazylijczycy grali w drużynach amatorskich - to nie żart), jest zaskoczeniem w skali makro. Żadne ze zwycięstw nie było przypadkowe, niezasłużone ani sprezentowane przez sędziego. Świadczy to również o tym, jak mało potrzeba do szczęścia w naszej piłkarskiej rzeczywistości, w której słabi stają silni dzięki słabości silnych.

Piłkarze Polonii (najgorszej inwestycji Janusza Wojciechowskiego) okradzeni z trzech punktów przez Roberta Małka w meczu z Jagiellonią, mieli na dobrą sprawę trzy tygodnie spokojnych przygotowań. Wcześniej, jeśli nie byli zajęci poszukiwaniem nowego pracodawcy, biegali po parku dookoła stadionu wymyślając w między czasie wyszukane epitety pod adresem drugiego trenera i śledzili korespondencję na gorącej linii Katowice - Warszawa. Efekt: gra więcej niż poprawna, wyniki zadowalające, wypromowanie do reprezentacji Pawła Wszołka. Na Konwiktorskiej mówi się o powrocie do normalności.

O normalności trudno mówić jednak w kontekście całej ligi, bo po co staranne planowe zgrupowania, wyjazdy na zagraniczne obozy, troska o każdy szczegół funkcjonowania klubu, skoro wszystko można zorganizować ad hoc?

Skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle

Co akurat można było wywnioskować z losów poprzednich mistrzów, Lecha i Wisły, Śląsk ma przed sobą chude lata. Ale sposób, w jaki roztrwoniono kapitał po dwuletnim okresie prosperity (przypomnijmy: wicemistrzostwo, mistrzostwo, Superpuchar plus nowy stadion), nadaje się na wykład akademicki o wywrotowej tezie "Jak sukces przekuć w porażkę w 100 dni?" (bo mniej więcej tyle potrzebował Śląsk).

Postawa wicemistrza z Chorzowa, który pierwszy punkt (i pierwszą bramkę) zdobył w czwartym meczu sezonu, pokazuje, ile znaczy odpowiednia osoba na ławce trenerskiej. Osieroceni przez Waldemara Fornalika w trakcie przygotowań do sezonu nie przypominają siebie z wiosny. Arkadiusz Piech nie jest taki szybki, Marek Zieńczuk nie taki dokładny, Piotr Stawarczyk nie taki bezwzględny.

Ich los dzielą najwięksi macho ligi, czyli piłkarze Korony. Walka walką, zaangażowanie zaangażowaniem, ale argumentów czysto piłkarskich brakuje. Przeszczep stylu Championship na grunt polski na razie się nie przyjął.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.