Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33318 miejsce

nierozumiejo

Od jakiegoś tygodnia każdej mojej porannej wyprawie do pracy towarzyszy z billboardu uśmiechnięta twarz Ryszarda Petru, który twierdzi, że zasługują na więcej.

K*rwa mać – pomyślałem, gdy zobaczyłem ten billboard po raz pierwszy – my też zasługujemy. Być może to już czepialstwo, ale hasło to jak dla mnie skrajnie głupie. Nie ma żadnego „MY” Panie Rychu. Albo inaczej – Wasze „MY” to nasze „WY”. Opozycja. Od 26 lat rządzą nami na przemian czarni-czerwoni-czarni-czerwoni (zbieżność z ruletką przypadkowa?), i choć ludzie w dużej części chodzą na nich głosować, żadnego „MY” nigdy chyba w tym czasie nie było. Może przez krótki moment zaraz po katastrofie smoleńskiej. To spuścizna jeszcze czasów zaborczych, podtrzymana przez 5 lat wojennej i 45 powojennej okupacji. A uwierzyć, że, mimo pewnej przychylności niektórych mediów, partia byłego (?) bankiera uzyskać może szerszą identyfikację wśród elektoratu, to już szczególnie ryzykowne. Zwłaszcza po styczniowym wzroście kursu franka i jego konsekwencjach dla nastrojów społecznych.

Żeby nie było – podobnie nie wzrusza mnie Beata Szydło, gdy nawołuje, że dadzą radę. No oni to na pewno dadzą, a my? Gdzie jakieś słowa skierowane do nas? Nawet Ewa Kopacz obiecująca wyższe płace zdaje mi się wołać raczej do wiernej, rozrośniętej budżetówki, niż obciążonych nad miarę przedsiębiorców, którzy to, w przeciwieństwie do Pani premier, powinni mieć bezpośredni wpływ na kształtowanie się tych płac. Wszystkich i tak przebija jednak – to już jako ciekawostka – Misiek Kamiński, który wierzy w to co robi. Chłopie, Ty próbujesz przekonać nas, czy samego siebie?

Deklarowana, pozorna, antysystemowość Polaków to jednak najmniejszy problem. Większość i tak, po raz czwarty z rzędu, zagłosować pójdzie na PO bądź PiS. Choćby po to, żeby móc później na nich dalej narzekać. Poważniejszym problemem jest jednak to, że dystans z drugiej strony jest chyba jeszcze większy. A jak kończą politycy oderwani od społeczeństwa pokazał najboleśniej przykład Marii Antoniny.

I gdy słyszałem we wczorajszym „Bliżej” deklarację Pani poseł Fabisiak, zobowiązującej się wyremontować łazienkę rodzinie z Pruchnika, której odebrano dzieci z powodu biedy, to aż się we mnie zagotowało. Nie żebym był szczególnie potrzebujący, ale jak już Pani skończy z tą łazienką proszę się odezwać – mam domek na działce, który od dawna już wymaga otynkowania. Jeśli bowiem widzi Pani siebie jako specjalistkę od glazur i tapet to mnie nic do tego. Ale nie za nasze, podatników pieniądze. Ostrzegam przy okazji, że w branży budowlanej mocno się ostatnio zagęściło dzięki naszym sąsiadom ze Wschodu, którzy wymagania finansowe będą pewnie mieć skromniejsze, a pracować ciężko, oj potrafią! I tylko boli mnie, że przez 14 lat wegetuje w sejmie ktoś, kto woli w świetle kamer dać jedną rybę, zamiast siedzieć i w pocie czoła strugać wędki.

Takich przykładów oderwania władzy od rzeczywistości jest zresztą więcej. Pisane po nocy referendum ws. JOW czy obiecana po ośmiu latach likwidacja składek to tylko wierzchołek góry lodowej (choć sama PO bardziej przypomina w tej metaforyce Titanica). Sam bowiem byłem świadkiem, jak jedna z posłanek partii rządzącej poleciła za kulisami jednego z programów TVP, by mój kolega, który miał problem z otrzymaniem kredytu…, zataił jedno dziecko. Pamiętajcie drodzy: jak nie ma chleba, jedzcie ciastka; jak nie ma mieszkania, zaprzyjcie się własnego dziecka. Inny poseł, tym razem z PSL, zaapelowany przez jednego z szeregowych pracowników TVP, by w sprawie sześciolatków głosował zgodnie ze swoim sumieniem, odparł, że sumienie to kwestia wiary, a on wierzący nie jest. To pewnie jeden z tych, co to im premier Kopacz kazała te sumienia zostawić za drzwiami. Z litości dla tej dwójki politycznych klaunów, przemilczę ich nazwiska, choć nie wiem czy ten poziom impertynencji na litość zasługuje. I obawiam się, że wyborcy mogą jej 25-go nie okazać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

"A jak kończą politycy oderwani od społeczeństwa pokazał najboleśniej przykład Marii Antoniny."

Litości! Nazywać nieszczęsną Marię Antonię politykiem dlatego, że dała głowę jako żona Ludwika XVI, to doprawdy gruba przesada.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Są jeszcze Obywatele do Sejmu.
Inicjatywa zacna. Tylko przyimki pomylone.
Powinno być: Obywatele! Na Sejm!

Tylko co dalej..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli nie wszystkie Ryśki to fajne chłopaki?
Hmm, ten ma kota, jeździ rowerem i metrem na zmianę. Podobno nawet żartuje. To by się nawet zgadzało...Nie wiem, czy ma konto w banku. Ale może nie musi. Żyje z kont innych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.