Facebook Google+ Twitter

Niewygodne instytucje

Niezależne instytucje dysponują atrakcyjnymi miejscami pracy, kształtują świadomość społeczną, wywierają wpływ na gospodarkę i pośrednio na politykę, dlatego też są łakomym kąskiem dla rządzących, którzy chcieliby je mieć po swojej stronie.

Prawdopodobnie drogą bolesnych doświadczeń człowiek uczył się życia w zbiorowości. Najpierw rodzinnej, później plemiennej, narodowej, państwowej. I zawsze miał problem ze swoją wolnością. Mianowicie czy nie podlega ona żadnym ograniczeniom, czy może jednak jest skrępowana pewnymi zasadami. Nie brakowało nigdy ani teoretyków, którzy próbowali uzasadnić, że ludzka wolność jest nieograniczona, ani takich, którzy usiłowali korzystać z niej bez oglądania się na kogokolwiek i cokolwiek.

Jedną z form uporządkowania stosunków międzyludzkich, funkcjonującą już od wielu wieków w społeczeństwie, równoznaczną z poddaniem ludzkiej wolności rozmaitym uszczupleniom, są instytucje. Właśnie w związku z tą mało popularną rolą, jaką odgrywają, instytucje nie są lubiane, a nawet odrzucane i zwalczane, zwłaszcza przez różnego rodzaju rewolucjonistów, wizjonerów, utopistów. Oczywiście i oni natychmiast po osiągnięciu władzy tworzą instytucje inne od tych, które zniszczyli i nie zauważają, że w ten sposób sami sobie przeczą. To jednak nie ma już znaczenia, bo dopiero po takiej niszczycielskiej operacji spostrzegają, że nie wszystkie instytucje są złe, a więc jeżeli są im potrzebne do utrzymania i sprawowania władzy, do realizowania wyznawanych przez nich idei, to nie ma przeszkód, by się nimi posłużyć.

Współcześnie najbardziej rozwiniętym sposobem kierowania życiem społecznym i państwowym jest demokracja. Co prawda jest to ułomny, niedoskonały sposób regulowania spraw ludzkich, ale starający się pogodzić maksymalną wolność człowieka z koniecznymi wymaganiami obywateli, zwłaszcza we wspólnocie politycznej. Jest rzeczą przyjętą, a więc standardem współczesności, że rządy obejmujące władzę w państwach demokratycznych, a takie mamy ostatnio w Europie, podporządkowują się regułom demokracji, służąc w ten sposób społeczeństwom we wspólnotach politycznych, które wybrały rządzących w wolnym i większościowym głosowaniu.

Taki wybór, acz upoważnia zwycięzców do rządzenia, to przecież nie pozwala im na wszystko, cokolwiek ich zdaniem miałoby służyć realizowaniu programów. Można to czynić, ale tylko zgodnie z zasadami demokracji i z poszanowaniem ogólnych reguł stojących u podstaw każdego prawa stanowionego. Innymi słowy, rządzący nie mogą tworzyć takiego prawa, które narusza podstawowe zasady wypracowane przez wieki i stanowiące nienaruszalny kanon sprawiedliwości.
O słuszności prawa nie decyduje wola polityczna, ale decydują obiektywne reguły, także formalne, ustanowione w kulturze prawnej od wieków, dla ochrony przed tyranami i politykami uważającymi, że skoro wygrali wybory, mogą zrobić wszystko, co tylko im przyjdzie do głowy.

Swego rodzaju barierę dla samowolnych poczynań polityków stanowią niezależne instytucje w państwie demokratycznym, takie jak wolne media, autonomiczne wyższe uczelnie, niezależne banki, niezawisłe sądy, a także wspólnoty religijne rządzące się własnym prawem wewnętrznym. Samo istnienie tych niezależnych instytucji jest gwarancją demokracji i wynika z demokratycznych zasad, są one bowiem ukształtowane przez obywateli dla ochrony szczególnych celów, którym służą i które nie biorą bezpośredniego udziału w polityce i nie powinny uginać się pod naporem zmiennej polityki.

