Facebook Google+ Twitter

Niespodzianka na inaugurację turnieju finałowego LŚ: Brazylia - Bułgaria 2:3

W pierwszym meczu katowickiego finału Ligi Światowej 2007, w grupie F faworyzowana ekipa Brazylii uległa po 5-cio setowym boju reprezentacji Bułgarii. Tradycyjnie już polska publiczność okazała wielki szacunek obu ekipom, klaszcząc podczas narodowych hymnów.

Do składu Bułgarów w stosunku do ostatnich meczy z Polakami powrócił Matey Kazijski. Wcześniej prezentował nie najwyższą formę. Brazylijczycy przyjechali do Katowic w najmocniejszym składzie, choć w ich przypadku każda dwunastka może z powodzeniem uchodzić za tą najwartościowszą.

Pierwszy set

W akcji libero reprezentacji Brazylii Teodor Salparow w meczu z Brazylią w finałowym turnieju Ligi Światowej siatkarzy w katowickim Spodku, 11 bm. Z tyłu przygląda się Władimir Nikołow. / Fot. PAP/Andrzej GrygielPoczątek meczu bardzo wyrównany. Żadna z ekip nie mogła odskoczyć na więcej niż punkt. Dopiero indywidualny błąd Dantego (dotknięcie siatki) pozwolił Bułgarom objąć prowadzenie 5:3. Po chwili Gaydarski wyrzucił piłkę w aut i znowu na tablicy wyników pojawił się remis. Na pierwszą przerwę techniczną z 1-punktowym prowadzeniem zeszła reprezentacja Brazylii. Zaraz po przerwie asem serwisowym popisał się Ricardo i zrobiło się 9:7. 2-punktowa przewaga "Kanarków" została zniwelowana tuż przed drugą przerwą techniczną po zablokowanym ataku Giby.

Ekipa "Canarinhos" znana jest tego, że kiedy trzeba, to zaczynają grać na nieosiągalnym dla innych poziomie. Tak też stało się po drugiej przerwie, gdy Brazylijczycy szybko odskoczyli na 4 punkty (20:16) po wspaniałej grze w obronie i dzięki siatkarskiemu sprytowi. Bułgarzy zerwali się do odrabiania strat i po ataku Konstantinova zniwelowali do dwóch "oczek" przewagę graczy z Ameryki Południowej (21:19). To nie pomogło jednak i pierwszą partię na swoją korzyść rozstrzygnęli Brazylijczycy (25:21).

Drugi set

Początek drugiej partii był bliźniaczo podobny. Żadna z ekip nie potrafiła zbudować przewagi. Dopiero as serwisowy Nikolova pozwolił odskoczyć na dwa punkty Bułgarom i na przerwę techniczną zeszli oni przy prowadzeniu 8:6. Zaraz po przerwie mnożyły się błędy serwisowe, a kiwka w aut rozgrywającego bułgarskiego - Zhekova spowodowała ponowny remis (9:9). Atak Giby w taśmę spowodował, iż ponownie dwa punkty przewagi uzyskali Bułgarzy (13:11). Jednak zaraz nastąpił szybki zryw "Kanarków" - as serwisowy i znowu remis (13:13). Tuż przed przerwą techniczną, piłkę w aut posłał z lewego skrzydła Anderson i ponownie Bułgaria odskoczyła na dwa punkty (16:14). Po bloku Konstantinova na Gibie, 3 punkty przewagi zyskali Bułgarzy i trener Brazylijczyków - Bernando Rezende po raz pierwszy poprosił o czas. Przerwa nie pomogła i Giba posyłając piłkę w aut powiększył dystans między drużynami. Cztery punkty przewagi wydawały się być bezpieczną odległością. Nic z tych rzeczy. "Canarinhos" wzięli się ostro do roboty i dzięki blokowi i grze w obronie zniwelowali stratę do jednego "oczka" (20:19). Piękna akcja w wykonaniu obu drużyn, w której Brazylijczycy popisali się rewelacyjną grą w obronie, przyniosła punkt Bułgarom, a po chwili Salparov w obronie i prześliczny atak Kaziyskiego dał Bułgarom "wentyl bezpieczeństwa" w postaci wyniku 22:19. Rozbici Brazylijczycy nie byli w stanie wrócić do gry i set zakończył się triumfem rywali 25:20.

