Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14364 miejsce

Niewidomy wyrzucony z pracy, bo się poskarżył. Ale dlaczego?

Jesteś osobą niewidomą i masz pracę, to się nie skarż, to się nie stawiaj, bo ją stracisz. Osobiście przekonał się o tym Andrzej Gieroba, były pracownik Spółdzielni Niewidomych im. Modesta Sękowskiego. Dlaczego?

Otóż poskarżył się on na hałas, jaki panował na hali produkcyjnej, w której pracował. Został za to wykluczony ze spółdzielni, co było równoznaczne ze zwolnieniem z pracy. Warto również dodać, iż pan Gieroba pracował w tej spółdzielni 44 lata i ma na utrzymaniu rodzinę, w tym niepełnosprawną córkę. Jednak zarząd Spółdzielni Niewidomych im. Modesta Sękowskiego najwyraźniej nie przejął się stażem pracy pana Gieroby, jak również tym, że ma on na utrzymaniu rodzinę. Po blisko pół wieku solidnej pracy, pan Gieroba został tak po prostu wyrzucony, ponieważ poskarżył się na panujący w hali produkcyjnej jazgot argumentując, iż uniemożliwia mu to prawidłowe obsługiwanie maszyny.
Andrzej Gieroba skierował do zarządu wyżej wymienionej spółdzielni list (w imieniu swoim i innych pracowników), aby zwrócić uwagę kierownictwa tego zakładu pracy na hałas dający się we znaki pracownikom hali produkcyjnej. Pan Gieroba jest osobą niewidomą, co powoduje, że musi on słyszeć w jaki sposób pracuje maszyna, którą obsługuje. Chodzi tu więc o skuteczne wykonywanie zawodowych obowiązków. Chodzi tu również o jego bezpieczeństwo, czyli o bezpieczeństwo niewidomego pracownika, który może polegać wyłącznie na swoim słuchu.
Jednak zarząd Spółdzielni Niewidomych im. Modesta Sękowskiego w Lublinie nie uwzględnił listu pana Gieroby; listu - powtórzę raz jeszcze - podpisanego również przez innych pracowników tego zakładu. Wykluczenie ze spółdzielni - oto odpowiedź zarządu na list Andrzeja Gieroby. Jakie uzasadnienie? Otóż zdaniem zarządu, Andrzej Gieroba oczernia spółdzielnię, albowiem odważył się poinformować o tej sytuacji media. No i miał w przeszłości sprawiać problemy dyscyplinarne, ponoć nie wykonywał on poleceń przełożonych. Tak twierdzi zarząd, równocześnie nie przedstawiając na to żadnych dowodów...
Sprawą zainteresowała się komisja zakładowa NSZZ „Solidarność” i wzięła pana Gierobę w obronę. Sprawą tą zainteresował się również dyrektor lubelskiego okręgu Polskiego Związku Niewidomych Zbigniew Nastaj. Dyrektor PZN zwrócił uwagę na fakt, iż miał on już wielokrotnie do czynienia ze skargami pracowników tej spółdzielni na warunki pracy panujące w tym przedsiębiorstwie.
Również Państwowa Inspekcja Pracy ma co nieco do zarzucenia Spółdzielni Niewidomych im. Modesta Sękowskiego. Przeprowadzona przez inspektorów kontrola w tej spółdzielni wykazała nieprawidłowości dotyczące czasu pracy, jak również przestrzegania (a raczej jego braku) przepisów BHP.
Mimo tego zarząd spółdzielni idzie w zaparte. Pan Andrzej Gieroba zaszkodził przedsiębiorstwu, dlatego też został z niego wykluczony i musi odejść z pracy; koniec, kropka - tak brzmi komunikat zarządu Spółdzielni Niewidomych im. Modesta Sękowskiego w Lublinie.
Pan Andrzej zamierza dochodzić swoich praw przed sądem pracy.
Zainteresowanych tym tematem zachęcam do skorzystania z poniższego linku:

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20141006/LUBLIN/141009766

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż Spółdzielnia Niewidomych im. Modesta Sękowskiego to przedsiębiorstwo, którego przeznaczeniem jest zatrudnianie ludzi niepełnosprawnych. A więc mamy tu do czynienia nie ze zwyczajnym zakładem pracy, ale ze strukturą o specjalnym statusie prawnym, która ma w swoim założeniu służyć większej integracji osób niepełnosprawnych z rynkiem pracy i stwarzać tej grupie społecznej warunki do tego, aby mogła pracować. Jednak skoro zakład pracy, którego prawnym i faktycznym celem jest zatrudnianie ludzi niepełnosprawnych nie jest w stanie stworzyć należytych warunków umożliwiających takim osobom pracę zgodną z ich fizycznymi możliwościami, to czy można oczekiwać, że zwyczajne firmy należycie dostosują swoje stanowiska pracy dla ludzi niepełnosprawnych? Specyficzne placówki, właśnie takie jak Spółdzielnia Niewidomych im. Modesta Sękowskiego, powinny dawać przykład placówkom zwyczajnym, jak powinno wyglądać dostosowanie miejsca pracy dla osoby niepełnosprawnej. W końcu zdaje się, że po to są. Jaki przykład innym firmom, innym zakładom, innym potencjalnym pracodawcom zatrudniającym osoby niepełnosprawne, daje Spółdzielnia Niewidomych im. Modesta Sękowskiego?
Jesteś niewidomy i masz pracę, to się nie skarż, to się nie stawiaj, bo ją stracisz.
Czy na tym polega dostosowywanie miejsca pracy do realnych i fizycznych możliwości osoby niepełnosprawnej? Czy w taki oto sposób zostanie osiągnięta większa integracja osób niepełnosprawnych z szeroko pojętym rynkiem pracy? Czy tak powinno się traktować niepełnosprawnego pracownika? Moim zdaniem - nie! A przecież wystarczyłoby odrobinę wyobraźni, dobrej woli i zrozumienia. Przecież po odpowiednim dostosowaniu miejsca pracy do jej możliwości fizycznych, osoba niepełnosprawna jest - zaręczam Wam, szanowni Czytelnicy - pracownikiem w pełni wartościowym!!!

* * *

Nieopublikowane w serwisie Wiadomości24 teksty publicystyczne mojego autorstwa, znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/ oraz na portalu Salon24, na stronie http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.