Facebook Google+ Twitter

Nie-wybory

Żaden z polityków nie chce przyznać publicznie, że system demokratycznych wyborów skarlał, przeżywa poważny kryzys i przestaje być najważniejszym instrumentem społecznego nadzoru nad władzą.

Zaświadcza o tym choćby żałośnie niska frekwencja ostatnich wyborów do PE. Społeczeństwo nie chce już uczestniczyć w tej szytej grubymi nićmi farsie. 80% absencji powinno być wstrząsem dla polskiej elity politycznej. A partiom nadal wystarcza, że "wygrywają" / one - nie społeczeństwo /, że minie chwilowy kac i ze trzeba kogoś rozliczyć, bo się straciło posady. Ponieważ zirytowany naród przestaje wierzyć w wyborcze obiecanki-cacanki, działacze partyjni już nawet nie prezentują swoich programów wyborczych. Już wiedzą, że to nie działa. Ważniejszy staje się wyrachowany pijar: atrakcyjny wizerunek kandydata, eksponowanie jego celebryckiego otoczenia, "bratanie się z ludem" przy domowych obiadach, na powodziowych wałach, w miejscach katastrof... Ale to "krótka wędka" na skołowanego wyborcę. Taki pijar nie zadziałał. Przepadli w wyborach artystyczni i sportowi celebryci, a powódź była mniejsza niż rok temu i polityczne brodzenie po rozmytych wałach nie przełożyło się na "zrobienie wała" z wyborców.

Co zatem pokazały ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego ? Ano to - że na mizerną 23% frekwencję złożyli się przede wszystkim członkowie poszczególnych partii, ich rodziny i znajomi, tzw."żelazny elektorat". Elektorat ten zmalał o prawie połowę w PO i PIS-ie / jeszcze niedawno wynosił 25% poparcia / "Czarnym koniem", a może "brunatnym" okazał się w tych wyborach Kongres Nowej Prawicy, który w ostatniej chwili wypromował się z politycznego niebytu. Jego prezes, Janusz Korwin-Mikke, sprytnie wykorzystał frustrację młodych ludzi / bo przecież - nie rozum /, dla których ekstremalne hasła, publiczne chamstwo i odwołanie się do ignorancji i arogancji stały się gestem odwetu i odreagowania. Ten przypadkowy / jak biegunka / 7% elektorat ujawnił się tylko na czas wyborów i nie może stanowić fundamentu przyszłej liczącej się partii / vide: Janusz Palikot /. Tak więc, nie bójmy się faceta, który ogłasza się fanem Adolfa Hitlera ! Mikke tyle może, co Myszka Miki... Rąbniętych nigdy nie brakowało. I jak słusznie zauważył Lech Wałęsa: "jak nie może być lepiej, to niech będzie śmieszniej". Oj, tak !

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.