Facebook Google+ Twitter

Niezwykłe przypadki mieszkanki Opoczna. Czy miała kontakt z UFO?

„Kontaktowcy” – ten termin jest dobrze znany osobom interesującym się zjawiskiem UFO. Niejednokrotnie kontaktują się ze mną ludzie, którzy twierdzą, że ich życie zakłócane jest przez zdarzenia, które wymykają się racjonalnemu wyjaśnieniu.

Grafika: www.npn.ehost.pl Kim jest „kontaktowiec”?


W terminologii ufologicznej takim terminem określa się osobę, która doświadcza serii zdarzeń związanych z obserwacjami obiektów UFO, obcymi istotami, a także innymi dziwnymi zdarzeniami. Doskonale sobie zdaję sprawę, że dla wielu czytelników „wiadomości24.pl” brzmi to wszystko co najmniej nieprawdopodobnie. A jednak, wszystko wskazuje, że coś jest na rzeczy. W moim archiwum przechowuję mnóstwo relacji osób, które przysięgają, że nie tylko obserwowały nieznane obiekty latające, ale również zetknęły się z obcymi, humanoidalnymi istotami. Takich przypadków w skali światowej są tysiące... oczywiście, możemy stwierdzić, że wszyscy Ci ludzie ulegli jakiejś zbiorowej halucynacji, kłamią albo po porostu część z nich, delikatnie ujmując kwestię, kwalifikuje się do kuracji pod opieką specjalistów w szpitalu... Jasne, że część z „kontaktowców” to zwykli, żądni rozgłosu i pieniędzy oszuści. Ale czy w podobny sposób można określić wszystkie te osoby? Z pewnością nie.

Oto jeden z wielu przykładów, z którymi się zetknąłem. Oczywiście nie zamierzam nikogo z czytelników przekonywać do prawdziwości relacji, którą za chwilę opiszę. Ocena należy do Was.

„To coś nie pozwoliło mi odejść!”


49-letnia mieszkanka Opoczna, oprócz kilku obserwacji nieznanych obiektów na niebie, doznała również wielu bardzo dziwnych „stanów”. Miały miejsce po tym jak zobaczyła niezwykły latający obiekt. Pierwsza obserwacja odbyła się 19 października 2004 roku. Pani Joanna opisuje, że nie mogła prasować ubrań, ponieważ ciągle czuła jak „łapie” ją prąd. To były co prawda bardzo lekkie porażenia, ale uniemożliwiały dalsze prasowanie. Kobieta poczuła, że „coś” ciągnie ją na zewnątrz, to było bardzo silne uczucie. – Dzień był deszczowy, niebo pokryte chmurami, ta „siła” była jednak skuteczniejsza, wzięłam psa i wyszłam przed blok. To było bardzo dziwne, ale czułam się tak, jakbym to nie ja prowadziła psa, a ta dziwna „siła” prowadziła nas oboje – wspomina. W odległości ok. 100 metrów od swojego bloku, pani Joanna podniosła głowę ku niebu (jak stwierdza nigdy tego nie robi). To co zobaczyła było zadziwiające!

– Najpierw pomyślałam, że są to jakieś dwie chmurki, które zawieruszyły się na granatowo-czerwonym bezgwiezdnym niebie. Jednak to coś nie pozwoliło mi odejść, stałam i patrzyłam dalej. Szybko uświadomiłam sobie, iż z pewnością nie są to chmury, to było UFO. Czułam, że zostałam przez nich zaciągnięta celowo, miałam zobaczyć te obiekty, ale po co? Po jakimś czasie jeden z tych obiektów obrócił się, ujrzałam wówczas spód statku. Wyglądał jak ognista czerwona kula, oddalił się po dwóch, trzech sekundach. Również drugi obiekt, w pozycji jakiej stał, bardzo szybko odleciał w tę samą stronę co poprzednie. Wszystko trwało około godziny – mówi kobieta.

