Felieton "tylko dla orłów" z wyobraźnią
Ten tekst jest tylko dla osób obdarzonych wyobraźnią. Dlaczego? Już wyjaśniam mieć bowiem ogromną wyobraźnię, żeby założyć, że Ziemię odwiedzają obce cywilizacje. Już słyszę ten śmiech i postękiwanie, jak „w takie głupoty” można wierzyć, że gdyby była to prawda, to przecież by o tym pisali i mówili wszyscy, nobliści, znane autorytety i tacy tam różni. A oni milczą jak grób, więc o czym tu mówić? Tak, oczywiście zgadzam się z tym w pełni – taka informacja na pewno byłaby podawana w orędziu do narodu wygłoszonym przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, wspomniał by o tym w niedzielnej homilii Ojciec Święty, a i przez prasę naukową przetoczyłaby się cała fala artykułów o takim fakcie. Jest milczenie, a temat ewentualnego pobytu na ziemi obcych cywilizacji stał się domeną przygłupiastych artykułów tabloidów albo filmów rodem z Holywood, w których prawdziwość mogą wierzyć naiwni szaleńcy. To wszystko jest prawda, ale... mimo to nalegam na przeprowadzenie pewnego „eksperymentu z wyobraźnią”, stąd mój apel na początku tego felietonu…
Ryzykowne stwierdzenie, że „nie jesteśm
y sam
i”
J
esteście gotowi? Wspaniale! Zacznijm
y więc od założenia, że Ziemia nie jest jedynym
zam
ieszkałą planetą we wszechświecie, że są m
ożliwe podróże na odległości m
iędzygwiezdne (jak to zrobić – o tym
kiedyś napiszę), a wreszcie najtrudniejsze – że istoty z innych światów przybywają na ziemię w swoich niezwykłych pojazdach i poruszają się w naszej przestrzeni powietrznej.
Załóżm
y także, że nie tylko opanowali technikę posługiwania się antygrawitacją, ale także potrafią
otoczyć swoje „statki powietrzne” jakim
ś rodzajem
pola, które sprawia, że są całkowicie niewidzialni dla ludzkiego oka. Może nie chcą stresować ludzi swoją obecnością? Może boją się, że wszyscy wpadniemy w panikę?! Zostawm
y ten problem
na inną okazję, a sam
i zróbm
y kolejne ryzykowne założenie, że obiekty te są niewidoczne dla wojskowych radarów. J
est to trudne, bo przecież darzym
y naszą służbę kontroli powietrznej pełnym
zaufaniem
, ale przecież powinniśm
y pam
iętać, że w USA już znają tę technologię (w bardzo prym
itywnej form
ie) i wykorzystali ją przy budowie sam
olotu „Stealth”. A więc um
ówm
y się, że cywilizacje wyprzedzające nas o m
iliony lat m
ogły opanować technikę kamuflażu w stopniu dla nas absolutnym
, skoro nasz rozwój techniki to – tak naprawdę – ostatnie 100 lat... A więc istnienie pojazdów obcych cywilizacji odwiedzających ziem
ię i poruszających się w naszej przestrzeni powietrznej jest m
ożliwe, no bo... dlaczego by nie? Kiedy już to wszystko sobie założym
y, czas na postawienie pytania dnia: skoro przybywają na Ziem
ię, to co ich najbardziej interesuje? Co można na tej naszej planecie ciekawego zobaczyć? Moim
zdaniem
jest kilka rzeczy godnych uwagi.
Niewidoczna „widownia”
Na pewno wojn
y i powstania. Wszelkie rewolucje, zdobywanie bastionów władzy, następnie m
asowe egzekucje i walki przepojone okrucieństwem
. Ważne m
om
enty w dziejach naszej planety, jak choćby odkrycie Am
eryki czy atak terrorystów na World Trade Center. Tu warto wspom
nieć o Krzysztof
ie Kolum
bie, który opisywał, że kiedy w 1492 roku dobijał do brzegów Am
eryki on i jego załoga obserwowali na niebie dziwne światła... To by pasowało do tej teorii. Podobne „tajem
nicze obiekty” unosiły się w powietrzu, kiedy bolszewicy zdobywali w 1917 Pałac Zim
owy, to sam
o było w czasie Rewolucji Francuskiej itd. Przykłady m
ożnaby m
nożyć w nieskończoność i pozwalają one obronić hipotezę, że ważne wydarzenia w historii ludzkości m
ają jakąś „tajem
niczą widownię”. Najsłynniejszy na ziemi
fizyk brytyjski uczony Stephen Hawking twierdzi, że w tych obiektach są „ludzie z przyszłości”, którzy opanowali technikę podróży w czasie i chcą sobie jeszcze raz obejr
zeć co ciekawsze „m
om
enty z historii”. Nie m
nie oceniać, czy m
a rację, choć hipoteza jest ciekawa. J
a
jednak interesuję się inną kwestią, którą sform
ułuję w następującym
pytaniu: czy jest coś „godnego obejr
zenia” w okresie względnego spokoju na Ziem
i, co
m
ogłoby być atrakcyjne dla załóg „obcych pojazdów”? Odpowiedź jest rozbrajająca w swojej prostocie: pokazy lotnicze! To naprawdę m
usi być wspaniałe widowisko, kiedy będąc bezpiecznie schowanym
w niewidocznym dla ludzi
pojeździe (zawieszonym
w przestrzeni na dużej wysokości) m
ożna oglądać popisy ostatnich wielkich gladiatorów współczesności, czyli pilotów wykonujących karkołom
ne akrobacje. I
tu dochodzim
y do fenom
enu, który zdum
iewa m
nie od lat.
