Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33122 miejsce

Nieznany portret Ameryki Łacińskiej

Recenzja zbioru reportaży Marii Hawranek i Szymona Opryszka "Tańczymy już tylko w Zaduszki"

 / Fot. znak.plReportaż to wspaniały gatunek literacki – tego rodzaju książki potrafią zachwycać, uczyć i wzbudzać nieprawdopodobne emocje. Reportaż przenosi człowieka do miejsc i do ludzi, wśród których prawdopodobnie nigdy się nie znajdziemy, a których zdecydowanie warto poznać. „Tańczymy już tylko w Zaduszki” Marii Hawranek i Szymona Opryszka to przykład właśnie takiej, niezmiernie wciągającej literatury. Tych dwoje młodych, niespełna 30-letnich ludzi, napisało bardzo ważną i porywającą książkę. To tekst, który uchyla niedostrzegalną zasłonę znajdującą się nad pewnymi miejscami w krajach Ameryki Łacińskiej i prezentuje rzeczywistość, jakiej praktycznie nie znamy.

Kolumbia, Peru, Ekwador, Meksyk, Wenezuela, Boliwia, Paragwaj, Brazylia – skojarzenia z tymi państwami są różne – dla jednych to synonimy klimatu amazońskiego lasu deszczowego, innym przywołują na myśl kultury Azteków, Majów czy Inków, gorące latynoskie rytmy, wyrazistą kuchnię lub hiszpańskojęzyczne telenowele. Zazwyczaj na hasło Ameryka Południowa w naszych umysłach pojawiają się jakieś schematyczne klisze i wyobrażenia, jednakże w konfrontacji z wiedzą zamkniętą w książce „Tańczymy już tylko w Zaduszki”, okazuje się, że nie wiemy prawie nic. Wbrew stereotypom ta część świata to nie jest jednorodne kulturowo i historycznie terytorium. Ten rejon to bogate spektrum zbiorowości: ludzi, których rozwagi i sposobu spojrzenia na świat powinniśmy się uczyć; wspólnot, które powinny być otoczone opieką i wsparciem, oraz środowisk, gdzie zło zatrważa. Ameryka Łacińska jest zróżnicowana pod względem obyczajowości i dziedzictwa. Jest fascynująca, piękna, bogata w mądrość zwykłego człowieka; ale i przerażająca biedą, zacofaniem, kontrastami warstw społecznych, negatywną izolacją niektórych społeczności, przestępczością i krzywdami, jakich doświadczają ludzie. Jest w niej wiele zjawisk, których nie rozumiemy, gdyż tak bardzo odbiegają od naszego świata, że przy pierwszym spotkaniu uznajemy je za konieczne do zwalczenia lub zmiany. Niesłychana wartość książki Marii Hawranek i Szymona Opryszka polega na tym, że jej lektura pomaga nabrać pokory i jasności spojrzenia na świat, nasz „cywilizowany” styl życia i Innego.

Autorzy reportaży w czasie podróży po Ameryce Łacińskiej wtapiali się w realia życia niezwykłych społeczności i grup ludzi, żyjących w trudnym, a nierzadko tragicznym położeniu, lub też wkraczali w miejsca niecodzienne i intrygujące, by uchronić je przed zapomnieniem. Między innymi odwiedzili mieszkańców kolumbijskiego miasta, w którym chorobę Alzheimera dziedziczy 50% populacji; wyspę uznawaną za najgęściej zaludnione miejsce na świecie; wspólnotę menonitów; prawdziwe Macondo Márqueza; osadę stworzoną przez kobiety dla kobiet; ekwadorską wioskę, która niebawem umrze; i założoną w Paragwaju przez siostrę Friedricha Nietzschego Nową Germanię. Podczas swoich wędrówek uczestniczyli w indiańskich obrzędach i narkotycznych ceremoniach kościoła Santo Daime, poznali dramatyczne losy górników wykonujących niewolniczą pracę w kopalniach złota, porywanych, sprzedawanych, niechcianych dzieci, nieletnich prostytutek i ludzi, których życie niszczy europejska chciwość.

Maria Hawranek i Szymon Opryszek to wnikliwi obserwatorzy, dzięki którym chociaż na moment możemy spojrzeć na Amerykę Łacińską oczami jej zdumiewających mieszkańców. Osoby jak ja, oczarowane książką, odsyłam na blog autorów: intoamericas.com.



Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.