Grafika: www.npn.ehost.pl To zdarzenie dało do myślenia pani Joannie. Uświadomiła sobie, że to nie może być przypadek. Oczywiście znajomi nie uwierzyli w jej opowieść, bo kto wierzy w „takie rzeczy”. Jeszcze jeden szczegół nie dawał pani Joannie spokoju, otóż obserwacja dwóch obiektów miała miejsce miedzy godziną 18.400 a 20.00, w tym czasie po ulicach chodzili ludzie, jeździły samochody. Jednak – jak opisuje – tylko ona stała i patrzyła na wiszące na niebie UFO. – Po ulicy chodzili ludzie, ale to tylko ja stałam i patrzyłam na te obiekty. Wydawało mi się, że ten podniebny pokaz trwał 5-10 minut, jednak okazało się, iż trwało to blisko godzinę! – opowiada Pani Joanna.

Co ciekawe, gdy po kilku tygodniach od wydarzenia, pani Joanna opowiedziała je swej koleżance dowiedziała się, że tego samego dnia, czyli 19 października 2004 roku, po godzinie 20.000 identyczne obiekty obserwowane były przez mieszkańców Piotrkowa Trybunalskiego. O tych obserwacja donosiła w „Wiadomościach” łódzka TVP-3. Pani Joanna odetchnęła z ulgą, gdyż miała już potwierdzenie, że to nie były żadne „omamy”, że ktoś jeszcze widział te obiekty. Jak wspomniałem na początku, po tym zdarzeniu z panią Joanną zaczęły dziać się bardzo dziwne rzeczy.

– Doskwierało mi straszne swędzenie skóry, powiedziałabym nawet pieczenie w okolicach klatki piersiowej i na wewnętrznych stronach dłoni. Wyglądało to tak, jakbym miała uczulenie przez ok. 10 dni każdego następnego miesiąca, po czym wszystko wracało do normy – mówi. Kobieta miała także dziwne „przygody” z prądem. Jak opisuje: „Prąd raził mnie w kontakcie ze wszystkimi urządzeniami elektrycznymi, wszelkimi metalami, a nawet wodą, co było dla mnie najgorsze. Czułam przepływający prąd w przewodach elektrycznych, bez względu czy dotykałam ich ręką czy nogą. Spaliłam komputer, a telewizor i radio same się włączały i wyłączały. Przy dotknięciu klamek z moich dłoń wydobywały się spirale prądu. Moje życie zamieniło się w koszmar – mówi pani Joanna.

Ale to miał być dopiero początek. W lutym 2005 roku pani Joanna przypadkowo odkryła, że jej klatka piersiowa jest wielkim magnesem. Przyciągała wszystkie metalowe przedmioty, a po kilku dniach, całe jej ciało ściągało przedmioty. „Przylepiały” się nawet do twarzy kobiety. Jednak to co się stało po miesiącu, zaparło pani Joannie dech w piersiach. Jej ciało zaczęło przyciągać już wszystko – drewno, szkło, gumę, plastik, papier.

„Bałam się, że spłonę”


– Nie wiem czy to, co działo się w moim organizmie, miało jakiś związek z kolejnym niezwykłym wydarzeniem. Było to z 6 na 7 kwietnia 2005 roku. Trwał tydzień żałoby po śmierci Jana Pawła II, a ja oglądałam w telewizji różne relacje. W pewnym momencie poczułam, około godz. 1.30, pieczenie w klatce piersiowej i instynktownie dotknęłam jej ręką. W tym momencie cały żar przeszedł na rękę. Miałam wrażenie, jakbym trzymała dłoń nad palnikiem gazowym – wspomina. Kobieta opisuje, iż po niespełna godzinie ta dziwna fala przeraźliwego gorąca zaczęła przesuwać się wzdłuż jej lewej części ciała, aż do stóp. – Cała lewa strona mojego ciała była wielką pochodnią. Byłam przestraszona, nie widziałam co się ze mną dzieje, bałam się, że spłonę. Nic nie pomagał zimny prysznic, woda w wannie robiła się ciepła, po prostu grzała si, kiedy w niej leżałam.

Przerażona kobieta udała się rano do swojego znajomego bioenergoterapeuty, z którym od kilku miesięcy dzieliła się niezwykłymi przeżyciami. – Opowiedziałam mu co się wydarzyło w nocy. Był zaskoczony, zbadał mnie i powiedział, że dostałam silnej energii leczniczej oraz że jestem magnetyzerem – opowiada Pani Joanna.