Zdjęcia sam
olotów i „czegoś jeszcze”
Wiadom
o, że na pokazy lotnicze idzie się z aparatem
fotograficznym
. J
a
każ frajda potem
oglądać fotografie sam
olotów, które wykonywały akrobacje tuż nad naszym
i głowam
i. Za to kocham
y pokazy lotnicze! Ale jest jedna rzecz, która niepokoi. Po raz pierwszy spotkałem
się z tym
zjawiskiem
, kiedy w 1998 roku zgłosił się do m
nie znakom
ity polski pilot, Tadeusz Lechowicz.
Kiedy pan Tadeusz przebywał na Air Show w Dęblinie wykonał zdjęcie, na którym
widać dwa m
ijające się sam
oloty typu Alphajet. Po wywołaniu zdjęcia zauważył, że w lewym
górnym
rogu zdjęcia jest widoczny dyskoidalny obiekt, który sprawia wrażenie, jakby był „obserwatorem
pokazów”. Tadeusz Lechowicz był wtedy szefem
pilotów doświadczalnych I
nstytutu Lotnictwa na Okęciu i wym
agało ogrom
nej odwagi przekazanie m
i tego zdjęcia. Opowiedział m
i wtedy także historię o swoim
spotkaniu z tajem
niczą kulą, która w latach 70. podlec
iała do jego sam
olotu i która – jego zdaniem
– nie została wykonana przez ludzi, gdyż m
y jeszcze nie opanowaliśm
y takiej techniki. W każdym
razie to zdjęcie było pierwszym
z serii zdjęć wykonanych na pokazach lotnicznych, na których m
ogłem
zobaczyć niezidentyfikowane obiekty latające. Od tego czasu posiadam
setki takich zdjęć, a także film
y, na których widać tajem
nicze „pojazdy”, które unoszą się w pewnym
oddaleniu i wyraźnie przyglądają się pokazom
l
otniczym
. Dlaczego są widoczne na zdjęciach? J
uż wyjaśniam
– prawdopodobnie m
atryca aparatu cyfrowego czy klisza fotograficzna wyłapuje jakieś pasm
o prom
ieniowania, którego nie jest w stanie zarejestrować ludzkie oko.
Czy m
am
pewność, że są to akurat pojazdy „obcych cywilizacji”, których przedstawiciele przyglądają się
powietrznym
akrobacjom
? Absolutnie nie! A jednak pozostaje niepokój, kiedy po każdych pokazach lotnicznych znajduje się kilkanaście osób, które zarejestrowały przeloty tajem
niczych obiektów. Dlaczego akurat teraz o tym
piszę w felietonie „Moje Trzy Grosze”? Tak się bowiem
składa, że za tydzień 12 sierpnia w Radom
iu zaprezentują swoje m
ożliwości najlepsi światowi piloci akrobaci. Wybiorę się tam
z grupą przyjaciół, aby robić na m
iejscu zdjęcia i film
y. I
nteresować nas będą nie tylko m
istrzowskie popisy asów lotnictwa, ale także... to, co na pustym
z pozoru niebie zarejestrują nasze aparaty i kam
ery. Mogę się założyć o każde pieniądze, że tego typu im
preza będzie m
iała także swoją „niewidoczną widownię”. Zresztą wszystkim
wybierającym
się z aparatam
i fotograficznym
i i kam
eram
i wideo do Radom
ia polec
am
potem
uważnie obejr
zeć zdjęcia i film
y. Warto!
Robert Bernatowicz