Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17618 miejsce

Niesiołowski o Frasyniuku: To zasłużony człowiek, ale czasem bredzi. Będzie pozew Biernackiego

"Frasyniuk mówił głupoty, nie kontrolował się, a rynsztokowy bulgot jest kompromitujący" - tak Stefan Niesiołowski podsumował wypowiedź Władysława Frasyniuka na temat ministra sprawiedliwości i jego rzekomego zaangażowania w podrzucenie materiałów do celi T.

 / Fot. By Ryszard Hołubowicz (Lublin.com.pl) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia CommonsKażde wystąpienie publiczne Stefana Niesiołowskiego jest niczym przejaw siły nadnaturalnej. To nieomal przeżycie duchowe, mistyczne dla wszystkich. Naprawdę. Zwyczajni ludzie potrafią nawet zająknąć się z ufnością: "Prezydent..." Nie inaczej było podczas spotkania polityka Platformy Obywatelskiej z najmocniejszym punktem na sferze polskiego (europejskiego?) dziennikarstwa. Monika Olejnik w szczytowej formie.

Katastrofa Frasyniuka

Wczorajsza wypowiedź Władysława Frasyniuka o ministrze sprawiedliwości podrzucającym niewygodne materiały nie przeszła bez echa: "Zasłużony człowiek, ale no czasem bredzi." Rozmowa z miejsca staje się bardziej dynamiczna niż Kamil Stoch wykręcający beczkę w locie, albowiem Monika Olejnik nie chce by mówić o "bredniach" w odniesieniu do imć Frasyniuka. Stefan Niesiołowski zakreśla miniaturową repetycję i konwersuje dalej: "Przepraszam pani redaktor, to było, no może pani się nie podoba słowo bredzenie, to można znaleźć inne słowo, mówił głupoty, czy nie kontrolował się (...) trochę rynsztokowy bulgot jest kompromitujący." Przy czym przez cały czas broni zażarcie ministra Biernackiego, który ogłaszał rewelacje związane z przeszukaniem celi więziennej Mariusza T w przeddzień końca odbywanej przez niego kary pozbawienia wolności: "Został źle poinformowany to się zdarza." Żądania dymisji ministra sprawiedliwości są w takim razie bezpodstawne, a ich zasadność została przez Niesiołowskiego zrównana z nawierzchnią litą: "To jest wartość zerowa. To jest tak jak napis w ubikacji, to ma wartość napisów w ubikacji mniej więcej." Znać jednak w słowach profesora, że ktoś musi odpowiedzieć głową za incydent.

Katastrofa Mariusza T.

Wicemarszałek przypomniał, że Mariusz T. opuścił zakład karny tylko dlatego, że "taki miał wyrok" i nic nie można było zrobić, ponieważ "Platforma, partia polityczna nie może zatrzymać kogoś w więzieniu, może to zrobić sąd. I sąd tego nie zrobił." Oczywiście, prowadząca rozmowę zauważa, iż rzecz sprowadza się do ustawy o tak zwanych bestiach, która coraz częściej przyrównywana jest do restrykcyjnych praw sowieckich. Sprowadza się to w ogólności do zjawiska psychuszki o czym wspomniał Władysław Frasyniuk. Niesiołowski błyskawicznie wzmiankuje o współczesnym modelu ustrojowym Rzeczpospolitej: "Na szczęście źródłem prawa w Polsce jest parlament w demokratycznych wyborach wybrany, a nie Władysław Frasyniuk." Kwestia godna stać w przypisach darmowych podręczników nie powstrzymuje najjaśniejszej gwiazdy polskiego (europejskiego?) dziennikarstwa. Monika Olejnik wypomina swojemu rozmówcy, że przyczynił się do zamiany kary śmierci na karę 25 lat. Polityk Platformy Obywatelskiej oponuje: "Kodeks był wcześniej uchwalony. (...) ja nie byłem w sejmie, w PRL był uchwalony."

Katastrofa służb mundurowych

Po przerwie rozmowa zawiązuje się w tym samym punkcie. Kwestia ponoszenia odpowiedzialności za skandal jaki powstał po przeszukaniu celi więziennej Mariusza T. jest dość oczywista: "Natomiast zgadzam się, na poziomie myślę dyrektora więzienia powinna być dymisja, bo za to odpowiada dyrektor więzienia w Rzeszowie, a na pewno nie minister, ani prezydent." Zdawać się mogło, że państwo jest przygotowane w takim hermetycznie poukładanym przypadku na każdą ewentualność. To rodzi zapytania o kontrolowany czas jaki spędza Mariusz T. poza więziennymi murami, jak też zastanawia po raz wtóry nad pożytkiem z czasu minionego. Interlokutorzy stają nieomal w miejscu przedstawiając racje dla swoich sądów. Z jednej strony Monika Olejnik przekonująca polityka, że "sześć lat państwo rządzą", zaś swojego zdania jest adwersarz: "Być może, tak, ale 25 lat jest ta sprawa."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

/Na szczęście źródłem prawa w Polsce jest parlament w demokratycznych wyborach wybrany, a nie Władysław Frasyniuk./

Źródłem ?
Raczej punktem ( słabo) kontrolnym z szerokim pasem wolnocłowym dla rządowych projektów.
Źródłem prawa może być ktokolwiek, kogo projekt większościowa, partyjna maszynka w warunkach dyscypliny partyjnej lub nieformalnych nacisków zatwierdzi.

W tej sprawie Frasyniuk, IMO, ma rację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.