
Małych pacjentów przybyło w szpitalu w Łagiewnikach. - Dzieci z powikłaniami oraz ciężkimi zapaleniami płuc i oskrzeli jest w ostatnich tygodniach kilkakrotnie więcej niż zwykle - mówi dr Anna Pankowska, ordynator oddziału chorób płuc dla dzieci młodszych w szpitalu w Łagiewnikach.
- Od kilku dni przyjmuję ponad 50 pacjentów dziennie - mówi dr Jacek Kidoń z przychodni przy ul. Leczniczej. - Wśród mniejszych dzieci przeważają infekcje dróg oddechowych. U starszych najczęściej diagnozujemy grypę jelitową oraz anginę, a nawet krztusiec. Zwykle kończą się one przynajmniej kilkudniowym pobytem w domu, choć w wielu przypadkach, zanim dziecko trafi do przychodni zdąży zarazić przynajmniej kilka osób. Dlatego przedszkola i żłobki świecą pustkami.
W Przedszkolu nr 55 na Retkini z 25-osobowej grupy maluchów, przychodzi zaledwie 10. - Najwięcej chorych jest wśród najmniejszych przedszkolaków - mówi Joanna Poselt, dyrektor przedszkola. - Staramy się uczulać rodziców, żeby nie przyprowadzali dzieci z objawami przeziębienia i zwykle stosują się do tych zaleceń. Z posyłania dzieci do przedszkola rezygnuje coraz więcej osób.
- Rodzice, których dzieci często chorują, wypisują malucha z przedszkola na zimowe miesiące i wracają do nas dopiero wiosną - mówi Katarzyna Dróżkowska, dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 10.
Specjaliści obwiniają za wzrost liczby zachorowań wysoką, jak na tę porę roku, temperaturę. - Czekamy na mróz jak na wybawienie - tłumaczy dr Kidoń. - Nawet niewiele kresek poniżej zera zahamuje rozwój wirusów.
(masz)
-
Dziennik Łódzki