Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10654 miejsce

Nieudany eksperyment Tymochowicza

Piotr Tymochowicz wbrew zapowiedziom nie udowodnił, że z każdego można zrobić polityka, a tym bardziej, że każdego można zaprowadzić na szczyty władzy.

Wybrałam się na pokaz najnowszego filmu Marcela Łozińskiego, żeby zobaczyć “prowokacyjny obraz nadwiślańskiego modelu demokracji (...) przerażający portret polskiej sceny politycznej” - jak opisał go w ulotce dystrybutor. Najświeższy obraz nominowanego do Oskara twórcy ogromnie mnie zaskoczył.

Piotr Tymochowicz / MWMEDIAZnany reżyser przez trzy lata obserwował i dokumentował eksperyment Piotra Tymochowicza uchodzącego za fachowca od marketingu politycznego, który postanowił udowodnić, “że każdego można doprowadzić na szczyty władzy”. Miał pokazać “Jak to się robi”.

Piotr Tymochowicz zorganizował casting, podczas którego okiem super speca od manipulacji oceniał, kto nadaje się na polityka, a kto nie. Wyłonił kilkanaścioro ludzi. Potem, podczas spotkań i treningów, wyłożył im tajniki perswazji, a konkretnie kilka podstawowych gestów oraz banalnie prostych sposobów manipulowania ludźmi, które nota bene nie zawsze i nie na wszystkich działały. Odsłonił przed swoimi słuchaczami dawno już odkrytą prawdę, że aby zostać politykiem, trzeba być cynicznym i kłamać, oraz że polskiemu społeczeństwu, wyborcom, można wcisnąć wszystko. Organizował ze swoimi podopiecznymi demonstracje i załatwiał im spotkania z wielkim światem polityki, a konkretnie z Leszkiem Millerem i Andrzejem Lepperem.

W trakcie eksperymentu kolejni członkowie grupy Tymochowicza wykruszali się, bo nie chcieli brać udziału w cynicznym kancie czy wstąpić do Samoobrony. Jak się okazało, super specjalista od manipulowania jednostkami i tłumami, świetnie zdawał sobie sprawę, że tylko Lepperowi może wcisnąć swój produkt.
Z całej ekipy pozostał jedynie Darek, chłopak bez żadnego doświadczenia i sprecyzowanych przekonań politycznych (najpierw wydaje mu się, że najbliżej mu do prawicy, potem, że do lewicy, choć może i do partii centrowych). Przygotowywany przez swojego mentora, bez powodzenia próbował zasiać ferment w młodzieżówce SLD, po czym ostatecznie wylądował jako reprezentant młodzieżowej przybudówki Samoobrony.
Nie wiadomo, jak potoczyły się dalej jego losy. W każdym razie film tego nie pokazał.

Piotr Tymochowicz wbrew zapowiedziom nie udowodnił, że z każdego można zrobić polityka, a tym bardziej, że każdego można zaprowadzić na szczyty władzy. Ludzie, których wybrał, kolejno odpadali zaprzeczając jego tezie. Darek wytrwał, jednak nie tylko nie osiągnął szczytów władzy, ale nawet jej przyczółka. Nie został też politykiem.
Wielkim nadużyciem jest twierdzenie, że ten chłopak to przykład cynicznego drania, któremu obojętne jest, jaką będzie reprezentował opcję polityczną, byleby dorwać się do władzy. Darek jest bardzo młodym, naiwnym, niedoświadczonym człowiekiem, którego łatwo wykorzystać obiecując mu skarby za posłuszeństwo. To nie społeczeństwo i nie wyborcy (w filmie nie było wyborów) zostali zmanipulowani, tylko on.

Nie uważam Tymochowicza za specjalistę i nie szanuję jego perswazyjnych oraz marketingowych “doniosłych dokonań”, bo ich nie znam, choć z racji wykonywanego zawodu oraz zainteresowań obserwuję jego działania od dawna. W moich oczach traci on wiarygodność poprzez nadmierną i nienaturalną gestykulacją, o której dużo mówi (również w filmie) i której słusznie przypisuje duże znaczenie. “Znany polski specjalista od marketingu politycznego”, jak pisze o nim dystrybutor filmu, nie dostrzega jednak, że ruchy jego rąk nie są zsynchronizowane z tym, co mówi, ręce często nie nadążają za słowem.
Nie przekonują mnie też wygłaszane oraz prezentowane (w filmie Łozińskiego, programach telewizyjnych, spotkaniach z publicznością) przez Piotra Tymochowicza zawsze te same zasady i techniki, stanowiące ledwie podstawy wiedzy, z którą na przykład adepci dziennikarstwa mają do czynienia na studiach.

Jedno natomiast muszę Piotrowi Tymochowiczowi oddać. Rację ma, gdy mówi, że ludziom można wszystko wcisnąć. Podczas pokazu widownia zaśmiewała się również po tym, jak Tymochowicz stwierdził, że społeczeństwo to debile i jeśli chce się osiągnąć cel, trzeba poznać psychikę debila. Miałam nieodparte wrażenie, że “znany polski specjalista od marketingu politycznego” myśli tak również o widowni filmu “Jak to się robi”. Mam nieodparte wrażenie, że wielu ludzi, choć obejrzą film, uzna eksperyment Tymochowicza za udany. Bo w taki sposób opisuje go dystrybutor i w taki sposób film, a wcześniej eksperyment był zapowiadany.

“Jak to się robi”, najnowszy film nominowanego do Oscara reżysera Marcela Łozińskiego będzie można obejrzeć w kinach od 24 listopada.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Też się z chęcią wybiorę bo o tym filmie jest już głośno przez dłuższy czas;) więc z pewnością warto. Mimo, że Tymochowiczowi się ta próba nie powiodła to ja jestem i tak zdania, że większość ludzi można wyprowmować i wyprowadzić na salony i do najwyższych stanowisk państwowych. Ale jak podkreślam - większość. Każdego nie ma mowy! Kononowicz choćby nie wiem co robił i kto by się nim nie zajął to jednak w życiu nie zostanie ani prezydentem Białegostoku, ani tym bardziej prezydentem Polski. Obym się tylko nie mylił;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chętnie sama się na ten film wybiorę. Pewnie będzie mozna obejrzeć kulisy polityki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.