Facebook Google+ Twitter

Niespełniony Mendelson. Historia wojennej miłości

Historia autentyczna, związana z moją rodziną. Szkoda, że 68. rocznica bitwy pod Monte Cassino mija prawie niezauważona w mediach.

Ważniejsze osoby na zdjęciu: w pierwszym rzędzie po środku Halina i Bronisław Sokołowscy. Po prawej Zofia i Marian Szymańscy (rodzice Haliny. W górnym rzędzie druga od lewej siostra Haliny - Krystyna Szymańska (później Guczyńska - mama autora / Fot. album rodzinnyBronisław Sokołowski, ur. 20 listopada 1910 r. w Jabłonicy Polskiej, okręg lwowski. O nim bowiem będzie ta arcyciekawa i autentyczna opowieść oparta na faktach romantycznych, tragicznych i bohaterskich. Przedwojenny absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, ukończył wydz. filozoficzno-geograficzny z wynikiem b.dobrym. W 1935 roku odbył przeszkolenie wojskowe w Szkole Podchorążych Rezerwy we Włodzimierzu Wołyńskim, po którym otrzymał stopień p.porucznika. Pierwszą pracę podjął w prywatnym gimnazjum im. Józefa Piłsudskiego w Drohobyczu jako nauczyciel geografii i tutaj zaczyna się jego prawdziwie karkołomna przygoda z życiem.

Traf chciał, iż jedną z uczennic ostatniego roku była Halina Szymańska, córka pracownika pobliskiej rafinerii ropy naftowej „Polmin”, oddalonej o 4 km od Drohobycza. Bronisław, 10 lat starszy od Haliny, od pierwszego wejrzenia zapałał gorącym uczuciem do swej pięknej uczennicy i to nie bez wzajemności. Będąc częstym gościem w domu państwa Szymańskich (rodziców Haliny), zawładnął nimi całkowicie. Byli zauroczeni jego osobą, pokochali go jak syna i tylko termin ukończenia gimnazjum dzielił młodych od upragnionego dnia ślubu. Nadszedł 1 sierpnia 1939 roku i w Truskawcu, najpiękniejszym galicyjskim kurorcie, głośnym echem zabrzmiał najszczęśliwszej parze pod słońcem, Halinie i Bronkowi, marsz Mendelsona. Zjawiła się cała rodzina, upamiętniając ten uroczysty moment zdjęciem.

Upalny sierpień 1939 roku tylko pozornie wydawał się być spokojnym rozleniwionym miesiącem wakacyjnym. Prasa coraz częściej donosiła o wojennych planach Adolfa Hitlera. Groźby Wodza III Rzeszy wobec Polski stawały się coraz bardziej realne - wojna „wisiała na włosku”.

I stało się 28 sierpnia 1939 roku, 29-letni porucznik Wojska Polskiego Bronisław Sokołowski, otrzymuje wezwanie do natychmiastowego stawiennictwa w 24 Dywizji Piechoty - Armii „Karpaty”. Jeszcze nie skończył się miesiąc miodowy, jeszcze marsz weselny nie wybrzmiał, a już trzeba było się rozstać. Ze łzami w oczach i zaciśniętą pięścią poszedł Bronek bronić Ojczyzny, zostawiając najbliższą jego sercu osobę i garstkę wspomnień z kilkunastu wspólnie przeżytych dni.

Z 1 na 2 września 1939 roku w nocy niemieckie lotnictwo bombarduje rafinerięNa zdjęciu: por. Bronisław Sokołowski (1944 r.) / Fot. album rodzinny Polmin, morze ognia zalewa wszystko w promieniu kilku kilometrów. W pobliskim Drohobyczu ziemia trzęsie się od zrzucanych bomb i wybuchających cystern z ropą. Palą się szyby wydobywcze, wieże wiertnicze i ludzie, którzy nie zdążyli w porę uciec, wciąż wyciekająca ropa podsyca to niekończące się piekło... i tak Polmin palił się cztery długie dni i noce. Szczęście w nieszczęściu, nikt z bliskich Bronisława Sokołowskiego nie zginął, a on sam już jako dowódca plutonu prowadził regularną walkę od Dunajca aż do Mościsk. Po zdziesiątkowaniu kompanii i śmierci dowódcy, sam objął dowodzenie, niestety już nielicznymi resztkami oddziału. Po nieudanej próbie przebicia się do Lwowa i rozproszeniu się oddziałów gen. Sosnkowskiego, 23 września dostał się do niemieckiej niewoli z której po 3 dniach uciekł. Dotarł do Drohobycza i znów zagościło szczęście na twarzach nieprzytomnie zakochanej i stęsknionej pary. Nie wiedząc o nożu w plecy, jaki dostała Polska 17 września od ZSRR, młodzi cieszyli się sobą aż do 10 lutego 1940 roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.