Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2905 miejsce

Niesamowicie banalna przyczyna wielkiego kryzysu w Europie?

Dlaczego w Europie jest kryzys? Czy ktoś zna na to pytanie odpowiedź? Przeczytaj artykuł i zapoznaj się z ciekawym projektem i pomysłem. Jest powiedzenie, że najlepsze rozwiązania to proste rozwiązania.

Można powiedzieć, że kryzys w Europie występuje w postaci dokuczliwego spowolnienia gospodarczego, które obserwuje się we wszystkich dziedzinach gospodarczych. Niezmiernie ciekawe jest to, że kryzys pojawił się w okresie wielkiego pokoju, silnej stabilizacji i wysokiego dobrobytu. Na domiar tego Europa pozbawiona jest przyrodniczych kataklizmów, braków surowcowych i epidemii. Jeżeli czegoś brakuje zaraz zjawiają się producenci. Europa nigdy nie była tak obficie bogata.

Pytanie więc skąd ten kryzys? Dlaczego wszystkim brakuje pieniędzy, dlaczego wszyscy się zadłużają? Dlaczego pieniędzy brakuje obywatelom, firmom i instytucjom państwowym? Czy to nie dziwne, że wszyscy mają kredyt?
Efektem tak olbrzymiego zapotrzebowania na pieniądze są wyrastające jak grzyby po deszczu banki, parabanki i chwilówki. Pieniądze są potrzebne aby funkcjonować, rozwijać się i realizować swoje marzenia. Obywatel, który dysponuje gotówką nie będzie brał kredytu, który rzecz oczywista jest oprocentowany.


Aby odpowiedzieć na to pytanie, czemu nikt nie ma pieniędzy należy zdać sobie sprawę, że wszystkie nauki ekonomiczne i teorie finansowe głoszone przez współczesnych ekonomistów i polityków są błędne i pogrążają Europę w jeszcze większym kryzysie. Potrzebne jest nowe spojrzenia na problem. Jeżeli nie zamienimy sposobu myślenie nigdy nie wyjdziemy z kryzysu.


Ponieważ Europa jeszcze nigdy nie była tak bogata, nie jest przygotowana na taki przepych i
bogactwo. Wyprodukowane produkty i oferowane usługi nie znajdują swoich nabywców. Nie sprzedają się nowe samochody, w centrach handlowych stoją puste lokale, poza miastem jest pełno działek i gruntów jest na sprzedaż. W sklepach jest pełno nowych produktów, towar układany jest od podłogi po sufit a nowe technologie powodują napływ jeszcze dodatkowych produktów.

 / Fot. Medys

W każdym domu jest ogrzewanie, lodówka, zmywarka, mikrofala, opiekacz, mikser, odtwarzacz DVD, konsola do gier, kamera, aparat cyfrowy, tablet, laptop, komputer, drukarka, skaner. Jest telewizja cyfrowa z dużym wyborem kanałów, Internet i dodatkowo Internet w komórce czy tablecie. W każdym domu jest dywan, glazura, terakota, kabina prysznicowa, żaluzje, rolety, system alarmowy. W budynkach są windy, domofony, garaże a na około rosną piękne iglaste
drzewa.

Wszystko co współczesny człowiek dawniej widział tylko w ekskluzywnym hotelu teraz ma we własnym domu.
Wszystko co obywatele bloku wschodniego dawniej widzieli w kolorowych żurnalach teraz mają na co dzień we własnym domu. Na każdy dom przypada jeden samochód wyposażony w klimatyzację, ruchome szyby, ABS, radio samochodowe, nawigację, CB radio. W gospodarstwach rolnych maszyny całkowicie wyparły konie. Systemy kamer i monitoringu montowane są nie tylko w bankach i więzieniach ale i w szkole, przedszkolach, na dworcach, ulicach, centrach handlowych, zakładach pracy prywatnych domach i samochodach.

Każdy z członków rodziny ma telefon komórkowy, włącznie z dziadkiem, babcią i dzieckiem W telefonach jest zegar, aparat, kamera i dostęp do Internetu. Nikogo nie dziwi fakt, że w sklepach jest pełno mięsa, wędlin, owoców i wyrobów cukierniczych. Czekolada przestała być rarytasem podobnie jak soki w kartonikach i kawa sypana. Nawet domowe psy i koty mają własne sklepy. Obywatele Europy masowo wyrzucają niespożyte lub przeterminowane produkty, w tym także chleb i lekarstwa. Europa jest zawalona towarem. Ponadto oferta towarowa zostaje powiększone przez ofertę nowych usług, w tym usługi medyczne. Współczesna medycyna leczy choroby i schorzenia, których wcześniej nie leczyła. Dodatkowe leczenie to dodatkowe koszta.

