Facebook Google+ Twitter

Niespodziewany powrót Alanis Morissette

Nagrała jedną z najważniejszych płyt lat 90. po to tylko by za chwilę udowodnić, że nie jest w stanie sprostać presji narzuconej przez masowego słuchacza. Dziś, po czterech latach milczenia, wraca z zaskakująco dobrym albumem.

Alanis Morissette: „Flavors Of Entanglement” / Fot. Materiały prasowe - Warner Music PolandPrzyznaje się, prywatnie pogrzebałem Alanis już dawno. Zamiast głupiutkiej nagiej dziewczyny z teledysku do "Thank U", wolałem zapamiętać Kanadyjkę, jako ociekającą jadem buntowniczkę, która piosenką "You Oughta Know" zamanifestowała złość i rozgoryczenie wszystkich opuszczonych dziewczyn i jednocześnie przetarła muzyczny szlak dla innych pannic z gitarą. Niestety, jak komuś sprzedaż międzynarodowego debiutu przekroczy pierwsze dziesięć milionów to z rozpędu wskakuje mu bieg "sprzedam jeszcze więcej". A że muzyka dla mas w połowie lat 90. stała na kiepskim poziomie, to Alanis jak każda aspirująca gwiazda musiała celować w estetykę zbliżoną do Kelly Family. Zgroza.

Kanadyjkę cenię przede wszystkim za poglądy: działa charytatywnie, propaguje pacyfizm, jest zdeklarowaną wegetarianką i feministką. Temu ostatniemu dowód dała rok temu kiedy to sparodiowała seksistowską piosenkę Black Eyed Peas - "My Humbs". Jako artystka, poza światowym debiutem - "Jagged Little Pill" i kilkoma rolami filmowymi Alanis regularnie się staczała. Najnowszy "Flavors Of Entanglement" to krok tyle niespodziewany co brawurowy, ale też dowodzący, że wokalistka wciąż ma szanse nagrać coś wartościowego. Oczywiście o ile w końcu nauczy się wyciągać słuszne wnioski z zebranych doświadczeń.

Pomimo tylu lat spędzonych w branży Alanis wciąż ma problemy z odróżnieniem piosenki dobrej od złej. Innego wytłumaczenie nie ma, bo na "Flavors Of Entanglement" piosenka słaba przeplata się z piosenką dobrą. Choć sprawiedliwie należy oddać, że tych słabszych jest znacznie mniej, absurdalnie niedobrych natomiast, tylko dwie.

Otwierający płytę kosmopolityczny manifest "Citizen Of The Planet" i piosenka "Versions Of Violence" to zwyczajnie kompozycje słabe, których miałkość próbowano zamaskować nu-metalowymi i daleko wschodnimi motywami oraz okołogotyckimi, zimnofalowymi stylizacjami. Posunięcie estetycznie złe, które można wytłumaczyć jednie tematyką obu utworów. Podobnie jest z nudnym "Tapes", choć i tak najbardziej dziwi wybór na singla okropnie przeciętnego "Underneath", tym bardziej, że lepszych kandydatów jest na płycie kilku. Od bezwstydnie electropopowej "Straitjacket", przez roztańczoną parkietówe "Giggling Again For No Reason" i szlachetną popową "In Praise Of The Vulnerable Man" na chłodnym "Moratorium" skończywszy. Świetne, odważne elektroniczne kawałki, z wyczuciem dramatyzmu w których powstaniu palce maczał Guy Sigsworth (współpracował m.in. z Madonną i Bjork), to tylko jedna strona tego albumu. Drugą są standardowe dla Kanadyjki, wzruszające, momentami lekko ckliwe ballady.

Piękna fortepianowa kompozycja "Not As We", nieco patetyczne "Torch" i popowe "Incomplete" pokazują całe spektrum głębokiego i bardzo charakterystycznego głosu Alanis. Właśnie za to należy jej się duży plus bo o ile we wcześniejszych wydawnictwach artystki strona wokalna momentami była wręcz groteskowa, to w przypadku "Flavors Of Entanglement" wszystko jest jak należy. Głos skrojony na miarę każdego utworu bez niepotrzebnych ozdobników świetnie prowadzi płynący z lekka konkret każdej piosenki, doskonale przy tym oddaje historie zawarte w tekstach.

Autorka pamiętnego "Ironic" popełniła w swoim dorobku kilka genialnych tekstów. Na "Flavors Of Entanglement" może linijek absolutnych nie ma, ale wszystkie liryki są o czymś i po coś. Miłość, rozstanie, żal, smutek, ot proza życia, standardowy zestaw tematów dla każdej gospodyni domowej, tutaj przekazany w świetnych ekspresyjnych słowach jak choćby mój ulubiony wers: "czuję kości uśmiechające się w moim ciele". Cieszy to tym bardziej, bo nie ma nic gorszego jak dawno zapomniana artystka powracająca po latach i nie mająca nic do powiedzenia. Alanic wciąż ma, dlatego tym którzy podobnie jak ja zapomnieli nazwisko "Morissette" radzę udać się do sklepów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.