Facebook Google+ Twitter

Niewysłany list, czyli moje wspomnienie o Marku Grechucie

Piątek, 11 kwietnia, godz.17.30. TVN Style nadał cykl dokumentalny "Taka miłość się nie zdarza". O "niemodnym małżeństwie" Danuty i Marka Grechutów opowiadają ich przyjaciele i wdowa po artyście.

Mój wzrok kieruje się na regał, gdzie stoi niepozorna książeczka "Na serca dnie" z wierszami Marka Grechuty, z których pierwszy ("Nieoceniona") to wyraz ogromnej miłości autora do towarzyszki życia. Przypominam sobie także koncert w Zakopanem, w sierpniu 1994 roku. Po koncercie, ja, początkujący wówczas współpracownik lokalnych mediów proszę piosenkarza o wywiad. Zgadza się bez żadnych obiekcji i fochów. Nie dysponując jeszcze dyktafonem notuję odpowiedzi na przygotowane wcześniej pytania:

Mimo upływu lat i zmieniających się mód pana piosenki są wciąż chętnie słuchane, a koncerty przyciągają wielu słuchaczy. Na czym polega pana zdaniem fenomen Marka Grechuty?
- Myślę, że jest to wynikiem wielkiej dbałości o repertuar. Od początku starannie dobierałem piosenki, śpiewałem teksty najlepszych poetów, a muzyka jak najpełniej uwypuklała treści wiersza. Gdy sam zacząłem tworzyć, bywał, że nad niektórymi tekstami pracowałem tygodniami, a nawet miesiącami, by były optymalne w treści i formie.

Jakie znaczenie w pana życiu ma poezja?
- Jest ona środkiem wyrażania myśli i uczuć, opisywania treści z życia człowieka w otaczającym go świecie. W trudnych momentach poezja jest dla mnie azylem, ucieczką od szarej rzeczywistości i trudnych problemów.(...)

Czy czuje się pan człowiekiem wolnym?
- W sensie tego, co tworzę i śpiewam - tak. Poczucie wolności daje mi otaczająca mnie rzeczywistość. Generalnie jestem teraz mniej ograniczony niż dawniej.

Czy poza pracą ma pan czas na inne pasje?
- Lubię dobry teatr, film, chodzę na koncerty, dużo czytam. Kiedy tylko mogę, uciekam od zanieczyszczonego powietrza w Krakowie i odpoczywam na łonie przyrody. Często jeżdżę do Zakopanego, gdzie oprócz koncertów, świetnie odpoczywam.

Dziękuję Markowi Grechucie za rozmowę, proszę o złożenie autografu w zbiorku wierszy... Rozmawiamy o autoryzacji wywiadu - nie jest konieczna. Artysta prosi o przysłanie mu wydrukowanego tekstu wywiadu, podaje mi prywatny adres. Moja rozmowa z nim zatytułowana "Poezja moim azylem" ukazała się w niskonakładowych "Wiadomościach Ostrowieckich", które niedługo potem zniknęły z rynku prasowego i chyba niewiele osób ją przeczytało. A w mojej szufladzie do dziś leży zaklejona, zaadresowana koperta z egzemplarzem gazety z wywiadem z jednym z największych polskich twórców. Nie wiem czemu nie wrzuciłem jej do skrzynki, chociaż kilka mijam w drodze do domu...



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

(+) Chyba rozumiem, Krzysztofie, to uczucie związane z niewysłaną kopertą. Miałam podobnie z listem do Czesława Miłosza...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst choć krótki, bardzo ciekawy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.