Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

70924 miejsce

Nigdy nie miałem zaufania do Giełdy Papierów Wartościowych!

Według założeń giełda miała służyć pozyskaniu przez firmy kapitału na rozwój, czemu w istocie jednak służy pokazuje ten kryzys. Nie jestem przeciwnikiem samej giełdy tylko przeciwnikiem dyktatu ze strony udziałowców i spekulantów.

Sonda

Czy należy wprowadzić międzynardową kontrolę obrotu kapitałowego?

Wolny przepływ kapitału w globalnym rozumieniu pozbawił mnie całkowicie złudzeń czemu i komu tak naprawdę służy giełda. Szalone lata 90. jak to określił J.Stiglitz, to lata wprost niebywałego znaczenia giełdy. Firmy i ludzie zaczynają tłoczyć się na giełdzie. Globalne koncerny zaczynają wykazywać fenomenalne zyski, dokładnie takie jakie oczekują ich udziałowcy. Indeksy giełdowe szybują mocno w górę. Finansiści z Wall Street mają się z czego więc cieszyć, bo najwięcej na tym zarabiają.

Jak twierdzi amerykański ekonomista – David Korten, globalizacja oparta na wolnym przepływie kapitału największe profity przynosi 1 proc. najbogatszych ludzi świata, z czego znaczna część to pseudoinwestorzy z Wall Street. Tych ostatnich można podzielić na dwie zasadnicze grupy: spekulantów instytucjonalnych (banki oraz fundusze inwestycyjne) i indywidualnych (osoby prywatne). To oni faktycznie dyktują warunki zatrudnienia dla pracowników zatrudnionych w spółkach notowanych na giełdzie. Roszczą sobie do tego prawo, bo są przecież inwestorami, zaś w myśl korporacyjnego prawa jedynym celem spółki giełdowej jest dbałość o interesy akcjonariuszy. Dlatego też menedżerowie tych firm troszczyli się wyłącznie o interesy udziałowców, które są całkowicie zbieżne z interesami samych menedżerów – jako, że zarządy spółek otrzymują w ramach pakietu opcyjnego bardzo duże sumy akcji. I tak powstał patologiczny system korporacyjny który przynosił wprost niewyobrażalne zyski bankierom i menedżerom o czym zresztą świadczyły ich astronomiczne płace.

Warto też zauważyć, że wprowadzenie wolnego przepływu kapitału spowodowało, że "inwestorzy" kontrolujący Wall Street nie czerpali zysków tylko z tej giełdy, ale też i z innych giełd - w tym giełdy w Warszawie. Spekulanci z Wall Street mieli oczywiście w Polsce swojego człowieka, który doskonale znał ich oczekiwania. Tym człowiekiem był sam Balcerowicz. Któż bowiem lepiej niż były członek zarządu Banku inwestycyjnego J.P Morgan, lepiej rozumiał interesy światowych rynków finansowych? Dlatego też rynki te zadbały, aby Balcerowicz w Polsce grał pierwsze skrzypce. Pamiętam jak prezydent Kwaśniewski cieszył się jak dziecko, kiedy rynki entuzjastycznie przyjęły kandydaturę Balcerowicza na stanowisko Prezesa NBP. To stanowisko było w zasadzie najważniejsze bo gwarantowało samemu Balcerowiczowi całkowitą nietykalność. Kiedy jednak politycy próbowali mieć jakikolwiek wpływ na działalność NBP, Balcerowicz podniósł „larum” że chcą oni pozbawić bank centralny niezależności. Tyle tylko, że chodziło tutaj o utrzymanie niezależności od demokratycznej kontroli ze strony państwa, po to aby bank centralny mógł spełniać oczekiwania światowych rynków finansowych. Ten kryzys dobitnie pokazał do czego to prowadzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 21.03.2009 13:01

Jan Kulczyk http://pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=82eb25e1-d800-46e4-92cc-e9d3a22017b9 jakos zarabia na gieldzie wiec chyba warto!

Komentarz został ukrytyrozwiń

spekulacja to interes

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.