Facebook Google+ Twitter

Nieprzyjemny zapach z ust. Lekceważony problem społeczny

Dane pochodzące z różnych źródeł mówią, że jest to ogromny problem, ponieważ dotyczy od 25 do 50 procent populacji. Ponieważ nie ma dokładnych badań epidemiologicznych, statystyki są tak bardzo rozbieżne. Dlaczego tak jest?

 / Fot. Camila Zanon/CC 2.0Jak można nie zadumać się nad takim oto zjawiskiem. Amerykanie doliczyli się u siebie 90 mln ludzi mających nieprzyjemny zapach z ust, natomiast chorych na cukrzycę mają 18 mln. Załóżmy, że w większości krajów bardziej prawdziwą wartością określającą ilości dotkniętych osób tą przypadłością jest 25 procent, to i tak jest to ogromna liczba cierpiących. A popytajmy w swoim otoczeniu, czy ktoś słyszał o halitozie, bo tak nazywa się ten nieprzyjemny stan? Porównajmy z pytaniem o cukrzycę. Powiem więcej, gdybyśmy spytali lekarzy ze swojego otoczenia, to gwarantuję, że zobaczycie u wielu z nich zdziwienie na twarzy, a niewielu tylko będzie wiedziało coś więcej na ten temat.

Stan wiedzy wśród medyków na temat halitozy

Nazwa "halitoza" pochodzi z języka łacińskiego halitus - oznacza opar, wydech. Dotyczy przykrego zapachu pochodzącego z jamy ustnej lub/oraz nosa. Historia jej sięga lat 30. a jak wieść w świecie marketingu niesie "wynalazcą" tej choroby był Gerard Lambert, producent specyfiku (świadomie nie podaję nazwy) funkcjonującego na rynku do dziś, mającego leczyć tę przypadłość. Jak widać środek ten nie uszczęśliwił ludzkości, a problem pozostał nadal aktualny.

W trzytomowym dziele popularnego podręcznika chorób wewnętrznych pt. "Interna" T.R.Harrisona wyd.XIV, który jest ogromnym dziełem zbiorowym zawierającym na około 4000 wielkich stron aktualny stan wiedzy internistycznej - o nieprzyjemnym zapachu z ust jest tam zaledwie kilkanaście zdań dość luźno rozrzuconych w różnych rozdziałach. Natomiast na temat wspomnianej wyżej cukrzycy jest zwarty kilkudziesięciostronicowy rozdział.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Kiedyś w szkołach podstawowych były dwa gabinety - internisty i stomatologa

... A ja palę faję,
wkładam gajer ,
palę faję za fają ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z mojego prywatnego doświadczenia wynika, że nieładny zapach z buzi ma podłoże psychologiczne - najczęściej pojawia się u osób gniewnych, które nie ujawniają swoich emocji.

A co do leczenia "modułowego" to oczywiście się zgadzam. Ale czy takie rozkawałkowywanie człowieka nie ma miejsca też w innych krajach?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Pani Jadwigo. od rana serwuje mi Pani gimnastykę mięśni brzucha, albo jak kto woli, rechot żabi w moim wykonaniu....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku - ja przez Pana dostanę skrętu dystalnego modułu jelitowego :)
...ale teraz mam zagwozdkę: czy mózgi twórców tego systemu to jeden moduł do rozliczenia, czy dwa? Wszak mamy po dwie półkule; zresztą, nie tylko w czaszce...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo, procedura leczenia modułowego u człowieka mnie już coraz mniej śmieszy i krew się burzy, gdy pacjent jest "goniony" 10 km do POZ po skierowanie "na drugi staw kolanowy", bo pacjent poskarżył się u ortopedy na bóle w tym drugim, który go nigdy dotychczas nie bolał. Świadczeniobiorca nie miał po prostu stosownego kwitu na zapłatę za leczenie, a świadczeniodawca nie będzie ryzykował, że NFZ odmówi zapłaty za leczenie innego modułu...

Odnośnie drugiej części Pani komentarza. Pani Jadwigo, kiedyś słyszałem jak niedosłyszący starszy doktor prowadził badanie niedosłyszącego pacjenta. Łatwo to sobie wyobrazić. Powiem tylko, że Laskowik w scence rozmowy z babcią przez telefon, to pikuś...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku - przecież wiemy, że NFOZowski system odrzucił pojęcie organizmu jako całości i porąbał czlwieka na kawałki wymagające "procedury" liczonej w punktach, a nie leczenia.
Starzenie się organizmu jest procesem całościowym i jedynymi "świadczeniodawcami" dla ludzi w podeszłym wieku sa równie starzy lekarze, ktorym wolno pracować do śmierci (lub całkowitej, rzucającej się w oczy demencji ).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Można kupić "łopatkę" do czyszczenia języka. Zeskrobuje się z języka gruby kożuch nalotu i siedliska przeróżnych bakterii będących także źródłem zapachu złego... Częste mycie zębów, nitką lub specjalnym prętem ze szczotką ) są w 3 grubościach) pozwala oczyścić wszystkie otworki międzyzębne. Higiena jamy ustnej to też płukanie ust, a nawet gardła. Tyle , że każde czymś innym. Te zabiegi można robić samemu. Także żucie gumy troche doraźnie pomaga. Nadkwaśność żołądka wymaga już specjalnego leku, blokera kwasów.
No i precz z papierosami!

Komentarz został ukrytyrozwiń

@stanislawa krystyna zdrodowska Wczoraj 23:04
Helicobacter pylori to bakteria dobrze rozwijająca się w środowisku kwaśnym, Pani Krystyno. Jej odkrycie było dużym zdziwieniem dla świata lekarskiego. Jest to zupełnie odrębna sprawa i nie należy raczej łączyć tych dwu przypadłości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Helikobcter ignorowana przez lekarzy choroba i zle leczona

Komentarz został ukrytyrozwiń
Joanna Konieczko-Duda
  • Joanna Konieczko-Duda
  • 16.09.2012 22:08

Dziękuję za ten artykuł. Sprawa jest poważna. Jako lekarz stomatolog postuluję ścisłą współpracę lekarzy wszystkich specjalności. A także obligatoryjne przeglądy jamy ustnej na przykład raz do roku, jak to stosuje się w innych krajach, przy refundacji leczenia chorób ogólnych. Wiele z nich ma początek, albo daje objawy w jamie ustnej. Profilaktyka jest tańsza niż leczenie, to oczywiste.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.