I jeszcze Murzyn. Zobaczcie, on się nie mył wcale(
ojciec Rydzyk)
W piątek brat sympatyzującego z ojcem Rydzykiem Jarosława Kaczyńskiego podpisał decyzję o przyznaniu znakomitemu czarnoskóremu koszykarzowi
Davidowi Loganowi polskiego obywatelstwa. Nie sposób dopatrzyć się w tej decyzji motywów innych, niż lęk przed ośmieszeniem się naszej reprezentacji na zbliżających się mistrzostwach Europy koszykarzy.
Na tą imprezę w ostatnich latach zazwyczaj nie byliśmy w stanie w ogóle się zakwalifikować. Obecnie, mimo że mamy w składzie gwiazdę NBA, zwycięstwo jest równie niepewne jak
odebranie podanej na tacy piłki (z całym szacunkiem dla bohaterstwa Artura Boruca w innych meczach). Czy Polacy, nauczeni, że samodzielnie nigdy nic nie wskórają, postanowili włączyć do zespołu jakąś siłę zewnętrzną? Czy dopiero obecność Amerykanina w składzie da nam odwagę wyjścia na parkiet?
Niezależnie od tego, czy Logan pomoże nam się wybić na podium czy też poradzimy sobie bez niego, cała sprawa pachnie niesłychanym cynizmem. Dlaczego Rydzyk tak bezczelnie wykpił misjonarza z Afryki? Bo w czasach jego i jego słuchaczy młodości w USA kwitła segregacja rasowa, w RPA apartheid, a wielkie mocarstwa ścierając się w Afryce, traktowały tubylców jako coś niewiele różniącego od biegających tu i ówdzie antylop i nosorożców. Czarnoskóry był więc czymś słabym, co bezkarnie można było wykorzystać do sklecenia żartu, gdy akurat szybko trzeba było wymyślić coś zabawnego.
Teraz, gdy brakuje talentów sportowych, o czarnych trzeba dbać i nie obrażać, aby nie poszli grać do konkurencji. W tym jednak wydaje się ujawniać rasizm stokroć większy niż wszystko, co od czasów zniesienia niewolnictwa widziano. Czarnoskóry sportowiec jest jak dawny niewolnik z Afryki sprowadzany. Nie do pracy na plantacji bawełny, ale do nieludzkiej harówki na boisku, w jakimś dalekim, obcym kraju (
poczytaj o Olisadebe). Choć smaganie biczem zastąpiono bardziej cywilizowanym okrzykiem "Polska gola!", zasada pozostała ta sama.