Jest jednak faktem, że niezależne instytucje dysponują atrakcyjnymi miejscami pracy, kształtują świadomość społeczną, wywierają wpływ na gospodarkę i pośrednio na politykę, dlatego też są łakomym kąskiem dla rządzących, którzy chcieliby je mieć po swojej stronie, a najlepszym rozwiązaniem byłaby możliwość sterowania nimi. Skoro tego robić nie wolno, a ochota jest, to na styku władzy i niezależnych instytucji musi iskrzyć. Tak więc raz władzy nie podobają się banki, bo kształtują długofalową politykę pieniężną, a ona chciałaby mieć pieniądze na łatanie doraźnych potrzeb, innym razem nie przypadają jej do gustu media, bo wywlekają na wierzch potknięcia władz i patrzą im na ręce, zaś kiedy indziej władza oskarża trybunały, bo nie wydają wyroków po jej myśli.

Nie należy się zatem dziwić, że politycy, skoro wsiedli na konia, to chcieliby szarżować tak, by dokonać przewrotu, który zdołałby ich zapisać w historii jako budowniczych nowego porządku, chociażby tylko na skalę jednego kraju. Czasem może się to okazać podobne do wybierania się z motyką na słońce, a czasem można to odczytywać jako mierzenie sił na zamiary w trudnych sprawach, których dotąd nikomu nie udało się załatwić.

Do takich trudnych spraw zaliczają się niewątpliwie próby rozliczenia współczesnego demokratycznego państwa z dramatyczną przeszłością obywateli uwikłanych we współpracę z komunistycznymi służbami bezpieczeństwa, czyli z tajną policją polityczną okresu Polski Ludowej. Że to jest niezbędne, nie ulega wątpliwości, ale trudność polega na tym, że system zniewolenia był totalny i na dobrą sprawę w jakiś sposób wikłał każdego. Wikłał, poniżał, wykorzystywał, niszczył, i to na różne sposoby i przez dziesiątki lat. Tego zatrutego morza nieprawości nie da się oczyścić jednym pociągnięciem, oddzielając kreską winnych od niewinnych. Dlatego też do prawdziwego oczyszczenia potrzebny jest precyzyjny instrument sprawiedliwości, a nie zastępowanie bezprawia innym bezprawiem. Po to właśnie są niezależne trybunały, by nie szukano rozwiązań na skróty. Ich orzeczenia mogą się nie podobać, ale są niezbędne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Szanowny Tadeuszu (jak mnie nie raz pouczano publikując "na łamach" link zgadzamy się na ów demokratyczny savoir-vivre), jako wieloletni czytelnik Twoich tekstów, cieszę się, że zdecydowałeś się współtworzyć społeczność internautów piszących tutaj. A propos trudnych tematów: ogromnie jestem ciekaw Twojej opinii w pewnej szczegółowej kwestii dot. dialogu między narodami. Chciałbym Cię zapytać, jak - jako Polak - czujesz się w roli "człowieka drugiej kategorii". Pytam jak najbardziej serio, ponieważ właśnie w ten sposób postrzegają Cię (zgodnie z zaleceniami odpowiedniego ministra) młodzi Izraelczycy. Szczegóły na ten temat znajdziesz w moim dostępnym tutaj artykule pt. "Polsko-żydowski świat nieprzedstawiony". Tam również czekam na Twoją odpowiedź.

Łączę wyrazy szacunku i pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

'Oczywiście i oni natychmiast po osiągnięciu władzy tworzą instytucje inne od tych, które zniszczyli i nie zauważają, że w ten sposób sami sobie przeczą. " - świeta racja szanowny księże biskupie. Tak mi przyszedł do głowy między innymi Panteon rzymski ogołocony z kasetonów, jako namacalny i widoczny dowód powyższego stwierdzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.