
Cyklicznie pojawiają się doniesienia z różnych zakątków świata od fanów, którzy widzieli na własne oczy króla rock'n'rolla spacerującego po parku/bawiącego się z synem/oglądającego poranne wiadomości w zacisznej kafejce. Dzięki takim osobom jego legenda nie umiera, a rzesze fanów skłonne są słono zapłacić za każdy drobiazg z prywatnej kolekcji. Ostatnie miesiące przerwały serię "deja vu"- kobieta określająca się przyrodnią siostrą gwiazdy głosi, że ma przekonujące dowody o swoich koneksjach z Presleyem.
Czwartek, 18 sierpnia 1977 rok, żar leje się z nieba - ponad 30 stopni Celsjusza zazwyczaj wyludnia ulice Memphis lecz nie dziś. Wokół cmentarza Forest Hill gromadzą się tysiące ludzi by oddać hołd jednej z najjaśniejszych gwiazd muzyki. Niektórzy przynoszą własne wieńce, inni zalewają się łzami.
-
"Jestem jego wielką fanką, przyszłam tutaj by oddać mu ostatni szacunek..."-
"Słuchałam jego muzyki od ponad 20 lat, kochałam go i kocham... Bilety, które kupiłam na jego występ w następną sobotę zachowam jako pamiątkę..."-
"Nie wierzę, że Elvis nie żyje, po prostu nie wierzę..."Pogrzeb transmitują media na całym świecie, oglądalność sięga tej z pogrzebu Marylin Monroe. Wreszcie nadjeżdża kolumnada 14 białych Cadillaców, w jednym z nim spoczywa ciało Presleya... albo tak tylko się wszystkim wydaje.
Gene Smith, kuzyn Elvisa powiedział w jednym z wywiadów:
"Jego ciało wyglądało jak wosk", co okazuje się być jedną z bardziej przekonujących teorii o zafałszowaniu śmierci legendy. Świadkowie na pogrzebie przyznawali, że pomimo upału, powietrze wokół trumny było zimnie - podejrzewa się, że zawierała ona klimatyzację, która miała nie dopuścić do nadtopienia się woskowego ciała. Kolejną tajemnicą jest, jak rodzina Presleya zdołała znaleźć 900 funtową ręcznie robioną trumnę przygotowaną na pogrzeb już dzień po śmierci Elvisa? Trzymali ją w piwnicy gotową do użytku lada dzień?
Wśród fanów dominowało jedno pytanie - czemu pogrzeb odbył się tak szybko, można powiedzieć - w pośpiechu? Podobno działanie to spowodowane było obawą o najdociekliwszych fanów Elvisa, którzy mogli dopatrzeć się skaz na woskowym ciele lub innych niedociągnięć.
NagrobekElvis otrzymał imię po ojcu [Vernon Elvis Presley] i jego najbliższym przyjacielu - Aaronie Kennedy. Presley jako dziecko wybrał pisownię “Aron” i przez całe życie podpisywał się właśnie tym imieniem - chciał tym samym podkreślić więź łączącą go z bratem [Jesse Garon Presley], który urodził się martwy.
Donald Hinton, który w całej zagadce okazuje się być jedną z najważniejszych postaci powiedział później, że "Elvis nie chciał by jego prawdziwe imię znalazło się na nagrobku". Kto więc leży tam zakopany? Woskowe ciało, a może całkowicie inna osoba?