O ile w słownictwie ekonomistów występuje termin klęska urodzaju o tyle nikt nie mówi o klęsce nadprodukcji.
Powiedzmy sobie szczerze, termin ten nie istnieje. Klęska urodzaju występuje gdy ilość wyprodukowanych produktów spożywczych przewyższa podaż w śród konsumentów. W rezultacie następuje spadek cen żywności co z biegiem czasu doprowadza do upadku gospodarstwa rolne i do ogólnego głodu.

Aby zapobiec tego rodzaju sytuacjom Państwo kontroluje i ogranicza rolniczą produkcję i organizuje skup płodów rolnych. Nie można tego zrobić z przemysłem. Masowy napływ bogactwa jest tak duży i systematyczny, że ludzie całkowicie się do niego przyzwyczaili i nie dostrzegają problemu. Podobnie zagrożeń nie widzą ekonomiści i politycy.
Nie rozumieją, że do tak dużej ilości nowo wyprodukowanych towarów należy do produkować pieniądze. W przeciwnym wypadku nowe produkty i nowe usługi nie znajdą swoich nabywców. Pieniądze służą do wymieniania się towarami i usługami. Jeżeli jest ich niedostateczna ilość pojawia się paraliż i spowolnienie gospodarcze. Ponieważ produkcja cały czas rośnie, kryzys w Europie cały czas się pogłębia i nie widać temu końca. Sprzyjają mu chorobliwe uprzedzenia związane z rzekomą inflacją i lękiem przed dodrukowywaniem pieniędzy.

Olbrzymi nadmiar wyprodukowanych produktów musi wiązać się ze wzrostem konsumpcji i dostępem do pieniędzy. Pomysł dodrukowania pieniędzy krytykowany jest i ośmieszany przez ekonomistów i polityków, którzy widzą w tym rozwiązaniu głupotę i dziecinadę. O ile taka krytyka odgrywała bardzo pożyteczną rolę dwadzieścia lat w wcześniej, kiedy produkcja w Europie była niedostatecznie rozwinięta o tyle w dniu dzisiejszym krytyka taka jest niedorzeczna i
sama w sobie zasługuje na krytykę.

Lawinowy napływ towarów na rynek i drastyczny spadek konsumpcji spowodowany jest przez kilka znaczących czynników:

1) Pierwszy to automatyzacja i robotyzacja procesów produkcyjnych. Roboty przemysłowe z każdym rokiem są coraz tańsze bardziej nowoczesne i jeszcze bardziej wydajne. Pracują szybko i nieprzerwanie. Z racji napływu coraz większej ilości odbiorców serwisy dla tych maszyn także są coraz tańsze. Szybka produkcja oznacza jeszcze większą ilość towarów.

 / Fot. Medys

2) Drugi czynnik to oprócz standardowych produktów cały czas pojawiają się produkty nowe będące efektem ludzkiej pomysłowości i wynalazczości. Gadżety i nowości elektroniczne lawinowo zalewają rynek.

3) Trzeci czynnik to tanie produkty chińskie, które masowo zalewają europejski rynek. Bardzo dobrym przykładem jest tutaj port w Hamburgu, do którego masowo przypływają z Chin kontenerowce i odpływają z powrotem puste.

 / Fot. Medys

4) czwarty czynnik to wydłużona żywotność wyprodukowanych przedmiotów. Nowe przedmioty są lepsze, solidniejsze, trwalsze i mniej awaryjne. W każdej fabryce funkcjonuje dobrze rozbudowany dział kontroli jakości towaru. Zakupione produkty nie znikają z domowych gospodarstw. O ile na początku producenci dawali 12 miesięcy gwarancji o tyle standardem stała gwarancja 24 miesięczna. Na samochody fabryki dają 5 lat gwarancji a na pendrive dożywotnią.

5) Piątym czynnikiem wzrostu ilości towarów na rynku jest malejąca ilość odbiorców. Niż demograficzny dotyczy przecież ludzi młodych, którzy są najlepszymi żarłocznymi konsumentami. To oni kupują wózki dziecięce, pieluchy, zabawki, przybory dziecięce i liczne przedmioty gospodarstwa domowego typu żelazko, czajnik, odkurzacz, lodówka pralka meble, zasłony. Młodzi ludzie nic nie mają więc wszystko kupują Przeciwieństwem tych dobrych konsumentów są ludzie starzy, którzy wszystko mają i nic nie muszą dokupywać. A już na pewno nie interesują ich nowości techniczne i elektroniczne. Przywiązani są do starych przedmiotów i są najgorszymi konsumentami.

