Facebook Google+ Twitter

Niesamowita wyprawa na wulkan Teide

Wyspy Kanaryjskie kojarzą się ze słoneczną plażą i lazurową wodą. Szkoda jednak, iż tak mało osób zdaje sobie sprawę, że Teneryfa, jedna z wysp archipelagu, oferuje coś jeszcze, coś budzącego dreszcz emocji. O czym mowa? O wulkanie Teide.

Gdy wsiadałam do autokaru razem z moją grupą, byłam podekscytowana. Czekała mnie niesamowita podróż na szczyt Teide. W obrębie Parku Narodowego, który znajduje się w samym centrum Teneryfy, znajdują się dwa czynne wulkany: Pico del Teide oraz Pico del Viejo. Ostatnie erupcje miały miejsce wiele lat wcześniej, jednakże dreszcz emocji ogarnia na myśl, że można postawić stopę w kraterze czynnego wulkanu.

Autokar pnie się powoli w górę, wąskimi, krętymi drogami. Zdarzają się niebezpieczne miejsca; nie chciałabym jechać taką trasą sama, w nocy. Drogi musiały być drążone w skale i zastygłej lawie, mieszkańcy wyspy zadbali jednak, żeby żadne skały nie obsunęły się na jezdnię - wszystko zabezpieczają specjalne siatki ochronne.

Większą część trasy po zewnętrznych zboczach wulkanu otaczają lasy sosny kanaryjskiej.
Zaskoczyła mnie informacja o przedziwnej zdolności tych drzew. Otóż pnie sosny są zdolne przetrwać ogromny pożar - i po kilku tygodniach, miesiącach lub nawet latach (!) odrasta zielona korona. Las w Parku Narodowym Teide został stosunkowo niedawno podpalony (była to zemsta zwolnionego pracownika), jednak dzięki właściwościom sosny kanaryjskiej - las zazielenił się znowu bardzo szybko. Istnieje jeszcze kilka zczerniałych pni, na których "ożywienie" czekają tubylcy.

Zbocze wulkanu - z charakterystyczną Sosną Kanaryjską. Zdjęcie zostało zrobione już ponad poziomem chmur, to było niesamowite przeżycie - przejechać przez chmury :) / Fot. K. MałeckaGdy stopniowo wynurzamy się z lasów - widoki rozpościerające się z okien autobusu zapierają dech. Widać ogromne obszary wyspy oraz sporą część oceanu. Gdy zaczynamy opuszczać rejony porośnięte sosną kanaryjską, zaczyna być jeszcze ciekawiej. Widać coraz bliżej i bliżej całe kłębowiska chmur. To naprawdę niesamowite uczucie - przejechaliśmy jakby przez mgłę, ale to były chmury!
Po paru minutach kłębowiska białych chmur się przerzedzają i ze zdumieniem zauważam piękne, czyste i błękitne niebo bez skazy. Ogromne białe chmury są pode mną, dosłownie pod stopami. Nie widać już ani Teneryfy, ani oceanu. Tylko chmury poniżej - i lekko ośnieżony szczyt wulkanu na tle błękitu nieba.

Wybrane dla Ciebie:


Zobacz inne materiały



Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Milena
  • Milena
  • 26.06.2011 13:21

artykuł swietny, a Teide....ach to jest nie do opisania słowami! Trzeba tam byc

Komentarz został ukrytyrozwiń
czesław teszner
  • czesław teszner
  • 13.11.2010 15:01

Teide jest Piekne a Te widoki ....To trzeba zobaczyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniała wyprawa, bardzo ciekawy artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.