Trzeci set
Już na początku tej części Brazylijczycy uzyskali 2-punktową przewagę, którą spokojnie utrzymywali, a nawet powiększyli o jedno "oczko". Bułgarzy nie zrazili się tym i doprowadzili do remisu 8:8. Obie drużyny popełniały sporo błędów, zwłaszcza z zagrywki, co sprawiło, że pięknych, czystych, siatkarskich akcji było jak na lekarstwo. O wiele pewniej wyglądał atak po stronie reprezentacji Brazylii, co w połączeniu z odrzucającą od siatki zagrywką, przełożyło się na lekką przewagę podopiecznych Bernardo Rezende. Ze strony Bułgarów z dobrej strony pokazał się Kaziyski. To po jego asie serwisowym, po raz kolejny w tym niezwykle zaciętym meczu był remis (14:14). Ale nie przypadkowo Brazylijczycy są mistrzami świata. Wystarczyła chwila, by odskoczyli na 3 punkty przewagi i mogli kontrolować przebieg gry (19:16). Ten dystans wystarczył, by ekipa z Ameryki Południowej wygrała trzecią partię 25:21i objęła prowadzenie w meczu 2:1.

Czwarty set

Dwa bloki na Gibie otworzyły czwartą partię spotkania. Konsekwentna gra Bułgarów pozwoliła im utrzymać
przewagę aż do pierwszej przerwy technicznej. Brazylii udało się zniwelować stratę i w środkowej części seta obserwowaliśmy grę punkt za punkt. Zespoły kończyły swoje ataki, ale nie ustrzegły się własnych błędów, których ilość w przeciągu całego meczu musiała razić. Podopieczni Martina Stoeva po drugiej przerwie technicznej ruszyli z kopyta i udało im sie osiągnąć 2-punktową przewagę. Świętej pamięci Zdzisła Ambroziak zwykł mawiać, że od stanu 20:20 w każdym secie rozpoczyna się "wsteczne siatkarskie odliczanie". W przypadku tego spotkania drużyny za wszelką cenę nie chciały poddać się tej przykrej teorii i grały punkt za punkt aż do momentu kiedy Bułgarom udało się uzyskać dwie piłki setowe. W tym fragmencie gry brylował rezerwowy Metodi Ananiev. Za drugim podejściem po ataku Nikolova udało się doprowadzić Bułgarom do decydującego tie-breaka.

Piąty set

Tie-break to zawsze gra nerwów. Na początku nie wytrzymał jej Rodrigao, który po niezbyt udanej wystawie Ricardo posłał piłkę w aut. Bułgarzy po błędzie Giby odskoczyli na dwa punkty (4:2), by po chwili zaczęło pachnieć sensacją, kiedy strata Brazylii wynosiła już cztery punkty (7:3). Zmiana stron nie przyniosła odrodzenia "kanarków" i przy stanie 10:6 dla podopiecznych Martina Stoeva, Bernardo Rezende poprosił o czas.
Reprezentanci Bułgarii z Kaziyskim i wchodzącym z ławki Metodi Ananievem na czele grali jak natchnieni, wspierani żywiołowym dopingiem katowickiej publiczności. Przy stanie 14:10 stało się jasne, że dojdzie do sporej sensacji. Blok na Ananievie odroczył egzekucję. Formalności dopełnił właśnie Ananiev. Niespodzianka stała się faktem!

Najlepiej punktującym Brazylijczykiem był Giba (15 punktów), a po stronie Bułgarów brylował Matey Kaziyski (20 punktów). Dość fatalnie wygląda statystyka punktów zdobytych przez błąd przeciwnika. W całym meczu drużyny łącznie oddały sobie 78 takich punktów.


Brazylia - Bułgaria 2:3
(25:21,20:25, 25:21, 23:25, 12:15)

Brazylia: Giba, Anderson, Gustavo, Rodrigao, Ricardo, Dante, oraz Sergio (L), Marcelo, Andre da Silva, Samuel
Bułgaria: Tsvetanov, Zhekov, Gaydarski, Kaziyski, V. Nikolov, Konstantinov, oraz Salparov (L), Yordanov, N. Nikolov, Ananiev

składy, statystyki: fivb.ch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

już teraz tytuł jest dobry :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artkuł fajny, ale tytuł mylący. Przecież to nie jest inauguracja LŚ.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.