Młodych ludzi brakuje na dużą skalę, rodzi się mało dzieci, zamyka się puste szkoły. Z ulic miasta masowo
znikają dziecięce sklepy. Młode matki zamiast rodzić dzieci spłacają kredyty i korzystają z dobrodziejstw jakim są powszechnie dostępne środki antykoncepcyjne. Nastolatki przestały zaliczać tzw. wpadki które od zarania dziejów były powodem wysypu małych dzieci. Dziecko tworzy i scala rodzinę. Zamiast tego w Europie pojawili się samotni ludzie, których zaczęto określać terminem single. Niedostateczna ilość nowych małżeństw oznacza utratę najlepszych konsumentów.

 / Fot. Medys

6) Szóstym czynnikiem wzrostu ilości towarów na rynku jest bardzo wysoki koszt utrzymania rodziny jak i samego pojedynczego obywatela. Obywatele zamiast wydawać pieniądze na nowe produkty prawie wszystko wydają na miesięczne opłaty. Dawniej przeciętny Kowalski płacił za prąd, wodę, ogrzewanie, telewizję oraz czynsz mieszkaniowy. Dzisiaj musi dodatkowo płacić za telewizję kablową lub satelitarną, za Internet, za telefon stacjonarny, za telefon komórkowy dla wszystkich domowników. Do tego mnóstwo pieniędzy idzie na benzynę, lekarstwa, papierosy i spłatę kredytów.

Obywatele większość pieniędzy wydają na opłaty a na półkach leży pełno towaru, którego nie ma kto kupić. Sprzyja temu brak dni wolnych na zakupy. Wszyscy na około ciężko i długo pracują i nie mają czasu na zakupy. Hipermarkety otwarte w soboty i niedziele stały się koniecznością. Europa jest nowoczesna i bogata, Teoretycznie obywatele zasłużyli i zapracowali na większą ilość wolnego czasu. Zamiast tego rządy wydłużają czas pracy i odraczają datę odejścia na emeryturę, Czyż to nie jest dziwne i paradoksalne?

7) Wyprodukowane towary nie znajdują swoich nabywców. Producenci aby pozyskać klienta i obniżyć cenę swojego produktu przenoszą swoje fabryki na daleki wschód. Kto się nie przeniesie, ten plajtuje. Zjawisko to powoduje jeszcze większe w Europie bezrobocie a bezrobocie oznacza mniejszą ilość konsumentów i większą ilość niekupionego towaru.
Gdy w miasteczku plajtuje duży przemysłowy zakład, odczuwają to nie tylko zwolnieni pracownicy, ale i wszyscy obywatele miasteczka. Bezrobotni na ulicy niszczą przemysł i produkcję. Wysokie koszty utrzymania pracownika i ucieczka zakładów produkcyjnych na daleki wschód oznacza zwiększenie bezrobocia i zmniejszenie konsumpcji.

8) Oprócz tego firmy i przedsiębiorstwa robią wszystko aby nie płacić podatków i ZUSu Gdy 20 lat temu każdy chciał uchodzić za uczciwego i honorowego przedsiębiorcę, który z dumą i z patriotycznym obowiązkiem płaci podatki, dzisiaj wszyscy kombinują, oszukują i nie mają w tym względzie wyrzutów sumienia. Generalnie moralność w biznesie przestała być w modzie. Największymi oszustami stały się podmioty gospodarcze, które dawniej uchodziły za wzorcowe i nieskazitelne. Są to banki, firmy ubezpieczeniowe, firmy telekomunikacyjne, apteki. Rząd aby odzyskać brakujące pieniądze w kasie ZUS-owskiej obarcza obywateli kolejnymi podatkami. Bardziej opodatkowani obywatele to zmniejszona konsumpcja. Polacy w tym temacie biją rekordy.

9) Solidnym gwoździem do trumny w europejskim kryzysie stała się całkowicie źle przeprowadzona wymiana walut w poszczególnych Państwach. Autorzy projektu całkowicie nie przewidzieli sytuacji, że nowa waluta spowoduje gwałtowny wzrost zainteresowania nową walutą także w państwach sąsiednich. Sąsiedzi chociaż nie mają euro, chętnie wsadzą je do swojego portfela. Przecież euro stało się walutą powszechną, międzynarodową a nie tylko europejską. Podobnie dolary można kupić nie tylko w Stanach Zjednoczonych ale i na wszystkich pozostałych kontynentach.

