Pozycja materiału w rankingach:
Z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru gdański Teatr Wybrzeże zaprosił swoich sympatyków za kulisy, na co dzień skrywające niewidzialnych artystów.
Zainteresowanie przekroczyło oczekiwania organizatorów. W foyer zjawiła się rzesza
gdańszczan, zaciekawionych specyfiką pracy w teatrze. Tym razem jednak nie
aktorzy byli gwiazdami, lecz realizatorzy światła i dźwięku, scenarzyści, inspicjent,
krawcowe, charakteryzatorki i wszyscy ci pracownicy, bez których niemożliwe
jest funkcjonowanie teatru.
Zwiedzanie zaczęło się od spotkania z realizatorami dźwięku Zdzisławem Graczykiem i światła - Bogdanem Rokitą, którzy pokazali próbkę swoich umiejętności, oczarowując tym samym przybyłych gości. O ich odpowiedzialnej pracy opowiadał kierownik techniczny, Andrzej Drewniak, zwracając uwagę na napięcie towarzyszące każdemu z nich podczas przedstawienia. W każdej sekundzie spektaklu, dźwięk i światło muszą bowiem współgrać z aktorem, a najmniejsza nawet nieuwaga realizatorów, może niekorzystnie wpłynąć na przebieg spektaklu.
Teatralny cicerone pokazał jak działają reflektory, z
których większość jest skrzętnie ukryta przed wzrokiem widzów, zademonstrował
działanie urządzenia zadymiającego scenę i opowiedział w jaki sposób tworzona
jest scenografia, którą oczywiście można było obejrzeć z drugiej, ciemnej
strony.
- Pracujemy tutaj w ciemnościach - powiedział Jerzy Gutarowski,
pełniący w teatrze rolę inspicjenta, czyli osoby czuwającej nad przebiegiem
przedstawienia. I rzeczywiście, przestrzeń poza sceną, zwana kieszenią sceniczną,
spowija ciemność, przerwana gdzieniegdzie jedynie punktowym światłem,
koniecznym na przykład dla pracy suflera. Chroniczny brak światła nie odebrał
jednakże panu Jerzemu chęci do życia, bo opowiadał o pracy w teatrze, swoim
drugim domu, z prawdziwą pasją.
Kolejnym etapem zwiedzania były pracownie krawieckie, w
których produkowane są prawdziwe cudeńka. Krawcowe szyją kunsztowne kostiumy,
wzbogacane
koralikami, haftami,
kolorowymi taśmami, guzikami, koronkami, a do ich zdobienia używają nawet …
lutownic, za pomocą których nakładają na tkaniny wypukłe dekoracje.

Na zwiedzających ogromne wrażenie zrobiły magazyny kostiumów, w których wisiały w wielu rzędach kreacje na każdą okazję, a ilość odpoczywających na półkach butów była porażająca. Podobnie było w magazynie rekwizytów, na widok których niejednemu z uczestników wspólnego zwiedzania, zaświeciły się z pożądania oczy.
Wizyta w teatrze była możliwa w godzinach 16 - 20. Niestety
ostatnia z grup, która jeszcze po godzinie dwudziestej znajdowała się w budynku,
nie miała już możliwości zajrzenia do charakteryzatorni i garderoby, a to z
powodu rozpoczętego spektaklu.
Jej uczestnicy opuścili więc gościnny obiekt
lekko rozczarowani, ale z mocnym postanowieniem uczestniczenia w następnych
„Drzwiach Otwartych” teatru przy Targu Węglowym w Gdańsku.
Zobacz także:
Artykuły
(97)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.94)
Wiek: 3 | Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska
O mnie: Swoją przygodę z dziennikarstwem obywatelskim zaczęłam od tego portalu:), potem serce oddałam mmmojemiasto.pl :), teraz czas na kolejny krok naprzód:)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr Panfil 28.03.2007 18:06
Suuper relacja:) Daje wielkiego plusa :-) Pozdrawiam
Autor usunął profil 28.03.2007 09:21
A ja myslalem zawsze, ze teatr, to scena, widownia i kasa biletowa. :)