Facebook Google+ Twitter

Niewidomi w tłumie. Jezus, Maria! Jak to lezie!

Niemal codziennie ich spotykasz. Na przystankach, w tramwaju czy w autobusie. Może jadą razem z tobą metrem? Niewidomych czasami przeoczysz w tłumie. Stwierdzisz, że są samodzielni, że nie chcą pomocy, że sobie poradzą.

 / Fot. Grzegorz Jakubowski

Smak postkomunizmu


Jak sobie radzą w komunikacji miejskiej? Studentka Agata (l. 25) mówi: - Drogę do szkoły mam opracowaną, ale są trasy, których nie znam. Opowiada też o istniejących barierach w warszawskim metrze i narzeka na komunikację krajową. Na pytanie, w jaki sposób powinno ulepszyć się dostęp do metra dla osób niewidomych, odpowiada: - Najlepszym rozwiązaniem byłyby barierki. Zdecydowanie tego brakuje u nas.

Igor Krajnow, rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego tłumaczy:- W Warszawie jednak takie rozwiązanie nie mogłoby zostać zastosowane. Szklane ściany z drzwiami, które otwierają się dopiero w momencie wjazdu pociągu, są możliwe do zastosowania jedynie tam, gdzie metro jest całkowicie zautomatyzowane. Dodaje, że warszawskie metro prowadzone jest przez maszynistów.

Według Agaty w Polsce wszystko jest postkomunistyczne, nawet stosunek do osób niepełnosprawnych i cytuje kobietę, która celowo wchodziła na jej białą laskę: - Jezus Maria! Jak to lezie!

Kolega z klasy

17 września 2008 roku media donosiły o wstrząsającym wypadku Filipa Zagończyka, studenta Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Niewidomy Filip w wyniku braku odpowiednich zabezpieczeń na peronie metra wpadł pod nadjeżdżający pociąg. Amputowano mu nogę. To Agaty bliski kolega z klasy. Dla Agaty metro jest doskonałym środkiem komunikacji tylko z przewodnikiem. - Zawsze bałam się metra. Po tym wypadku Filipa, podchodzę do niego z potrójną ostrożnością i sama po prostu do metra nie schodzę. Tłumaczy te obawy panującym tam hałasem i nakładaniem się dźwięków na siebie. Dodaje: - Wcale nie dziwię się Filipowi, że wpadł. Mógł pomyśleć, że metro jedzie w drugą stronę. Słuch ma określoną rozdzielczość i jeśli poda mu się za dużo danych, głupieje.

Rzecznik ZTM-u podziela tę uwagę oraz zapewnia, że na wszystkich stacjach pojawi się informacja dźwiękowa o zbliżającym się pociągu, „gdy powstanie studium wykonalności dla tej inwestycji”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Kliknąwszy gwiazdkę wyraziłem swoją opinie o tekście i szacunek dla pracy autora

Komentarz został ukrytyrozwiń

No własnie - dlaczego to świeta maja przypominac o tym, że bliźniemu w potrzebie należy pomagać? Przypisanie tego rodzaju aktywnosci do świąt czyni z niej akt nadzwyczajny, a nie codzienny, konieczny i spontaniczny?

Za Antonim - znieczulica to nie jest sprawą komunistycznego czarnego luda. Nie pamietam, aby w tamtych czasach grasowały bandy agresywnych szczeniaków, w tym równiez dziewcząt. A każdego niewidomego, z braku udogodnień ulicznych - zwyczajnie brało sie pod rękę i prowadziło tam, gdzie sobie zyczył.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super tekst, może w końcu ktoś zainteresuje się tą sprawą?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ano, drażliwy temat;-)
Ze swojej strony, jak członek PZN, ze słabowidzący tez mają nieciekawie ;-) Mikroskopijne nr. busów, szyby brudne, ze niewidac gdzie się jest etc;-) Zresztą to także sklepy, jak ceny sa na regale niema problemu, ale jak powiesza na scianie 3 metry od Ciebie to widzisz kilka cen... ale opisu, to salata a to pomidor juz nie;-)
I jeszcze jedno, mowiace busiki sa w Szczecinie a jakze! ostatnio takim jechalem, gdybym kierowal sie jego radami dojechalbym na swoja petle, zrobil kolko i wysiadl w polowie drogi do centrum;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.03.2010 08:35

Artykuł jest ciekawy i porusza bardzo drażliwy temat, jednak z pewnym wątkiem się nie zgadzam, gdyż wszechobecna znieczulica społeczna nie pochodzi z postkomunizmu. Pamiętam jak młodzi harcerze z dumą pomagali przejść przez jezdnię nie jednemu niewidomemu, jak ustępowali miejsca starszym w tramwaju, autobusie, pociągu. Teraz takiego widoku nie uświadczy się a wręcz przeciwnie. Ponad to, dożo się robi pod kątem ułatwień dla osób niepełnosprawnych, windy, podjazdy, samochodu przystosowane dla ich potrzeb. Jednak trudno wymagać, żeby wszystkie środki komunikacji publicznej modernizować i przystosowywać pod kątem udogodnień dla osób niepełnosprawnych. Wiążą się z tym problemy natury technicznej i nie tylko. Jednym z najwspanialszych rozwiązań jest ludzka wrażliwość i chęć okazania pomocy, zdaje się to tak nie wiele, ale zarazem jak dużo..... Za poruszony w artykule problem 5*:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pewnie nigdy nie dojdziemy do stanu, kiedy to wszyscy będą sobie, nawzajem pomagać i wspierać. Zachęcać się nawzajem, do wzajemnego wspierania, nigdy za dużo. Każde Święta niech przypominają, że w zwykłe dni też można się "świątecznie" zachować wobec bliźniego. Pozdrawiam i Życzę Wesołych Świąt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

30-40 lat futurystyczne podejście do problemu ale na stadiony to rząd ma!!! i nietrafione pomysły z Wiejskiej tam się grosza nie liczy
windy schody i inne udogodnienie dla ogółu niepełnosprawnych to niepełnosprawny problem państwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry tekst i zwraca uwagę na problem, który też ostatnio zaobserwowałam na dworcu autobusowym, a potem w autobusie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sam miałem ostatnio podobne zdarzenie, kiedy niewidomy pytał się ludzi w autobusie jaki to numer i gdzie jedzie, kiedy zdenerwowani za nim ludzi krzywili się i burczeli pod nosem: że też musi drzwi blokować... żal.pl... :/ 5+ za ważny tekst :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy materiał. Ciekawie napisany.
Co do spotów reklamowych z 2003 roku to myślę, że się pan myli.

Te spoty miały za zadanie pokazać, że osoby niepełnosprawne mają takie same życie jak pełnosprawni. W spotach było pokazane jak niewidzący ojciec szykuje do spania swojego syna i czyta mu bajkę na dobranoc. Czy to powoduje, że zdrowy człowiek uważa, że niepełnosprawnym jest lepiej?

Drugi spot w którym grali moi Głusi przyjaciele przedstawiał kłótnię niesłyszącego małżeństwa, która powstała z powodu zazdrości. Czy to też sugeruje, że lepiej być niesłyszącym?

Radzę się zastanowić wypisując takie rzeczy. Miałem wielką przyjemność poznać pana Piotra Pawłowskiego, który jest prezesem Stowarzyszenia Integracja.
Jakby pan poznał tego człowieka to wiedziałby pan, że oni nie twierdzą a robią coś dla niepełnosprawnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.