Facebook Google+ Twitter

Niewolnictwo na własne życzenie

Podświadomość współczesnej kobiety jest negatywnie programowana przez media. Z nich dowiaduje się, że jest za chuda, za gruba, za głupia. Choć tak naprawdę partner nigdy nie zasygnalizował jej takiej rewelacji.

Mój bunt narastał stopniowo. Bunt przeciwko uleganiu wszechogarniającej modzie na żądzę posiadania coraz nowszych, doskonalszych, skuteczniejszych, piękniejszych, w konsekwencji droższych przedmiotów, idei i ludzi. Jak przekonują nas na każdym kroku specjaliści od sprzedaży, nasze dotychczasowe życie nie miało sensu, bo nie posiadaliśmy "bzdetu", który ma zapewnić nam szczęście i zaspokoić potrzeby, z których dotąd nie zdawaliśmy sobie sprawy. Mam dość.

Problem epatowania wszechogarniającą reklamą dotyczy wszystkich sfer i okresów życia. Młode matki tracą pewność siebie w sytuacjach, w których ich babki i prababki nie miały najmniejszych problemów. Podświadomość współczesnej kobiety jest negatywnie programowana przez media. Z nich dowiaduje się bowiem, że jest niedoskonała, za chuda, za gruba, za głupia (choć tak naprawdę partner nigdy nie zasygnalizował jej takiej rewelacji).

Nie łyknęła odpowiednich specyfików mających zapewnić zdrowie jej dziecku, nie kupiła właśnie tych konkretnych pieluszek i soczków, stosuje nieodpowiednią oliwkę, puder, proszek do prania. Poczucie winy narasta. Pojawia się frustracja i smutek. Czasami depresja, bo przecież tuż po urodzeniu dziecka powinna wyglądać jak te aktorki, które jeszcze w połogu chodzą na siłownię i zaczynają się odchudzać.

Mam dość tresowania kobiet na niewolnice przede wszystkim samych siebie. Bo tak naprawdę żadna reklama nie wydaje rozkazu. W niewolę oddajemy się same, bezrefleksyjnie ulegając
jej czarowi. Czy naprawdę tak trudno powiedzieć "nie"? A może zainicjować modę na świadome używanie mózgu, a nie stawanie się bezwolnymi kukłami reklamodawców oferujących rzeczy, bez których rzekomo nie możemy się obejść?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Świetny tekst, trudno nie zgodzić się z przemyśleniami Autorki. Pani Aleksandra napisała go cztery lata temu... Treść nadal aktualna!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Komentarz został ukrytyrozwiń

hmmm....Coś w tym jest. Reklama telewizyjna szczególnie upodobała sobie dolegliwości kobiet.
Ogladamy więc zmarnowane kobiece twarze cierpiące na:
-ból głowy(wiele odmian i wariantow reklamy i rózne leki)
-wzdęcia w autobusie (wez espumisan)
-comiesięczne krwawienia w kolorze niebieskim (podpaski, tampony itp)
-ból zatok (ibuprom-zatoki)
-ból watroby (wez hepatil i teraz mozesz duzo jesc)
-przeziębienie grożące nie wzięciem udziału w ognisku integracyjnym (apap)
-pograżonym w depresji (wez deprim)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie uważam, że jest to celem większości. W kupowaniu kosmetyków upiększających nie widzę nic złego - wręcz działają relaksująco bo dostarczają nam przyjemnych wrażeń zmysłowych - zapach, skóra, włosy stają się milsze w dotytku itp. - problemem jest jeśli ktos wpada w obsesję. Uważam, ze w ostatnich czasach pojwiło się nowe zjawisko - jesteśmy zarzucani tak dużą ilością reklam, że zaczynają nas wręcz nudzić i nie zwracamy już tak dużej uwagi na reklamowane produkty. Myślę, że większy wpływ na nas bezposrednio ma społeczeństwo - uwagi bliskich a nawet obcych ludzi, grupy społczne które akceptują tylko okreslony styl ubierania się i sposob bycia. Owszem, reklama na pewno ma wpływ na społeczeństwo, ale wpływa na nie jeszcze wiele innych czynników. A w świadomości kobiety nie jest ważne czy ma niższe czy wyższe wykształcenie, ale to jak postrzega samą siebie a to od najmołodszych lat kształtują ludzie, którzy nas otaczają - rodzice odpowiadają za to w największym stopniu. Stąd się bierze bezbronność wobec przykrych uwag i chęć dostosowania się do środowiska- akurat z tym reklama nie ma za dużo wspólnego. Zgodzę się natomiast, że dzięki tej potrzebie dostosowywania się faktycznie producenci różnych branż, od kosmetycznej po elektroniczną, bogacą się, ale bardziej niż bezpośrednia reklama działa tu reklama szeptana czyli co kupują znajomi to i ja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wątpię w siłę kobiet. Znam wiele naprawdę mądrych i świadomych swojej wartości. Celem większości niestety jest ciągłe dążenie do sprostania określonym standardom narzucanym (z czego nie zdaje sobie sprawy nieświadomy konsument) przez producentów żywności, kosmetyków wyszczuplających i przeciwzmarszczkowych, kreatorów mody oznajmiających,że jeśli nie kupimy ciuchów z najnowszych kolekcji -jesteśmy "de mode". Tak się składa, że reklama sugerująca, że "jesteś tego warta" z gruntu narzuca konieczność "zasłużenia sobie" na nagrodę w postaci dobrego kosmetyku, żeby oczywiście w konsekwencji wyglądać młodo (standard), szczupło (standard). Nawet świetnie wykształcone kobiety dają sobą manipulować i stają się bezbronne wobec chamskiej uwagi dotyczącej ich wyglądu. Na tej chęci dostosowania się do cudzych wymagań zarabiają inni. Polecam lekturę artykułu Agnieszki Jucewicz "Tu mieszkało dziecko" w ostatnim numerze Wysokich Obcasów

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt, że reklama wciska nam coraz to nowsze specyfiki a wizerunek kobiety w czasopismach sugeruje że bez względu na wszystko zawsze da się pięknie wyglądać i tryskać radością, co w rzeczywistosci nie jest zawsze możliwe. Jednak fragment "Nie łyknęła odpowiednich specyfików mających zapewnić zdrowie jej dziecku, nie kupiła właśnie tych konkretnych pieluszek i soczków, stosuje nieodpowiednią oliwkę, puder, proszek do prania. Poczucie winy narasta. " - to zdecydowana przesada, z takich powodów raczej rzadko bierze się poczucie winy a dzisiejsze kobiety nie są tak słabe jak ten artykuł sugeruje, wiele z nich ma konkretne wymagania co do swojego życia i potrafi sięgać po to co dla nich najlepsze. Rozumiem co Pani miała myśli pisząc ten artykuł, ale jego kwintesencja została przejaskrawiona. Sama Pani postawiła kobiety w negatywnym świetle jako bezwolne, ulegające wszelkim wpływom, nie znające własnej wartości...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny temat - aż prosi się o szersze rozwinięcie. Reklama wszak jest dźwignią handlu, czemu więc się tu dziwić? Autorka zresztą sama zauważa, że problem polega nie na jej istnieniu, lecz na bezmyślnym naśladowaniu i uleganiu wpływom reklamy. Musimy sami nabrać dystansu do reklamy i nauczyć się krytycyzmu w jej odbiorze.
Swoją drogą, doszukałem się tu sugestii, że coraz trudniej o dobrze zaprogramowaną kobietę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A dlaczego kobiety?
Czy to historia stworzona przez mężczyznę na zgubę kobiet?
Wydaje mi się, że to historia ogólnoludzka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.