Facebook Google+ Twitter

Niezapomniany świat G.G. Kay'a

Kto przekracza próg jego świata, ryzykuje. Nie tylko zagubieniem w czasoprzestrzeni.

Fot. MAGGuy Gavriel Kay gra. Jest wirtuozem. Najpierw tworzy wiariacje, by nas z miejsca porwać. Porywa nas z gwarnym ludem Sarancjum, z samotnym koniokradem o urażonej dumie, z sercem młodym i pysznym, wciąga w wir krwawych, dworskich intryg, zabiera na szczyt wzgórza, skąd widać wschodzący świt i ogniska wrogiej armii w dole. Tworzy światy przebogate, tak ogromnie różnorodne, jak mozaika Caiusa Crispusa.

W miarę snucia swych opowieści, Kay w zadziwiający sposób przechodzi od barwnej, dudniącej gwarności wydarzeń i emocji do rzeczy ostatecznych. Przedstawia je w tak wyrazisty sposób, że można by nimi kroić szkło.

Przychodzi mi na myśl jedno porównanie: jego historie są jak samurajski miecz katana.
Dawniej, wypróbowywanie ostrza polegało na zgilotynowaniu trzech ludzi stojących półkolem lub jednego klęczącego. Dość brutalne. Słyszałam jednak o innych sposobach. Katana powinien być tak ostry, by przeciąć liść unoszący się na wodzie, by spadający na ostrze jedwab przepołowił się na dwie części. Wszystkie te odcienie, tej samej przecież, próby ostrza, odnajdziecie w powieściach G.G. Kay'a.

Moją ulubioną książką jego autorstwa jest "Tigana". Tomisko liczy 623 strony, ale zapewniam, warto wspiąć się na ten szczyt, bo Kay zaskakuje do ostatnich stron. Co ciekawe, nie skupia się tylko na głównych bohaterach kosztem pobocznych postaci. O, nie. U niego wszyscy są dopracowani do ostatniego machnięcia piórem. Określeni i nieokreśleni, tak, byśmy mogli zatopić się w skrzące meandry ich psyche. Są oczywiście magowie, potężni władcy, ich piękne kurtyzany, trubadurzy, księżne, łucznicy, wojownicy, kupcy, karczmarze... i całe mnóstwo innych postaci, jak na dobrą powieść fantasy przystało. I wszyscy są kunsztownie, ręką Kay'a, nakreśleni. Bynajmniej nie rozwlekle, jeśli taka bezbożna myśl przemknęła wam przez głowy.

Bowiem Kay nie daje nam odpocząć: akcja jest wartka i rozgrywa się wielopoziomowo (dlatego dłuższe przerwy w czytaniu nie są wskazane). Jest kraj, którego nazwa została wymazana z pamięci wszystkich cudzoziemców. Jest przygięta do błotnistej brei duma i ziemia przesiąknięta krwią. To słodko-gorzki owoc zemsty. Spazmy ojca, który stracił syna. Jest piękna pani, w której nienawiść i miłość splatając się w jedno, prowadzą do mądrości. Są gorące, nierozważne serca mężczyzn, gotowych walczyć i ginąć. Są piękne pieśni, śpiewane przy akompaniamencie fletni z Tregei, nad kubkiem parującego, mocnego khavu. I zielonowłose rusałki czuwające nad przeznaczeniem.

Nie chciałabym zdradzać za dużo z fabuły, choć i tak przedstawienie tej wielowątkowej powieści w kilku zdaniach byłoby dość trudne: miłość i tęsknota, ból i nienawiść, zdrada i honor, duma i ambicja, całe multum. A teraz, jak zostało powiedziane w jednym filmie: "Pomnóżcie to przez nieskończoność, rozciągnijcie na wieczność i będziecie mieli pojęcie, o czym mówię." ("Meet Joe Black").