Grafika: www.npn.ehost.pl Wróćmy jednak do obserwacji UFO. Kolejny taki incydent wydarzył się w lipcu 2005 roku. Pani Joanna przebywała wówczas u rodziców w Myślęcinku. Tego czego tam zobaczyła nie zapomni do końca życia. – Po północy spostrzegłam na niebie, w niewielkiej odległości od siebie, trzy migające srebrne obiekty. Trwało to 15 minut, po czym obiekty przechyliły się tak, że mogłam zobaczyć ich czerwony spód i bardzo szybko wystrzeliły w górę. Moja rodzina twierdziła, iż mogły to być samoloty, ale samoloty nie poruszają się w ten sposób, nie wystrzeliwują nagle w górę - mówi pani Joanna.

Ostatni a zarazem najciekawszym przypadek spotkania z UFO Pani Joanna przeżyła pod koniec listopada 2005 roku. Około godziny 23.00, będąc z psem na spacerze zobaczyła nie dwa, ale aż siedem dziwnych obiektów na niebie. Stały w dwóch rzędach, w górnym znajdowały się cztery dyski, w dolnym trzy. Stwierdziła, iż świeciły w kolorze ostrej czerwieni. – Wisiały tak na niebie przez pół godziny, a ja stałam i patrzyłam. Po tym czasie wszystkie bardzo szybko wystrzeliły w górę! Podobnie jak obserwacja z 14 października 2004 roku, to zdarzenie również miało miejsce w niewielkiej odległości od bloku, w którym mieszkam.

Więcej tego typu relacji znajdziecie na stronach serwisu NPN: www.npn.ehost.pl .

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

barbara
  • barbara
  • 06.11.2011 00:30

Pani Joanna to jedna z niewielu osób, które dzielą się swoimi doświadczeniami.Wiele osób doświdczyło osobistego kontaktu z UFO ,lecz pamiętają niewiele i nie chcą rozgłosu. W trakcie regresji niehipnotycznej opowiadają o niezwykłych spotkaniach z przybyszami w pojazdach do których zostały wciągnięte i badane.Niektóre z tych osób zauważyły,że na ich ciele pojawiły się inplanty.
Osobiście widziałam obiekt ,który pojawił się nocą na terenie Górnego Śląska po powodzi w 1997 r.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jolanta Sobik
  • Jolanta Sobik
  • 03.08.2011 15:34

Może są nieścisłości w opisie, ale ja wierzę w UFO, w to, że ono potrafi być widoczne jeśli chce dla jednostek. Kiedyś napiszę więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a ja tez jestem z opoczna i fakt faktemz e w tamtym czasie widzialem cs na niebie uznalem to wtedy za jakies samoloty ale teraaz zaczyna mi sie wydawc ze moglem wiziec to co ona.,,,,, ale wątpie w to

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.03.2007 15:52

Moglo tak byc. Musialby byc spelniony jeden warunek - Pani musialaby wyjsc na spacer nie z pieskiem, a z zolwikiem. Ile moze trwac przejscie 100 m odcinka z pieskiem? 10 min? 15 min? Front atmosferyczny nie zmienia sie radykalnie podczas tak krotkiego czasu.

A wspomniana powyzej przeze mnie niescislosc, to tylko jedna z wielu, jakie znalazlem w tym tekscie... Moze kiedys, jak bede mial chwile, napisze art. polemizujacy z powyzszym. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż... ja bym poważnie przebadał tą panią.

W tym także na okoliczność opętania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Być może świadek nie wyraziła się dokładnie i precyzyjnie w tym fragmencie swego opisu. Dzień był deszczowy a niebo pokryte chmurami ale w momencie gdy kobieta wyszła na zewnątrz, niebo było już grantowo– czerwone, bezgwiezdne ze znajdującymi się tu i ówdzie chmurami. Myślę, że to wyjaśnienie panu wystarczy. Taki „szczegół” w żadnym wypadku nie może być powodem, aby całą relację uznać za niewiarygodną.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.03.2007 13:10

W relacji wspomina sie najpierw o tym: "Dzień był deszczowy, niebo pokryte chmurami", po czym Pani wychodzi z pieskiem na spacer i by zaraz potem wspomniec:"Najpierw pomyślałam, że są to jakieś dwie chmurki, które zawieruszyły się na granatowo-czerwonym bezgwiezdnym niebie."

Jesli tak wygladaja relacje ufologiczne, to... to ja nie mam wiecej pytan. To juz nawet nie jest S-F...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.