Pozycja materiału w rankingach:
Oglądając mecze polskiej reprezentacji w piłce nożnej można zadać sobie pytanie, co się dzieje z talentami, które nie osiągają później takiego sukcesu, jakiego się od nich oczekuje. Za duże oczekiwania czy tylko chwilowy błysk geniuszu?
Zobacz także:
Artykuły
(149)
Galerie
(11)
Średnia ocen
(4.60)
Wiek: 28 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
O mnie: dziennikarz, literat, zwolennik inicjatywy W24
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marcin Rosłaniec 18.09.2010 22:09
Moim zdaniem jeśli chodzi o niespełnione nadzieje problem tkwi zdecydowanie w podejściu trenerów do szkolenia młodzieży. Przykład rok 2000 jeden z moich kolegów Michał Modzelewski. Chłopak 16 lat obrońca. Radzi sobie świetnie w małym klubie grającym w A-klasie. Jest postacią wyróżniającą się w klubie. Zostaje powołany do kadry woj. mazowieckiego na kilka meczy sparingowych. Już wtedy mówi się po cichu o nim o Sławku Peszko, Pawle i Piotrku Brożkach jako o nadziejach polskiej piłki. Sęk w tym, że po powrocie ze zgrupowania kadry Mazowsza Michał wraca do klubu i na następny dzień po ciężkim spotkaniu gra towarzysko z drużyną warszawskiej Polonii. Radzi sobie świetnie i jako boczny obrońca na krok nie odpuszcza Emmanuela Olisadebe, świeżo upieczoną gwiazdę reprezentacji Polski. Popularny Oli stwierdza po meczu, że ten młody chłopak z "czwórką" ma niesamowite zdrowie i powinien niedługo zaistnieć w poważnej piłce. Dzień trzeci-do prezesa klubu Michała dzwoni jeden z wysoko postawionych agentów piłkarskich proponując wykup zawodnika do jednego z klubów ekstraklasy za niebotyczne pieniądze. Warunek-Michał ma dzisiaj zagrać w meczu sparingowym z Górnikiem Polkowice. Prezes od razu przystaje na pomysł nie zważając, że w ciągu ostatnich dwóch dni zawodnik rozegrał dwa ciężkie mecze. Nie podaję nazwy klubu, ale to jedna z czołowych drużyn ekstraklasy. W drużynie Górnika na testach przebywa właśnie Mariusz Ujek, którego na krok Michał nie odpuszcza. Król strzelców II ligi najwyraźniej nie radzi sobie z młodym chłopakiem, który w każdej sytuacji wydaje się być lepszy. Wkońcu "U" nie wytrzymuje presji i potężnym wślizgiem robi zamach na wielką karierę Michała łamiąc szesnastolatkowi dwie nogi. To koniec...pytanie kto dopuścił by młody chłopak rozgrywał 3 mecze dzień w dzień po rząd. Czy sto czy nawet dwieście tysięcy złotych to kwota za którą warto ruinować komuś życie? I jak mamy sprawić żeby te nasze piłkarskie nadzieje odnosiły sukcesy?
Częstochowa. Extremizer Motor Show, czyli wyścigi i drift [Fotorelacja]
(odsłon: +1418)