Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Na luzie > Nieznośna ociężałość bytu

Pozycja materiału w rankingach:

67793 miejsce

Dział: Na luzie

Ocena: 25pkt

Oceń:

Nieznośna ociężałość bytu


Weekend w tym roku zrósł się ze świętami co dało nam pięć wspaniałych dni wolnych od pracy. Dni nie szarych, dni jakoś tam innych. Ten "pięciopak szczęścia" dobiegł już niestety końca.

Bo to już poniedziałek. Godzina druga w nocy, boli mnie żołądek. Nie śpię. Pokutuję za grzech obżarstwa i chyba też pychy, bo nieskromnie myślałem sobie, że jeść można bez ograniczeń. I by te dni świąteczne święcić, poświęciłem również nieznośną lekkość bytu. A prababcia zawsze mówiła mi, żeby jeść, kiedy się jest głodnym. A ja nigdy nie umiałem słuchać takich babcinych mądrości. No i teraz mam za swoje. Mam za serniczek, za karpika -naście kawałków, za kapusty z grochem ilości wielkie, za słodycze no i za likierek.

Argumenty tędy i owędy


Chciałem się nawet na początku bronić. Szukać argumentów takich prostych, przyziemnych i tych stamtąd, co się nawet filozofom nie wyśniło (jakby się tak najadali przed spaniem jak ja, to na pewno śniły by się im niesamowitości jak się patrzy). Mówiłem sobie jedz z umiarem, bo to niezdrowo. Dla jelit, żołądka i wątrobie też się oberwie (Polak przecież nie wielbłąd). Potem inaczej - że jem aby żyć, a nie odwrotnie no i że przecież miłością też żyć można. Potem już tylko, że kochanego ciała nigdy nie za wiele. I to coraz wątlejszym głosem. I każdego kolejnego dnia czułem się jakbym z Dantem pod rękę schodził w coraz głębsze kręgi piekła. Ciekawe, czy on też miał problem z umiarem w kwestii spożycia?

Nie oszukujmy się, nie miałem szans. Jedzenie otaczało mnie z każdej strony. Gdybym miał katar, to już by mnie tu nie było. Prawdopodobnie bym się udusił, usta bowiem miałem zapchane nieustannie. Ostatniego dnia, w niedzielę pokarmy trochę odpuściły atak na mnie, bo i liczebność stacjonujących w domu jednostek drastycznie się zmniejszyła. Udawało mi się trochę trzymać dystans. Nie rzucać się ze zwierzęcym apetytem na każdy smakowitszy kąsek. Nie podkradać podczas każdego zwleczenia się z siedziska pierniczków, ciasteczek i cukierków. Krok po kroku przejmowałem kontrolę nad swoim łaknieniem. Było lepiej.

Zobacz także:


Komentarze: 6

Sortuj komentarze:

Katarzyna Szewczyk 12.01.2009 10:36

Ocena: Ocena pozytywna 75 Ocena negatywna 71

(+) Może i dobrze, że nim się nie staniesz. Kto by tu pisał z takim polotem o sprawch przyziemnych i bolesnych;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakub Lepiorz 31.12.2008 14:21

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 69

Dziękuje Xeniu za życzenia i wszystkim życzę tego samego :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 31.12.2008 12:08

Ocena: Ocena pozytywna 79 Ocena negatywna 60

(+) Lubię Twój styl...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 31.12.2008 12:00

Ocena: Ocena pozytywna 65 Ocena negatywna 74

+ Szczęścia, co radość daje, miłości, co niesie pokój, zdrowia, co rodzi wytrwałość, wiary, co nadzieje prowadzi, dni wypełnionych do końca, nowych wschodów słońca i niech więcej takich rzeczy Nowy Rok Ci użyczy... :-) Isa S.

link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartłomiej Graczak 31.12.2008 00:46

Ocena: Ocena pozytywna 68 Ocena negatywna 72

Pomimo wielkiej twojej tragedii popełniłeś ciekawy tekst bardzo z humorem i bardzo z dystansem :) Gratuluje i plusuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ilona Sokołowska 30.12.2008 23:58

Ocena: Ocena pozytywna 74 Ocena negatywna 63

Ale gdyby nie te kuchenne zapachy, to zabrany zostałby ważny element świąt.

A to, że na samym rozkoszowaniu się zapachami się nie kończy to chyba normalne.
Kto mógłby się oprzeć świątecznym daniom?:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.