Facebook Google+ Twitter

Niespodziewana porażka z Ukrainą 1:3

Polska przegrała z Ukrainą 1:3 i znacznie skomplikowała swoją sytuację w grupie. Bramki strzelali: dla biało-czerwonych Piszczek, a dla gości Yarmolenko, Gusev i Zozulya.

 / Fot. Slawek's' buddy icon Slawek's' photostreamDo tej pory reprezentacja naszego kraju pięciokrotnie mierzyła się z Ukrainą: 2 razy wygraliśmy, raz przegraliśmy i padły 2 remisy. Przed tym spotkaniem chyba jednak nikt nie spodziewał się, że już po pierwszych siedmiu minutach będziemy przegrywać 0:2. Mimo że selekcjoner powołał najbardziej optymalny skład, jaki można było wybrać, a nasi zawodnicy w swoich klubach grają nadzwyczaj dobrze, to już po kilkunastu sekundach przegrywaliśmy jedną bramką. Najpierw Denys Garmash podał do Andriya Yarmolenki, a ten uderzył jak Błaszczykowski w meczu z Rosją podczas finałów Mistrzostw Europy i Artur Boruc po raz pierwszy musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Warto wspomnieć, że duża zasługa w tym Grzegorza Krychowiaka, który dość łatwo dał się ograć, oraz do Daniela Łukasika. W stratę drugiego gola również był zamieszany Łukasik. Tyle, że tym razem był faulowany przed polem karnym, czego sędzia nie zauważył. Chwilę później Roman Zozulya dograł do Oleha Guseva, a ten zza "szesnastki" uderzył przy słupku i "Król Artur" po raz kolejny musiał zajrzeć do siatki.

Po stracie dwóch goli Polacy przeszli do kontrataku. Obudzili się zwłaszcza Błaszczykowski, Rybus i Lewandowski. Piłkarz Nottingham Forest bardzo dobrze dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, tam odnalazł się Boenisch, który w idealnej sytuacji uderzył wprost w golkipera. W kolejnych akcjach nasi zawodnicy coraz mocniej naciskali na gości, co doprowadziło do trafienia kontaktowego gola. W 18. minucie "Kuba" rozpoczął kontratak prawym skrzydłem, zagrał w pole karne, Rybus przepuścił piłkę, a z pięciu metrów do bramki posłał ją Piszczek. Dla prawego obrońcy był to pierwszy gol w narodowych barwach. Niedługo potem "Lewy" zagrał z lewej strony na drugi metr, bramkarz wyszedł do piłki, ale nie zdołał jej przejąć. Ta zmierzała prosto do naszego kapitana, który miał pustą bramkę, ale w porę zareagowali goście i zdołali ją wybić.

Z każdą chwilą nasi wschodni sąsiedzi grali coraz bardziej ostro. Dowodem są zółte kartki, które otrzymywali. Nastawiali się na kontry i starali się bronić większą częścią zawodników. Po faulu w prawym narożniku pola karnego, Rybus bardzo ładnie uderzył na bramkę, ale bramkarz obronił jego strzał. Odbiegając od bezpośrednich sytuacji, wspomnieć trzeba, że mimo iż w klubie gra bardzo dobrze, to w reprezentacji Majewski jakoś nie potrafi się odnaleźć i na każdym kroku było widać, że bardzo mu zależy, ale nerwy robią swoje.

W 45. minucie Ukraina wygrywała już 1:3. Na nic zdała się nasza dobra postawa. Kamil Glik zaspał w polu karnym, Andriy Yarmolenk podał głową do Romana Zozulyi, Piszczek nie zdążył, żeby zablokować jego uderzenie, a ten z bliskiej odległości posłał piłkę do siatki. Po strzeleniu bramki sędzia zakończył pierwszą połowę, a po minie selekcjonera było widać, że już od początku drugiej wiele zmieni w składzie.

Tak też było i za Maćka Rybusa w drugiej połowie od pierwszej sekundy na boisku zagrał Jakub Kosecki. Mimo że nasza reprezentacja miała grać w drugiej połowie skuteczniej, to mało zabrakło, żeby Ukraińcy prowadzili już 1:4. Po fatalnym błędzie Boruca, który wyrzucając piłkę ręką chciał rozpocząć kontratak, futbolówka trafiła do jednego z naszych przeciwników, ale jego uderzenie na pustą bramkę nie było celne. W 50. minucie po dośrodkowaniu Majewskiego nasi zawodnicy byli bliscy strzelenia gola, ale sędzia dopatrzył się faulu w polu karnym. Sześć minut później goście zmarnowali bardzo dobrą okazję. Piłkę źle dograł Łukasik, Ukraińcy popędzili na bramkę, ale strzał zza pola karnego w wykonaniu Ruslana Rotana był niecelny. Po chwili kolejny błąd obrony mogliśmy przypłacić golem. W sytuacji sam na sam nie trafił z wysokiej piłki Gusev. Polacy mimo to starali się stwarzać sobie jakieś okazję i w 61. minucie w idealnej sytuacji nie trafił Obraniak. Wprowadzony chwilę wcześniej gracz dostał dobre podanie od Lewandowskiego, ale z bliskiej odległości uderzył w golkipera.

Z każdą upływającą minutą było widać, że nasza reprezentacja, mimo ogromnego potencjału, nie potrafi wykrzesać z siebie więcej. Nieskładne akcje i straty nie mogły doprowadzić do strzelenia gola. W 74. minucie goście znów zaskoczyli biało-czerwonych. Z przypadkowej akcji oddali groźny strzał, ale Boruc zdołał go wyłapać. Po pięciu minutach bramkarz z Premier League musiał po raz kolejny wykazać się czujnością. Po kontrze wyprowadzanej przez Ukraińców i strzale zza pola karnego, Boruc z dużymi trudnościami zdołał obronić uderzenie. Na tym jednak nie koniec. Goście zapędzali się coraz bardziej i wydawało się, że to, kiedy strzelą kolejnego gola, to kwestia czasu. Polscy zawodnicy starali się grać górą, ale nic nie mogło z tego wyjść. W 90. minucie Lewandowski bardzo ładnie uderzył, ale jego strzał minął bramkę. Była to ostatnia akcja, która mogła przynieść inne rozstrzygnięcie, niż to, które widniało na tablicy. Przez to, że Czarnogóra pokonała Mołdawię, a Anglia wygrała z San Marino, Polska spadła na czwarte miejsce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.