Aby dana waluta była obecna na całym świecie musi być wydrukowana dla rodzimych obywateli jak i wszystkich sąsiadów. Jak coś jest modne i popularne, staje się obiektem ogólnego pożądania. Zjawisko to nie ma nic wspólnego z ekonomią. Podobnie jak wspaniale sprzedające się koszule w kratkę w latach 80-tych. Tak więc Euro zamiast osiągnąć sukces, poniosło klęskę. Przyczyną klęski stała się jego ogromna popularność, która sprawiła że Euro szybko rozproszyło się po obrzeżach Europy i stało się niedostępne.

Ponieważ Euro zostało wyprodukowanej w niedostatecznej ilości, stało się walutą twardą ale i NIEDOSTĘPNĄ.
Jego kurs szybko przeskoczył dolara i powędrował na najwyższy szczebel w europejskich kantorach. Po wprowadzeniu Euro europejscy finansiści z dumą podnosić czoło a chiński politycy do dziś zacierają z radością ręce i aby dolać oliwy do ognia sztucznie zaniżają kurs własnej waluty. Póki Euro nie stanieje, konsumpcja w europie nie wzrośnie podobnie jak eksport.

Pytanie dlaczego Polska została zieloną wyspą na morzu europejskiego kryzysu?
Złożyły się na to aż cztery znaczące czynniki:

1) Polska nie wstąpiła do strefy Euro

2) Do Polski spłynęła lawina pieniędzy w postaci dotacji unijnych

3) Ilość bezrobotnych obywateli zmniejszyła się o emigrantów, którzy wyjechali za pracą do innych europejskich krajów,

4) Do Polski po upadku komunizmu wjechały liczne zachodnie firmy, które wprowadziły swój
kapitał i zaczęły inwestować. W polskich miastach wyrosły liczne i nowoczesne biurowce, sklepy, galerie i centra handlowe. Zachodni kapitaliści stworzyli liczne miejsca pracy dla polskich obywateli i co najważniejsze zaczęli odprowadzać podatki, które zasilają budżet Państwa. Jako obywatele zjednoczonej Europy nie powinniśmy zawistnie patrzyć kto jest właścicielem kapitału ale czy ten właściciel zatrudnia polskich obywateli, odprowadza podatki i opłaca składki ZUS-owskie. Lepszy uczciwy bogaty zachodni kapitalista, który spełnia wszystkie wyżej wymienione kryteria niż polski przedsiębiorca, który zatrudnia Polaków na umowach śmieciowych.


W takim razie zadajmy sobie pytanie, co pogłębia Polski kryzys?

Tu wszystkich zaskoczę i powiem – nic, albo prawie nic. Polacy bardzo dużo pracują, bardzo się starają, dużo myślą, rozważają i zastanawiają. Ciągle są na etapie podejmowania nowych decyzji. Szybko naprawiają swoje błędy. W telewizji aż wrze od zażartej dyskusji. Niebywałe znaczenie ma tutaj telewizja informacyjna TVN, która chociaż stresuje i denerwuje to jednak skutecznie pobudza polskich obywateli do życia i działania. Jedynym ekonomicznym błędem Polaków było pozbawienie struktur Państwowych możliwości kontrolowania emisji złotego. Funkcję tą przejęły banki, które prowadzą własna politykę monetarną i nie dostosowują się do zaleceń rządu. Państwo, które nie ma swojej waluty, nie kontroluje jej ilości traci na sile. Państwa Europy właśnie dlatego są bezradne ponieważ przyjęły wspólną walutę. Warto zauważyć, że kryzy w Europie zaczął się kilka lat po wprowadzeniu wspólnej waluty.

To teraz najważniejsze pytanie. Jak wyjść z kryzysu?

Po tak długim wstępie odpowiedź jest oczywista. Należy dodrukować pieniądze ale trzeba zrobić to bardzo umiejętnie. W pierwszej kolejności zapomogę należy przekazać tym wszystkim podmiotom gospodarczym, które stworzą nowe miejsca pracy. Zapomoga powinna być jednorazowa i występować w postaci rocznego opłacenia składek ZUS-owskich za przedsiębiorcę. W Polsce składki ZUS-owskie są zdecydowanie za wysokie i wszyscy są zgodni, że są przyczyną bezrobocia.