"Tigana" została wydana w 1990 roku, a w Polsce przekładem osiem lat później. Wielu z was zatem prawdopodobnie ją czytało. Piszę jednak z myślą o tych, którym ta książka umknęła. Nienadrobienie tej zaległości byłoby niepowetowaną stratą, a moim obywatelskim obowiązkiem było o niej przypomnieć:)

Miłej lektury tym, którzy się skuszą. Niech Eanna od Imion oświetla Wam ścieżkę ;)

Guy Gavriel Kay
Tigana
Wydawnictwo Mag


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Tomku i Ewo dziękuję za wsparcie:)))Pewnie zdarzy mi się coś od czasu do czasu skrobnąć, bo już zaczynam odczuwać lekkie uzależnienie od link Daleko mi do zniechęcenia:) Pozdrawiam serdecznie:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spróbuję więc wspiąć się na szczyt "Tigany" :) Ale ze względu na te 632 strony dopiero w czasie wakacji. Pozdrawiam Kasiu :)
A Ty Tomku nie obawiaj się o Kasię. My tu mamy Mirnala "pod ręką", w razie potrzeby dobierzemy się jemu do skóry. A jak jeszcze Oliwia do nas dołączy, to suchej nitki na nim nie zostawimy. Wtedy wreszcie będziecie mieli z głowy (redakcja) problem z Mirnalem :) Mirku - pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirnal, jeśli zniechęcisz Katarzynę do pisania, masz we mnie wroga... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jednak starałeś się wyjaśnić:)
Myślałam, że odpowiedziałam w sposób sympatyczny. Poczułeś się dotknięty? Jeśli tak, przepraszam. Nie to, było moim zamiarem. W pierwszym komentarzu wspominałeś o zamianach, a nie odpowiednikach.
W zamianie " v" na "b" w np.Havana na Habana i innych hiszpańskich słówkach wydaje mi się, że wynika to wyłącznie z wymowy ( ale głowy za to nie dam), np. Salvador, czyta się Salbador. Często "v" czyta się jako "b", ale zważywszy, że dotyczy to j. hiszpańskiego, wątpię by Gavriel miał coś wspólnego z Gabrielem. Chyba, że masz przykłady z innych języków, to chętnie bym dowiedziała się czegoś więcej.
Pozdrawiam, Szczęśliwego Nowego Roku!!! YEAH!!!!:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba mnie nie zrozumiałaś, ale nie będę wyjaśniać. Pytania były skierowane do ludzi co to chcą odpowiedzieć w sposób sympatyczny na zadane pytania. Wszak nie krytykowałem ani tekstu, ani Ciebie, jedynie apostrof byl zarzutem, ale o tym sza.
Zatem - dlaczego wyjaśniasz, że Gavriel to nie odpowiednik Gabriela? Pewnie dowiem się, że Peter to nie odp. Piotra, zaś Paul to nie Paweł. I że nie masz kłopotów z pomyleniem fonetycznie bliskich rzeczowniików? Ja czekam na odpowiedzi ludzi, co mają takie kłopoty, w końcu nie codziennie wymawia się po angielsku owe słowa.
Jeśli Ciebie nie interesuje wiek ludzi a mnie interesuje, to co? Mnie interesuje, czy facet np. na emeryturze, który pisze na W24 i robi prace zlecone czytuje fantasy. A Ciebie to nie interesuje - i co z tego wynika? Że mamy różne zaintereowania?
A swoją drogą, jak na proste pytanie o 3-literowy rzeczownik można dostać skompliowaną odpowiedź o podświadomości...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gavriel to nie Gabriel. Gavriel to Gavriel:) Pośród tekstu znajduje się okładka książki, a na niej tytuł i imiona oraz nazwisko autora.
Poza tym Guy to Guy a nie gay. Wymowa też byłaby inna, dlatego wątpię by kierowała mną podświadoma chęć odcięcia się od podtekstów homoseksualnych. Tym bardziej, że działania LGBTQ popieram.
Czy jeśli chwytasz za książkę obchodzi Cię ilu ludzi i w jakim wieku ją czytało?Mnie wcale. To jest powieść fantasy, a nie epopeja narodowa:) Nikt nie ma obowiązku jej znać. Ja przypominam, że warto, bo moim zdaniem Guy Gavriel Kay po prostu genialnie pisze:)A w tym roku ukazała się jego kolejna książka pt: "Ostatnie promienie słońca", a nakład "Tigany" został wznowiony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Niezapomniany świat G.G. Kay'a* - w tytule; dlaczego apostrof?
Gavriel to pewnie Gabriel. Spotkałem wiele nazw z zamianą v/b, np. Havana/Habana, Cordova/Kordoba... Ciekawe.
Czy mieliście trudności z wymową imienia autora, które to imię po angielsku może nieopatrznie być odebrane przez cudzoziemca jako gej? Nikt z Was nie miał tego typu gafy albo choć obaw?
Kto po pięćdziesiątce przeczytał tę książkę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.