Facebook Google+ Twitter

Nieszczęsny Szczęsny

Rozczarowanie i zadziwienie. Antybohater Szczęsny i bohater Tytoń. Presja, która "spaliła" zespół. "Czy leci z nami trener?"

(L-R) Wojciech Szczęsny, Przemsław Tytoń i Grzegorz Sandomierski / Fot. EPA/Oliver WeikenRozczarowanie i zadziwienie

W pierwszej połowie meczu wydawało się, że zmieciemy Greków z powierzchni boiska. Piękna bramka Lewandowskiego i kilka kapitalnych sytuacji niewykorzystanych przez Murawskego, Perquisa i Lewandowskiego. Zespół grał jak z nut. Mogliśmy zejść do szatni z wynikiem 5:0! Sprzyjał nam nawet sędzia, który zbyt pochopnie pokazał czerwoną kartkę greckiemu obrońcy i przymknął oko na dotknięcie piłki ręką przez naszego zawodnika w polu karnym...

Drużyna zeszła do szatni i wyszła po przerwie na boisko całkiem odmieniona, choć przecież ta sama. Co się działo w szatni, co spowodowało tak koszmarną
metamorfozę? Ano nic.Trener Smuda:" Po przerwie bardzo się motywowaliśmy,
chcieliśmy ten wynik utrzymać". Zadziwiające.

Do końca meczu jeszcze cała druga połowa, a drużyna motywuje się do "utrzymania" wyniku, zamiast do strzelenia następnych bramek, skoro nam tak dobrze idzie. I zaczęła się typowa gra na utrzymanie wyniku. Więcej podań wszerz boiska i do tyłu, niż do przodu, gdzie czekał bezrobotny Lewandowski. Jakbyśmy zapomnieli, że mamy przewagę liczebną, że trzeba Greków trochę zmęczyć, a potem dziarsko zaatakować.

W dodatku nasi zaczęli wyraźnie opadać z sił. A Grekom sił jakby przybywało. Podobno opadli z sił, bo było duszno. Cóż, wszystkim było duszno, skoro jakiś ważny działacz-idiota podjął decyzję, żeby zamknąć dach stadionu...

Antybohater Szczęsny i bohater Tytoń

Można śmiało powiedzieć, że remis załatwił nam bramkarz Wojciech Szczęsny.
Jego zła interwencja z koleżeńską pomocą Wasilewskiego doprowadziła do tego
remisu. To wyjście z bramki było ryzykowne i niepotrzebne. Rozumiem te nerwy, bo nasza obrona była dziurawa i nie nadążała za ciągle nie osłabionymi Grekami.
Znerwicowany młody bramkarz chwilę potem fauluje w polu karnym Greka i mamy prawdziwy horror.

Grozi nam inauguracyjna klęska i koniec marzeń o wyjściu z grupy... Czerwona kartka dla Szczęsnego i wszystko w rękach rezerwowego Tytonia. Wstrzymaliśmy oddech i stał się "polski cud". Bohater Tytoń uratował nam remis i reputację kolegi-bramkarza, broniąc strzał najlepszego z greckich napastników!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Dajmy już temu spokój. Dość krytyki skierowanej w stronę Smudy i Szczęsnego. Teraz jest mecz z Rosją i trzeba wierzyć, że uda się przynajmniej zremisować!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Franciszek Smuda
  • Franciszek Smuda
  • 10.06.2012 14:03

Wszyscy mnie krytykują za brak zmian, a nikt nie zauważa że Tytonia wpuściłem w idealnym momencie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jan Szmajdziński
  • Jan Szmajdziński
  • 10.06.2012 13:39

Mylisz sie ,Nikola Radwańska .Przez Szczęsnego padła pierwsza bramka i tylko przeszkadzał Wasielewskiemu.Przy karnym ewidentnie faulował .Jest przereklamowany ten 'gwiazda" Szczęsny.w Angli rowniez puszcza szmaty ale mafia go wystawia do meczów i dla tego go tak przechwalają .

Komentarz został ukrytyrozwiń
Nikola Radwańska
  • Nikola Radwańska
  • 09.06.2012 13:51

Krytykować zawsze łatwo.
Po pierwsze gdyby Szczęsny nie faulował byłoby 2:1, więc uratował na dupę Ludzie on ma dopiero 21 lat i to jego PIERWSZE EURO!!!
Po drugie sędzia nie widział wielu fauli oraz Szczęsny nie zasłużył na czerwoną kartę !! Kto kolwiek oglądał występy Realu Madryt głównie numer 3 (Pepe) to wie co to faul LUDZIE OGARNIJCIE SIĘ!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.