Nowa zapomoga zachęci do zatrudniania nowych pracowników. Z kolei nowi pracownicy jak tylko zarobią pieniądze, wydadzą je na usługi i towary, które zalegają na pólkach. Producenci tych produktów odczują wzrost sprzedaży i aby zwiększyć produkcję zatrudnią kolejnych pracowników. Dodrukowywanie pieniądza powinno trwać tak długo aż zmniejszy się bezrobocie. Jednocześnie obywatelom trzeba dać więcej dni wolnych od pracy, aby mogli więcej czasu poświęcać na zakupy.

Trzeba też zadbać aby nowo wyprodukowane pieniądze nie trafiły do chińskich producentów bardzo tanich towarów i nie zwiększyły w ich zakładach produkcji. Unia europejska pod groźbą wprowadzenia wysokich barier celnych powinna rozprawić się z chińską niewolniczą pracą. W chińskich fabrykach powinny krążyć europejscy inspektorzy i przyznawać certyfikaty. Taka metoda nie jest nowością. Podobnie rosyjscy inspektorzy kontrolują polskie zakłady mięsne.
Każdy chiński produkt powinien być oznaczony naklejką. PRODUKT WYPRODUKOWANY BEZPIECZNIE I UCZCIWIE. Brak takiej naklejki powinien nie dopuszczać produkt na europejski rynek. Chińskie tanie produkty są efektem niewolniczej pracy i łamią zasady uczciwej konkurencji. Jeżeli takich zasad nie ma, trzeba je wprowadzić.

 / Fot. Medys

Podobnie wielkim błędem jest przekazywanie nowo wyprodukowanych pieniędzy bankom. Banki, chociaż udzielają pożyczek i przekazują pieniądze dalej to jednak szybko żądają ich zwrotu i to z procentową nadwyżką. W rezultacie konsumenci jeszcze bardziej ubożeją a wyprodukowane pieniądze zamiast trafić do obywateli grzęzną w bankowych sejfach i przyczyniają się do wzrostu bankowego kapitału. W Stanach Zjednoczonych prezesi banków, nie mając co zrobić z pieniędzmi wypłacili sobie gigantyczne premie.
Nie ulegajmy emocjom, stereotypom i uprzedzeniom i zastanówmy się, czy dodrukowanie pieniędzy to taki zły i fatalny pomysł?

Za prezydentury Baracka Obamy w USA dodrukowano 2 biliony (!) dolarów. Pierwszą taką operację przeprowadzono już w 2009 roku. Działania te bardzo szybko spotkały się z masową krytyką mediów i z szyderczymi atakami internautów. Podobne negatywne uczucia wywołuje niniejszy artykuł. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że wyprodukowane pieniądze rozchodzą się między obywatelami bardzo powoli. A to oznacza, że skutki działania Baracka Obamy będą widoczne dopiero po dwóch latach. Mniej więcej tyle trzeba czasu aby wyprodukowany pieniądz rozruszał skostniałą i wysuszoną z gotówki gospodarkę. Jednak pierwsze pozytywne efekty widać już dzisiaj.

Jak podało amerykańskie ministerstwo pracy, w listopadzie 2012 roku przybyło w USA aż 146 tysięcy miejsc pracy a wskaźnik bezrobocia zmniejszył się do 7,7 procent, czyli opadł do najniższego poziomu od grudnia 2008 roku. Ponadto w ubiegłym roku wzrosła sprzedaż nowych samochodów o ponad 13 procent, czyli najwięcej od prawie 30 lat. Był to największy procentowy wzrost sprzedaży od roku 1984. Informację taką podał renomowany serwis Wardsauto.com. W Europie taka rewolucja jest niemożliwa póki Niemcy nie zmienią swoje krytyczne zdanie, co do dodrukowania euro. Europa ma z tym problem mentalny. Amerykanie już takich dylematów nie mają.

Banki inwestują tylko w te podmioty gospodarcze które biorą kredyt. Stąd w USA taki wzrost sprzedaży samochodów. Podobnie w Polsce za sprawą bankowych kredytów wzrosła produkcja i sprzedaż mieszkań. Dodatkowe pieniądze skierowane we właściwym kierunku szybciej ożywią gospodarkę i spowodują wzrost konsumpcji i dobrobytu obywateli. W dniu dzisiejszym przeciętny Kowalski powinien jeździć nowym samochodem, podobnie jak jego żona i dzieci. W domu w każdym pokoju powinien być telewizor i klimatyzacja.

Każda rodzina powinna mieć domek letniskowy lub przyczepę campingową ewentualnie jacht. Co roku, w czasie urlopu rodzinna powinna jeździć za granicę i mieć swobodny dostęp do różnych atrakcji sportowych i rekreacyjnych. Dziecko zamiast tornistra powinno do szkoły zanosić tablet.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.